czwartek, 27 sierpnia 2015

#‎bloggerfuerfluechtlinge‬: Niesamowita akcja niemieckich blogerów na rzecz uchodźców

Jestem wzruszona. I niesamowicie podbudowana postawą moich niemieckich koleżanek-blogerek i kolegów-blogerów. Tych, których znam osobiście i tych, na których teksty co chwila trafiam w internecie, twitterze i facebooku. Powołali do życia akcję, która uruchamia niesamowitą energię, wzbudza dyskusję i pokazuję niezwykłą moc niemieckiego społeczeństwa. Pod tagiem #‎bloggerfuerfluechtlinge‬ blogują ci, którym sprawa uchodźców leży na sercu. 



Akcja jest odzewem na skandaliczne zachowanie prawicowych ekstremistów, którzy w ostatnich tygodniach m. in. podpalili kilka obozów zorganizowanych dla uchodźców. Obozów, w których mieszkają kobiety i mężczyźni, dzieci, niemowlęta, kobiety w ciąży. 

Niemieccy blogerzy podają przykłady z własnego życia, w jaki sposób pomagają - goszczą uchodźców u siebie na parę dni, pomagają segregować ofiarowane im rzeczy, organizują zrzutki pieniężne i materialne, przygotowują pikniki u siebie w ogrodzie, zawożą, podwożą, chodzą po urzędach. Gotują, sprzątają, dostarczają pomoc medyczną i sanitarną. Pomagają w robieniu zakupów, nauce języka, poruszaniu się po nowym mieście. Robią wiele, aby ten pierwszy czas pobytu uchodźców przebiegał łagodniej, a cały proces integracji łatwiej. Wszystko to z własnej woli, własnym sumptem i własną pracą.

Oprócz tego środowisko blogerów i organizacji pozarządowych oficjalnie i całkiem ostro krytykuje rząd niemiecki, za to, że w tej sprawie milczy. Nie ma oficjalnego stanowiska, nie ma wsparcia tej nieformalnej grupy ze strony rządu, brak pomocy finansowej i wsparcia duchowego, tak obecnie potrzebnego również tym pomagającym.

Patrzę na wiadomości z Polski, czytam artykuły z gazet i nie mogę w to wszystko uwierzyć! Czy my mówimy o tej samej sprawie? Polska łaskawie i pod wielką falą społecznej dyskusji i protestów zaakceptowała 2000 uchodźców z Syrii i Erytrei, między wersami zastrzegając, że proces integracji przebiegnie szybciej, jeśli będą to uchodźcy chrześcijanie. Jak zwykle boimy się tego, czego nie znamy. 

Cały czas przytacza się argumenty finansowe: kto za to płaci, ile kosztuje przesiedlenie uchodźców, ile trwa okres przygotowawczy, czy integracyjny itp. Że nie potrzebujemy niewykwalifikowanych pracowników, że lepiej przyjmować uchodźców z Ukrainy i Rosji, bo oni są z podobnego kręgu kulturowego, że nie ma w Polsce miejsca na imigrantów zarobkowych. Że organizując miejsce dla uchodźców, przyjmujemy z otwartymi rękami rzesze terrorystów, którym z kieszeni wyskakują bomby samozapłonowe. 

Szczerze? Rzygać mi się chcę, jak słyszę te argumenty! Czego my się boimy? Że nagle 2000 osób przejmie władzę nad naszym krajem? W Niemczech w 2014 roku azylu szukało 170 tys. ludzi, a w 2015 roku już 450 tys.! (źródło). 

Czemu nikt nie mówi o ludzkiej krzywdzie? O konieczności niesienia pomocy tym, którzy cierpią? Czemu w polskim argumentach nie mówi się o wojnie, która ściga tych uciekających ludzi? O dzieciach, które wyrzucane są za pokład, bo za głośno płaczą na statkach pełnych uciekinierów? O mamach tych dzieci, które pod sercem lub na rękach trzymają swoje drugie dziecko i muszą widzieć, jak ich maleństwo znika pod wodą? O ludziach, którzy są świadkiem tych scen i będą przez nie prześladowani koszmarami do końca życia?

