niedziela, 7 lutego 2016

O dwujęzyczności w przedszkolu: apeluję o atmosferę szacunku dla języka mniejszości

Co jakiś czas spotykam się z kimś, kto zna kogoś, komu ktoś inny w przedszkolu nakazał mówić z własnym dzieckiem po niemiecku. Oczywiście po to, żeby dziecko to szybciej nauczyło się języka otoczenia i dzięki temu łatwiej zintegrowało się z równieśnikami.

W tym samym przedszkolu jednak największy nacisk w wychowaniu dzieci kładzie się na ich samodzielność. Co to znaczy? Że panie nie pomagają dzieciom w różnych czynnościach, a jedynie nadzorują je i wykonują najpotrzebniejsze działania, aby grupa jako tako funkcjonowała. Do dzieci mówi się w liczbie mnogiej, nie ma miejsca na osobowość, różne tempo rozwoju dziecka czy indiwidualną rozmowę z dzieckiem. Zadaniem dziecka jest dopasować się do większości i panujących tu zasad, czyli m. in. opanować język otoczenia. A ja się pytam, jak do cholery mają się te maluchy nauczyć niemieckiego, jeśli nikt do nich nie zagada, nie zachęci do indywidualnej zabawy, nie dostrzeże osobistych zainteresowań i upodobań przedszkolaka? 

Jedynym rozwiązaniem, jakie takie placówki stosują, jest prośba do rodziców o mówienie do dziecka po niemiecku. To smutne, ale prawdziwe... Przynajmniej w niektórych znanych mi przypadkach. 

A wystarczyłoby trochę poszukać, doinformować się, wyciągnąć rękę do takich rodzin, w których nie mówi się po niemiecku. Nauczyć się kilku słów w języku dziecka-obcokrajowca, usiąść przy nim z kolorową książeczką obrazkową, pograć w jakąś fajną grę, rozwijąjącą zmysł mowy i przełamującą lody. Wciągnąć do zabawy z niemieckojęzycznymi rówieśnikami. 

Wszystkich z Was, którzy kiedykolwiek spotkali się z taką sytuacją lub słyszeli, że któs komuś coś, zachęcam do przeczytania wywiadu na temat dwujęzyczności, jaki ukazał się na stronie magazynu "Opinia - Polish Cultural Magazin". Wywiadu udzieliła prof. Annick De Houwer, która jest uznanym na świecie ekspertem we wczesnej dwujęzyczności. Oto bardzo ciekawy fragment tego artykułu, odnoszący się bezpośrednio do opisywanej przeze mnie sytuacji:

A co należy robić, gdy dziecko w przedszkolu, albo szkole będzie otoczone językiem większości?
prof. Annick De Houwer: Rozpoczęcie nauki w szkole albo przedszkolu jest ogromnym, a przy okazji szalenie męczącym doświadczeniem dla dziecka. Cały dzień jest ono wręcz bombardowane drugim językiem. Zdobywa mnóstwo, zarówno miłych, jak i nieprzyjemnych doświadczeń, którymi chciałoby się podzielić. Rodzice powinni wtedy znaleźć czas dla swoich dzieci. To fundamentalna sprawa! Musimy być z dziećmi w tych ważnych chwilach i rozmawiać po polsku o tym, co wydarzyło się w przedszkolu. Jeśli przegapi się ten moment, bardzo ciężko będzie wrócić do polskiego, nawet jeśli wcześniej używało tego języka w domu.

Warto też zachęcać dzieci, żeby szukały polskich słów do opisania sytuacji, które spotkały je w przedszkolu. To zabawne, ale wtedy można osiągnąć wiele niemal bez wysiłku, nie ponosząc żadnych kosztów. Do wychowania dwujęzycznego nie potrzebujemy pieniędzy: najważniejsza jest uwaga poświęcona dziecku i językowi, którego używa. W ten sposób wspiera się też rozwój świadomości językowej u dzieci. A przy okazji rozwija się także naszą własną świadomość języka. Bycie świadomym różnych smaczków językowych pomaga w wychowywaniu dzieci dwujęzycznych.

