poniedziałek, 14 grudnia 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #25. Świąteczne piosenki dla dzieci

W marcu przedstawiałam moim zdaniem 5 najładniejszych niemieckich piosenek dla dzieci. Z kolei w grudniu zeszłego roku zdradziłam Wam naszą rodzinną tajemnicę - lubimy sobie śpiewać! Na dowód zaprezentowałam mikołajową piosenkę w wykonaniu naszej czwórki: "Lasst uns froh und munter sein!", którą śpiewa się właściwie przez cały grudzień, a najczęściej w okolicach 6.12.

Dzisiaj przedstawię Wam moich 5 ulubionych piosenek świątecznych, ale nie kolęd, lecz piosenek, które dzieci przynoszą z przedszkola lub które śpiewa się na różnych grupach zabawowych, świątecznych spotkaniach i uroczystościach. Starałam się znaleźć takie wykonanie, które nie jest zbyt biesiadne, weselne lub piskliwe :) Chodzi o wprowadzenie Was w przedświąteczny nastrój :) 

Podoba się Wam któraś z tych piosenek szczególnie? Na wesoło i z melancholijną nutą :)

1. IN DER WEIHNACHTSBÄCKEREI


Tę piosenkę nuci się najczęściej przy pieczeniu świątecznych ciasteczek - to znana tradycja w niemieckich domach, że przed Bożym Narodzeniem rodzice i dzieci podciągają rękawy i wspólnie pieką kolorowe ciasteczka. A ile przy tym bałaganu, sprzątania i nerwów! Ale i zabawy ;)



2. SCHNEEFLÖCKCHEIN, WEISSRÖCKCHEN


W tym roku mało klimatu ma ta pioseneczka o płatku śniegu, bo wcale nie szykują nam się białe Święta. Ale kto wie, może jednak? Wtedy takie wesołe wersy o tańczącej śnieżynce będą w sam raz!



3. KLING, GLÖCKCHEN, KLINGELINGELING


To piosenka o dzwoneczku - jego wesołej melodii, świątecznej radości z dzielenia się z innymi i otwarciu serc na dobro. Dzyń, dzyń, dzyń...



4. LEISE RIESELT DER SCHNEE


To chyba najbardziej nastrojowa z zaproponowanych przeze mnie piosenek - śnieg cichutko pada, jezioro i las spokojnie oczekują nadejścia Chrystusa. 



5. O TANNENBAUM


To klasyka, którą być może znacie jeszcze z lekcji niemieckiego w podstawówce :) W wykonaniu dzieci zawsze sprawia przyjemność i radość. Zwłaszcza, kiedy na naszej choince świecą kolorowe lampki, a dziecięce roześmiane buźki odbijają się w błyszczących bombkach. 


Czy pominęłam tutaj Waszą ulubioną piosenkę? Jakie najbardziej lubicie?

wtorek, 8 grudnia 2015

Język niemiecki – trudny, nieromantyczny i niepotrzebny? (wpis gościnny)

Anna Jędrzejczyk, ekspert języka angielskiego i niemieckiego
Dzisiaj mam dla Was wyjątkowy wpis - do współpracy zaprosiłam Anię, która przez parę lat mieszkała w Monachium i której pobyt w Bawarii, można śmiało powiedzieć, zmienił całe życie. 

Ania przyjechała do Niemiec bez znajomości języka, sama załatwiała wszystkie formalności i sprawy urzędowe. Tutaj odkryła swoją językową pasję, zdobyła przyjaciół na całe życie oraz pracę marzeń. 

Teraz dzieli się ze swoimi studentami i kursantami zdobytą tutaj wiedzą i doświadczeniem, udzielając praktycznych kursów nauki języka, np. skupionych wokół rozmowy kwalifikacyjnej po niemiecku. Więcej informacji o Ani, jej kursach i działaniach znajdziecie na jej blogu Angielski i niemiecki oczami Polaka

A w imieniu Ani zachęcam Was do udziału w jej internetowych kursach nauki języka, łączących metodę konwersacyjną z gramatyczną. W skład takiego kursu wchodzą m. in. następujące zagadnienia: zakupy w niemieckich sklepach, składanie zamówień w restauracjach/pubach, poruszanie się komunikacją miejską, poszukiwanie mieszkania w Niemczech, otwarcie konta bankowego, sprawy urzędowe, poszukiwanie pracy w Niemczech.

Aniu, dziękuję Ci za ten wartościowy artykuł i życzę powodzenia w Twoich dalszych poczynaniach! Gratuluję również pasji i energii, którą tryskasz :) 

Pozdrawiam ciepło, Dominika

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Język niemiecki – trudny, nieromantyczny i niepotrzebny? Ani z jednym słowem się nie zgodzę :) W przeszłości jednak miałam podobne odczucia co do tego języka. Uczyłam się go najpierw w szkole podstawowej, w gimnazjum, a potem w liceum i stwierdzałam za każdym razem, że ten język mnie kompletnie nie fascynuje. „Jest za trudny, za brzydki” – tak mówiłam.

Zaczęłam myśleć poważniej o tym języku, widząc bardzo dużą liczbę ofert pracy niemieckojęzycznych w Warszawie, w której mieszkałam po zakończeniu studiów ekonomicznych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i w Grand Valley State University w USA. Znajomość języka angielskiego przestała być „cechą wyróżniającą” potencjalnego pracownika, zwłaszcza przy aplikacji na stanowiska w międzynarodowych korporacjach. A tylko takie miejsca pracy mnie fascynowały. Prestiż marki pracodawcy (do dzisiaj interesuje mnie ta kwestia, jednakże od strony naukowej) był dla mnie kluczową kwestią – głównie ze względu na to, iż uważałam, że firma dbająca o swój własny wizerunek jako dobrego pracodawcy, dba również o swoich pracowników. Język niemiecki wydawał mi się kluczem do zdobycia naprawdę atrakcyjnej pracy w międzynarodowym środowisku. Język ten wydawał się również zbyt trudny dla osoby, która nie ma wysokiej motywacji do uczenia się języków obcych. „Jeśli się go porządnie nauczę, to mogę się tym szczególnie wyróżnić” – pomyślałam, gdy postanowiłam pierwszy raz wyjechać do Monachium na miesięczny kurs językowy, planując przy tym, że po miesiącu wrócę do Warszawy, aby kontynuować studia doktoranckie z zakresu ekonomii na SGH i karierę w międzynarodowej korporacji w Warszawie.