A ilu Polaków uciekło przed represjami komunizmu, choćby do Niemiec, gdzie znaleźli schronienie i pomocną dłoń? Może w ten symboliczny sposób warto odwdzięczyć się za pomoc okazaną naszemu narodowi w przeszłości? Tyle milionów Polaków żyje obecnie poza granicami naszego kraju. Domagamy się dla nich szacunku, równouprawnienia i podobnego standardu życia, jaki ma środowisko, w którym oni żyją. Nie przeszkadza nam natomiast ośmieszanie i upodlenie innych, których los rzucił do Polski. I wcale im się nie dziwię, że traktują nasz kraj jako miejsce tranzytowe - dopóki w Polsce rządzi ksenofobia, rasizm i nietolerancja, dopóty nie będziemy przez inne narody traktowani na równi. Będziemy krajem B, społeczeństwem traktowanym z przymrużeniem oka, bo nie potrafimy przeskoczyć własnego cienia. Naród, który tak niedawno wyrył sobie na czole słowo "Solidarność", teraz tej solidarności innym odmawia.

A może się mylę? Może to, co czytam i widzę w internecie to tylko część prawdy? Drodzy Czytelnicy z Polski, jeśli macie dla mnie lepsze wiadomości o naszym społeczeństwie, to proszę podzielcie się niby. Chętnie poczytam artykuły, które zaprzeczają tezie, że Polacy są ksenofobami i rasistami.

Jestem wzruszona. I niesamowicie podbudowana postawą moich niemieckich koleżanek-blogerek i kolegów-blogerów. A także moich sąsiadów, przyjaciół, znajomych i nieznajomych. Kiedy widzę, jak wiele robią, bez zbędnych gestów, bez oczekiwania zapłaty, bez strachu. Za to z wielkim, otwartym sercem, łącząc się z tymi, od których szczęście się odwróciło. Którzy nie mają domu, pieniędzy, często również JUŻ nie mają rodziny.



Jeśli chcielibyście w finansowo wspomóc akcję blogerów, możecie odwiedzić stronę betterplace.org, na której uruchomiono akcję pomocy uchodźcom " Blogger für Flüchtlinge - Menschen für Menschen I".

Jak można pomóc uchodźcom w Monachium? Szczegółowe informacje na ten temat znajdziecie na blogu Me Working Mom (po niemiecku).

Uprzejmie informuję, że wszelkie rasistowskie lub ubliżające komentarze na tym blogu będą bezwzględnie kasowane i nie dopuszczane do publikacji. Dyskusja - tak, ale na poziomie!


#‎bloggerfuerfluechtlinge

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #18. Ogródki piwne

Ogródki piwne nie są synonimem Niemiec, ale na pewno Bawarii. W końcu tutaj tradycja ta powstała, a wszystko inne jest jedynie jej kopią. Ponieważ jednak warzenie, no i picie piwa już jak najbardziej kojarzą się z Niemcami, nie mogło tu zabraknąć wpisu bawarskich ogródkach piwnych, które są częścią niemieckiej kultury.

1. SEZON OGRÓDKOWY
Większość ogródków piwnych działa od pierwszych wiosennych promieni słońca, czyli mniej więcej od marca/kwietnia, do jesieni, czyli do początku/połowy października. Zimą większość z nich zapada w zimowy sen - wtedy można skorzystać z oferty restauracji, przy których większość ogródków działa lub wybrać się na jeden z jarmarków bożonarodzeniowych, które czynne są w okresie adwentu. Jednak mimo, że przy większość ogródków znajduje się jakieś zaplecze restauracyjne, największą przyjemność sprawia picie piwa na świeżych powietrzu! Większość tradycyjnych ogródków otaczają piękne, rozłożyste kasztanowce, które w upalne dni dają upragniony cień, a niektóre z nich znajdują się po środku rozległego parku. Dzięki temu wizyta w gródku piwnym gwarantuje ucieczkę od zgiełku miasta i przyjemny odpoczynek.