I dalej:

Co mogą nauczyciele i szkoły zrobić, żeby pomóc rodzicom dzieci dwujęzycznych?
prof. Annick De Houwer: To trudne pytanie. Myślę, że podstawową kwestią jest to, żeby szanować wolę rodziców, gdy chcą, żeby ich dzieci posługiwały się ich językiem. To podstawowe prawo człowieka, którego znaczenie wciąż podważa wielu nauczycieli. To moralnie i etycznie nieakceptowalne! To przeciwko konwencji praw dziecka! Dlatego apeluję, żeby nauczyciele tego nie robili. Muszą szanować język dziecka.

Druga sprawa – trudniejsza, ale wiem, że realizowana z powodzeniem w niektórych miejscach w Europie: w przedszkolach należy zadbać o atmosferę szacunku dla języka mniejszości. Właściwie do wszystkich przedszkoli w Europie chodzi mniej lub więcej dzieci, które nie znają języka większości. Często zdarza się, że języki tych dzieci są po prostu ignorowane. To straszne. To również jedna z przyczyn, dla których dzieci wybierają język otoczenia jako swój jedyny – czują, że ich język domowy nie jest darzony respektem w szkole. Oznacza to, że po prostu ważna część tożsamości tych dzieci jest ignorowana.

Można konstruować tożsamość w oparciu o dwa lub więcej języków. A jeśli część tożsamości jest pomijana, ma to okropne skutki. Podobnie jest na przykład, jeśli nauczyciel w przedszkolu nie stara się nawet prawidłowo wymówić imienia dziecka. To druzgocące dla maluchów i dobitnie pokazuje brak szacunku. Jeśli dziecko w domu mówi tylko po polsku i idzie np. do francuskojęzycznego przedszkola, może nie rozumieć, co się dzieje. To ogromny szok dla dziecka. Rodzice mogą próbować przygotować je jakoś do tej sytuacji, na przykład ucząc chociażby kilku słów w drugim języku, żeby dziecko co nieco rozumiało. Najlepiej robić to nie mówiąc do dziecka po francusku, ale zapraszając opiekunkę, która zajmie się dzieckiem mówiąc w tym języku. Często nauczyciele przedszkolni zachęcają rodziców, żeby mówili do dzieci tylko w języku większości. Ale to nie jest dobre wyjście. Dobrze jest znać francuski, mieszkając we Francji, żeby chociażby móc pomagać dzieciom w odrabianiu prac domowych. Ale nie trzeba mówić do dziecka po francusku, jeśli jest się Polakiem mieszkającym we Francji.

Ta sama profesor, która udzieliła tego pouczającego wywiadu, prowadzi badania naukowe na Uniwersytecie w Erfurcie. Nowy projekt naukowy "Maluchy na językach" dotyczy wczesnodziecięcej dwujęzyczności polsko-niemieckiej. W ramach tych badań poszukiwane są rodziny polsko i polsko-niemieckie z dziećmi, które w najbliższych czasie skończą dwa lata. Oto szczegóły:






Jedną z osób z zespołu badawczego Uniwersytetu w Erfurcie jest Polka Ola Lazar. Skontaktujcie się z nią, nawet jeśli nie jesteście pewni czy chcecie uczestniczyć w tym projeckie. 

Aleksandra Lazar z chęcią z Wami porozmawia pod numerem telefonu +49 (0)175 9180797.
Możecie również wysłać e-mail na adres: aleksandra.lazar@uni-erfurt.de.

Zapiszcie się i pomóżnie w walce o atmosferę szacunku dla języków mniejszości!

2 komentarze:

  1. raz ...dwa ...trzy i zglosimy sie my;)
    pozdrawiam iwona

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ci za ten post. Temat który właśnie jest u mnie na czasie. Jeszcze rok temu było dla mnie jasne że zależy mi bardzo na tym by mówił po polsku. Teraz kiedy to się dzieje, zaczynam mieć wątpliwości. Czy czasem nie utrudniam mu nawiązywania kontaktu z innymi dziećmi? Czy nie izoluje?.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)