niedziela, 3 lutego 2013

Mało kultowe Kulti-Kids

Dla osób nie mających samochodu, dotarcie na plac zabaw, mieszczący się w zamkniętej hali, jest trudnym zadaniem w Monachium. Większość z nich położona jest poza centrum miasta, a dojazd środkami komunikacji miejskiej zajmuje bardzo dużo czasu. Do tego doliczyć trzeba liczne przesiadki, co w wykonaniu z dzieckiem często psuje radość z fajnego popołudnia. Z przyjemnością wspominam moje wizyty w Polsce, gdzie takie wewnętrzne place zabaw z reguły znajdują się w dogodnie położonych miejscach, często w dużych centrach handlowych, sklepach z artykułami dziecięcymi lub w nowoczesnych pomieszczeniach biurowych.Tym bardziej cieszyłam się na wizytę w hali Kulti-Kids, do której łatwo dotrzeć, wysiadając na przystanku Ostbahnhof. Ze stacji kolejki spaceruje się tam zaledwie kilka minut.

Kulti-Kids położone jest na terenie słynnej Kultfabrik


Sama hala należała niegdyś do elektrociepłowni, obecnie została przerobiona na spory plac zabaw dla dzieci, zajmujący powierzchnię ok. 800 m². Hala z kolei położona jest na terenie rozrywkowej Kultfabrik, gdzie odbywają się rozmaite imprezy, koncerty, dyskoteki. W lecie powierzchnię tę wypełniają również liczne bary i knajpy, w których można na świeżym powietrzu poczuć namiastkę wakacyjnego urlopu. 

Kulti-Kids to przede wszystkim strefa dziecięca, choć organizatorzy podkreślają, że również dorośli znajdą tu dla siebie atrakcyjną ofertę. Chodzi głównie o możliwość skorzystania z niewielkiej kawiarni oraz kursy sportowo-rekreacyjne dla młodych mam. Dzieci, oprócz wspomnianego placu zabaw, znajdą tu rozmaite kursy i grupy - od zajęć cyrkowych, przez taniec, aż do aktorstwa i nauki gotowania. Dodatkowo w ofercie organizacja urodzin, dziecięce dyskoteki, warsztaty i wykłady.

Największą zaletą tego miejsca jest sama przestrzeń - duch byłej elektrociepłowni zdaje się być cały czas obecny. Można go wyczuć przez wystające ze ścian stare rury, jakieś rusztowania parowe i ogólnie w dosyć industrialnym charakterze tego miejsca. Wysokie pomieszczenia i rozległe hale dają szansę na stworzenie raju dla dzieci, gdzie będą mogły się wyhasać i wyskakać, bez skrępowania ruchów. Moim zdaniem miejsce nie zostało niestety do końca wykorzystane, bo sam plac zabaw pozostawia dużo do życzenia. A przecież w całej Polsce trwa trend odnawiania starych fabryk i dostosowywania ich do nowoczesnych potrzeb mieszkańców, miałam więc nadzieję na pozytywne porównania tego typu... 

Na każdym kroku przypomina o sobie dawna elektrociepłownia
Piękna przestrzeń i bardzo wysokie pomieszczenia


Kursy, o których pisałam, odbywają się głównie popołudniami w ciągu tygodnia, natomiast sama strefa szaleństw czynna jest od piątku do niedzieli. I to całkiem sprawiedliwy podział, bo można przecież założyć, że z takiego placu zabaw najczęściej korzysta się właśnie w weekendy. Mimo to rozczarowuje dosyć ubogie i monotonne wyposażenie tego miejsca. Bo niby jest wielka wieża, po której można się wspinać, z jeszcze większą rurą do zjeżdżania, ale to propozycja wyłącznie dla starszych i doświadczonych gości tego typu miejsc. Dla nich również w ofercie niewielka ścianka wspinaczkowa, stół do piłkarzyków oraz nadmuchiwany zamek do skakania. Młodsze dzieci muszą zadowolić się jednym domkiem, do którego można wejść i trochę w nim pobuszować, plastikową huśtawką, grą w piłkę lub jazdą na samochodziku typu bobby car. Trochę szkoda, że jest taki rozdźwięk między tymi grupami wiekowymi i że taka ładna przestrzeń nie została lepiej wykorzystana. Wszystkie te opisane przeze mnie sprzęty znajdują się na parterze.