2. JADŁOSPIS
W tradycyjnych ogródkach piwnych ustawione są samoobsługowe lady, przy których można zamówić tradycyjne bawarskie potrawy. Należą do nich m. in. monachijskie białe kiełbaski (Münchner Weißwurst), smażone norymberskie kiełbaski, które moje dzieci uwielbiają (Nürnberger Rostbratwürstl) - uwaga, często podawane są na kapuście kiszonej na ciepło, co już niekoniecznie należy do ulubionych dziecięcych dań, sznycel lub pieczony kurczak z frytkami, delikatne kotlety wieprzowe (Schweinefiletmedaillons) oraz pieczeń z rusztu (Rostbraten). Z dań podanych na zimno zakupić można m. in. sałatkę z kiełbasą (Wurstsalat), ser do smarowania (Obazda), pieczeń wieprzową na zimno (Kalter Schweinebraten) i oczywiście duże i małe precle.
W niektórych ogródkach dodatkowo dostępne są sałatki, np. z fetą lub caprese z mozzarellą, ale wegetarianie, raczej się tu nie najedzą...

Warto wiedzieć, że w tradycyjnych ogródkach piwnych w Monachium można wnieść własne jedzenie! Jedynie napoje trzeba kupić na miejscu. To nie tylko zwyczaj mocno zakorzeniony zwłaszcza wśród starszych Monachijczyków, ale również duża oszczędność dla całej rodziny. W kolejnym artykule przedstawię Wam kilka pomysłów na to, jak samemu udekorować i przygotować stół w ogórku piwnym: co zabrać ze sobą do gródka, jakie wyposażenie sprawdza się podczas wizyty w jednym z nich i czego nie można absolutnie przegapić, żeby poczuć tę wspaniałą, swobodną atmosferę!

3. ZAMÓWIENIE
Większość ze stoisk, oferujące poszczególne dania, podzielona jest na grupy: w jednym można zamówić piwo i napoje, w innym mięsiwo i kiełbasy (ewentualnie dodatkowy podział na mięso oraz wędliny podawane na ciepło i na zimno), w innym dodatki, jak frytki, sałatkę ziemniaczaną, szpecle itp., a w kolejnym coś na słodko. Aby poradzić sobie z takim zamówieniem, podczas którego w poszczególnych okienkach zamawiamy po kolei nasze potrawy, należy wyposażyć się w tacę. Bez niej będzie Wam trudno donieść całe zamówienie do kasy! Dopiero tutaj płaci się za całość. Warto również wiedzieć, że wejść na teren, gdzie robi się zakupy, można tylko z jednej strony, a wyjść właśnie wyłącznie przy kasie. Takie rozwiązanie ułatwia poruszanie się przy ladach z jedzeniem i usprawnia system płacenia, ale trochę utrudnia życie turystom nie obytym z tym zwyczajem. 
Po posiłku tacę z pustymi talerzami można zostawić na stole - w sezonie zwykle personel zabierze je do umycia razem z pozostawionymi naczyniami. 

4. PIWO
Niemalże każdy z ogródków reprezentuje jakąś konkretną warzelnię piwa i oferuje piwo właśnie tej wybranej marki. Jaka to marka, można często rozpoznać już po nazwie ogródka, np. Hofbräuhaus, Augustiner, Fanziskaner itp. 
Jeśli chodzi o same piwa, to najczęściej można skosztować tzw. jasnego piwa (helles), mocniejszego ciemnego (dunkles) oraz piwa pszenicznego (Weissbier). Obecnie większość ogródków oferuje również piwo bezalkoholowe, Radlera, czyli jasne piwo zmieszane z lemoniadą oraz Ruß’n - piwo pszeniczne zmieszane z lemoniadą.
Ważne: zwracajcie uwagę na wielkość dzbanka do piwa! W niektórych ogródkach piwa standardowo podawane są w litrowych kuflach (Mass Bier). Jeśli chcecie wypić mniejsze piwo, warto przy zamawianiu poprosić o halbes, czyli 0,5 l. 

5. RODZINNIE
Obecnie większość ogródków szczyci się również dostosowaniem swojego wyposażenia do potrzeb rodzin z małymi dziećmi. I rzeczywiście w wielu ogródkach można znaleźć małe i duże place zabaw, wysokie krzesełka, przewijaki i dziecięce menu. Wiele rodzin decyduje się na zorganizowanie tutaj dzieciom urodzin lub letnich imprez - udana zabawa gwarantowana!
Jeśli chcecie z dziećmi odwiedzić ogródek piwny polecam sprawdzone przez nas miejsca: Aumeister, Menterschwaige, Biergarten an der Muffathalle, St. Emmeramsmühle, Taxisgarten, Kugler Alm, Hirschau i Hofbräukeller.


