poniedziałek, 26 października 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #22. Kultura cmentarna

No cóż, dla kultury cmentarnej w Niemczech raczej nie warto żyć, ale może za to warto umierać? ;)

Zbliża się 1 listopada, Święto Zmarłych, dlatego uznałam, że to dobry moment, aby poruszyć temat niemieckich cmentarzy. Celowo piszę o cmentarzach, a nie bezpośrednio o śmierci, bo w tym wypadku bardziej interesuje mnie sama przestrzeń, konkretne miejsca i cmentarz jako część miejskiego krajobrazu.

Moje obserwacje dotyczą głównie dwóch miast - Hamburga oraz Monachium oraz kilku małych miejscowości na południu Niemiec, gdzie również odwiedziłam niektóre cmentarze.

1. GROBY I NAGROBKI

Polskie duże nagrobki, wystające wysoko ponad ziemię, są dosyć nietypowe na skalę Europy. W Niemczech dominiją skromne, płaskie groby, których znaczna część znajduje się pod ziemią. Wiekszość z nich zadziwia prostotą i konsekwencją wykonania. Niektóre usypane są po prostu z kopczyka ziemi, na którym rosną jakieś roślinki lub pokryte są bluszczem.
Niektóre historyczne nagrobki posiadają rozmaite figurki, nawiązujące do symboliki śmierci i życia wiecznego, inne z kolei wyglądają jak prawdziwe pomniki. Jednak standard to proste i skromne płyty, które krótko informują o tożsamości pochowanego pod nimi człowieka.



2. DEKORACJE

Również w kwestii dekoracji na nagrobkach pozostają Niemcy raczej wstrzemięźliwi. Nagrobki często udekorowane są jakimś stałym elementem - świecznikiem, wazonikiem lub kwiatami wkopanymi w ziemię. Na niemieckich cmentarzach działają firmy, które opiekują się konkrentym grobem - oczywiście za opłatą. To bardzo praktyczne - nie musisz chodzić na cmentarz, a grób bliskiej osoby jest zawsze wypielęgnowany! ;)

3. ROZMIARY

Niemieckie miejskie cmentarze zadziwiają swoją wielkością. Oczywiście nie wszystkie, ale jest sporo naprawdę wielkich. Łącznie z największym na świecie cmentarzem w formie parku - Ohlsdorf w Hamburgu. Cmentarz ten posiada nawet dwie linie autobusowe, które rozwożą odwiedzających po całym terenie!
Również Monachium może poszczycić się kilkoma sporymi miejskimi cmentarzami, które rozsiane są w różnych częściach miasta. Te mniejsze, położone niekiedy bardzo centralnie, często nie służą już do pochówków, a są jedynie miejscem historycznym czy po prostu parkiem z nagrobkami, łączącym dwie różne części dzielnicy.



4. PARK CZY CMENTARZ?

No właśnie, z tym ostatnim punktem wiąże się mój nawiększy szok kulturowy. Bo w Niemczech miejski cmentarz często jest również pięknym, starym parkiem, który odwiedza, jako miejsce rekreacji! Zwłaszcza w tym miejscach, w których obecnie nie ma już aktywnego pochówku. Tu ktoś robi poranną przebieżkę, młodzi siedzą na kocyku i czytają książki, mamy z wózkami i z dziećmi spacerują powolnym tempem, a zwykli przechodnie pokonują swoją codzienną trasę do sklepu czy pracy. Tak po prostu, jak gdyby wokół nie było tych wszystkich zmarłych, grobów, pomników i przemijania. 

Zwykła różnica kulturowa czy po prostu brak szacunku dla tych, co już odeszli? Chyba trochę jedno i drugie, choć chyba raczej mowa tu o pewnej ignorancji, a może po prostu innym podejściu do kultury śmierci i mniejszej obecności życia wiecznego w codziennej świadomości. W Polsce, poprzez regularne wizyty na cmentarzach z narodowymi pielgrzymkami w okolicach 1.11. włącznie, cmentarz jest jakby przedłużeniem kościoła - nie biegamy, nie krzyczymy, ubieramy się schludnie i zachowujemy spokojnie. W Niemczech tej świadomości już nie ma, w każdym razie nie jest ona aż tak rozwinięta. Owszem, w Święto Zmarłych pielęgnuje się pamięć o nich samych, również odwiedzając cmentarze, ale skala tego święta nie jest porównywalna z polskimi uroczystościami. Na pewno ma to związek z laicyzacją społeczeństwa, ale myślę, że przede wszystkim wynika właśnie z innego traktowania przestrzeni cmentarnej. I podkreślam - mam na myśli duże cmentarze w metropoliach. W mniejszych miejscowościach charakter cmentarza jest zbliżony do tego, jaki znamy z Polski.