Wieża wspinaczkowa połączona z długą rurą - największa atrakcja dla starszych dzieci



Niewielki dmuchany zamek dla młodszych i starszych

Po lewej stronie ścianka wspinaczkowa


Domek, do którego wejść mogą również młodsze maluchy

Oprócz tego trochę wolnej przestrzeni do samodzielnego zagospodarowania
Na piętrze z kolei dostępna jest kawiarenka oraz kącik zabaw dla dzieci o 0 do 1 r. ż. Tu też trochę mizernie z wyposażeniem, w większości zabawek brakuje baterii i wszystko jakieś trochę zapyziałe... W polskich halach tego typu jest zdecydowanie większy wybór zabawek i mimo, że część z nich nie spełnia rodzicielskich oczekiwań pedagogicznych, dla dzieci stanowią super źródło zabawy i uciechy. Tu miałam wrażenie, że Synek trochę się wynudził. Ja - na pewno! 

Kącik zabaw dla najmłodszych uczestników

oraz jego ubogie wyposażenie

Po prawej stronie klatka, czyli kącik zabaw dla raczkujących
W kawiarni można zorganizować urodziny dziecka lub po prostu napić się kawy oraz przekąsić coś małego. W menu różne napoje, parówki, kanapki, precle, ciasta. Taki standard, ale ceny bardzo przystępne. Chociaż ogólnie kawiarnia też nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia - miałam poczucie amatorszczyzny i prowizorki. Może jestem już rozpieszczona, ale uważam, że takie miejsca nie muszą opierać się wyłącznie na spartańskich warunkach i oferować jedynie minimum komfortu dla rodziców i dla dziecka. Spodziewałam się więcej, dostałam mniej, stąd moje rozczarowanie. Chociaż pewnie dzieci, które się w Kulti-Kids w tym czasie bawiły, pewnie nie rozumiałyby moich argumentów i pukały się w głowę, słysząc o słabym wyposażeniu i kiepskiej ofercie. Ja jednak upieram się przy swoim, bo mam porównanie z innymi miejscami tego typu, z których razem z Synkiem wychodziliśmy ubawieni, roześmiani i zadowoleni. W Kulti-Kids nie uśmiałam się ani razu, a i Synek też był jakiś markotny...


Kawiarnia znajduje się na pierwszym piętrze

Organizatorzy zachęcają do zorganizowania tu urodzin swojego dziecka

A teraz trochę faktów organizacyjnych. W hali obowiązuje zakaz używania obuwia zewnętrznego - buty należy zdjąć przy wejściu. Nie ma w tym jednak konsekwencji, bo dorośli chodzą po całej sali w butach. Korzystanie z placu zabaw kosztuje 3 euro od dziecka, rodzeństwo płaci 2 euro. W szatni przy wejściu należałoby zostawić wózki, nie ma na nie jednak zbyt dużo miejsca. W łazience dostępne są dwa małe przewijaki, jednak czystość tych pomieszczeń pozostawia dużo do życzenia. No ale żeby nie było samych negatywów - bardzo podobało nam się samo wejście do hali Kulti-Kids. Przechodzi się mianowicie przez starą lokomotywę, która co parę minut gwiżdże zachęcająco i puszcza dym z komina. Dla mojego małego miłośnika kolei była to wielka radocha! :)


Szatnia znajdująca się przy wejściu oraz parking dla wózków
Łazienka i dostępne w niej przewijaki

Super ciuchcia na wejście

Stoi na stacji lokomotywa...
Nie chcę tym postem zniechęcać Was do odwiedzin tego miejsca - każdy powinien sobie o nim osobiście wyrobić zdanie. Chciałam tylko "ostrzec", że jeśli bywaliście już do tej pory w podobnych miejscach, możecie czuć się trochę rozczarowani. A dzieci? Dla nich pewnie nie jest aż tak ważne, czy łazienka świeci czystością, a kawiarnia ma odpowiednie oświetlenie. One korzystają z każdej okazji do zabawy i cieszą się nawet z najmniejszych zabawek lub sprzętów. Ale na atmosferę wpływ ma o wiele więcej niż wieża z rurą do zjeżdżania i menu kawiarni.





Kulti-Kids e.V.
Grafinger Str. 6
81671 München
www.kulti-kids.org
Godz. otwarcia placu zabaw

pt. 13:00 - 18:00
sb. i ndz. 11:00 - 18:00



1 komentarz:

Dziękuję za Twój komentarz :)