5. PLAC ZABAW

Przykładem tej kulturowej różnicy jest monachijski Alter Nördlicher Friedhof, gdzie na terenie cmentarza znajduje się... plac zabaw! Przyznam, że na początku nie było łatwo oswoić się z tą myślą, podobnie zresztą, jak innym mamom spędzającym tutaj czas z dziećmi. Ten plac jednak jest oddzielony od części cmentarnej murkiem, więc powiedzmy, że jest to osobna przestrzeń. I plac zabaw jest idealnie dostosowany do małych, jeszcze przedprzedszkolnych dzieci, więc cieszy się dużą popularnością. A cmentarz pełni obecnie wyłącznie funkcje historyczne i służy mieszkańcom głównie jako park.

A Wy moglibyście się z tą myślą zaprzyjaźnić, że Wasze dziecko bawi się na terenie cmentarza? To wyzwanie, prawda?

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubie Alter Suedlicher Friedhof (zaraz obok mieszkamy). Przypomina mi dziecinstwo. Dom babci stal zaraz obok starego cmentarza w Lomzy. Jako dziecko, bardzo lubilam sie tam bawic. Razem z sasiadka, ukradkiem, przeskakiwalysmy przez mur cmentarny i otwieral sie dla nas "tajemniczy ogrod." Stare grobowce polskie, niemieckie i rosyjskie, bo losy Lomzy byly skomplikowane. Stare drzewa wzdloz szerokich aleji. Niektore nagrobki zupelnie zaniedbane, niektore ze zdjeciami z przeszlosci, nastroj melancholii i tajemnicy. A moze za zakretem czekal na nas duch? Szkoda, ze polskie cmentarze tak sie zmienily od tamtych czasow. Wszystkie nagrobki obmurowane, stare drzewa na wielu cmentarzach, wliczajac ten lomzynski, powycinane. Bylam kiedys w Peru, tak sie zlozylo, na Wszystkich Swietych. Lokalna rodzina, ktora mnie goscila, spakowala objad i poszla go jesc na rodzinnym grobie, bo taka tradycja. Magdalena Lorenz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, te stare cmentarze mają szczególną atmosferę... A w Ameryce Południowej stosunek do śmierci i obchodzenie się z nią mają rzeczywiście zupełnie inny wymiar!
      Dzięki i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ciężko by mi było się przekonać do zabawy na cmentarzu.Chyba już za bardzo mam zakodowane w głowie, że jednak to miejsce oddawania czci zmarłym. Ale łatwiej by mi było wyobrazić sobie cmentarz jako park.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami położenie cmentarza zmienia go w park, bo ludzie traktują go po prostu jako miejsce przelotowe...

      Usuń
  3. Smierć bliskiej osoby jest zawsze bolesna, nie wyobrażam sobie płaczącej zony nad grobem zmarłego męża, a w tle biegający amatorzy, czy skaczace i bawiące sie dzieci. Z drugiej strony myśląc długoterminowo, z biegiem czasu grób to tylko miejsce, które odchodzi w zapomnienie i wykorzystanie przestrzeni moze okazać sie bardzo przydatne. Sama nie wiem... Do tej pory nie widziałam jeszcze cmentarza- parku , a o tym w Hamburgu tylko słyszałam. Jedyne co mi sie podoba, to to, ze nagrobki sa w Niemczech bardzo minimalistyczne, schludne bez zbędnego kiczu. W Polsce ludzie przesadzają z pomnikami, grobowcami i dekoracjami. Zmarłemu nic juz nie pomoże, liczy sie pamięć i modlitwa, a nie pokaźny pomnik. Należy dodac, ze najtańszy pochówek z trumna i zwykłym kamieniem zaczyna sie od 6 tys. € wzwyż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na czynnym cmentarzu nikt nie zakładałby placu zabaw, żeby właśnie takich sytuacji nie powodować. Ale obecnie jest spory trend do zmieniania tej przestrzeni na bardziej świecką.

      Usuń
  4. W karlsruhe też mamy plac zabaw na starym cmentarzu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas w Polsce te s takie miejsca... niestety w pewnym parku, w miejscu gdzie kiedyś był cmentarz działało boisko. Na szczęście teraz już rośnie tam trawa i jest tablica upamiętniająca. Swoją drogą świeckie cmentarze i nagrobki są mniej drastyczne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)