Jak podoba Wam się tradycja ogródków piwnych? Macie jakieś swoje ulubione miejsca w Monachium?

piątek, 21 sierpnia 2015

Jeszcze blogujesz, czy już pracujesz?

Czy też jesteś mamą pracującą z domu? Prowadzisz własną działalność lub jesteś freelancerką? A może piszesz własnego bloga? Jeśli tak, to zapewne spotkała Cię ta sama sytuacja, która spotyka mnie, zarówno w niemieckim, jak i polskim środowisku: brak zrozumienia oraz szacunku ze strony otoczenia do tego, co robię...


Na pewno w niektórych przypadkach sytuacja ta wynika z niewiedzy na temat tego, czym się dokładnie zajmuję i jak moja praca wygląda od kuchni. Niekiedy dosłownie od kuchni, bo przecież pracując z domu trzeba tą kuchnią również się zająć. A czasami przejść obok niej obojętnie i starać się nie zauważać leżących tam brudków czy papierków... Czasami jednak praca z domu kojarzy się niektórym z siedzeniem na ciepłej grzędzie, malowaniem paznokci i piciem kawki z pianką. Do tego dochodzi również fakt, że często niestety praca z domu nie ma finansowego przełożenia, tzn. nie daje takich wysokich możliwości finansowych, jak etat w biurze czy urzędzie. W potocznym rozumieniu praca = kasa. Ale przecież wcale nie musi tak być! Wiadomo, z czegoś trzeba żyć, ale czasami ważniejsze od pieniędzy są inne rzeczy, np. możliwość uczenia się, rozwijania własnych umiejętności, stawianie sobie samemu nowych wyzwań, poznawanie nowych osób i uczenie się od nich, poszukiwanie własnej drogi zawodowej, która przecież zmienia się w ciągu całego życia przynajmniej parę razy. 

Uważam, że to wielki luksus naszych czasów mieć taką możliwość, być mobilnym i niezależnym człowiekiem, samemu ustalać godziny i wymiar własnej pracy. Przecież bez internetu nie byłoby to na taką skalę możliwe! Jestem dumna z tego, że jestem częścią tego wirtualnego świata, który co prawda rządzi się specyficznymi prawami, ale dzięki któremu uczę się pokonywania własnej nieśmiałości, doświadczam niesamowitej ludzkiej energii i wymiany pomysłów, wiedzy i wzajemnej inspiracji. Coraz częściej również mam możliwość realnego spotkania, zarówno z czytelnikami, jak i innymi blogerami. Dzięki mojej działalności odnajdują mnie rozmaici zleceniodawcy, którzy mają fajne pomysły na naszą współpracę - cały czas uczę się nowych rzeczy i utwierdzam się w przekonaniu, że czasami trzeba zrobić coś wbrew temu, co wmawia Ci otoczenie. Słuchać własnego serca, intuicji i dać wewnętrznemu głosowi szansę na wyszeptanie, co tak naprawdę sprawia nam przyjemność i satysfakcję! A sukces - mierzony choćby "tylko" własnymi ambicjami - jest w stanie rozbudzić chęć na więcej :)

A Ty, jeszcze blogujesz, czy już pracujesz? ;)

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

10 najpiękniejszych pomysłów na prezent z okazji narodzin dziecka

2015 jest wyjątkowo płodnym rokiem w mojej rodzinie i wśród grona najbliższych znajomych. W sumie na świat przyjdzie siedmioro dzieci i każdemu z nich chciałabym podarować coś wyjątkowego, bo to przecież niezwykły moment dla całej rodziny.

Żeby sobie i przy okazji Wam ułatwić zadanie, sporządziłam moją subiektywną listę 10 przedmiotów, które uszczęśliwić mogą każdą młodą rodzinę i które sprawią, że Wasz prezent pozostanie na długo w jej pamięci! I kto wie, może również w użytku :)

10 najpiękniejszych pomysłów na prezent z okazji narodzin


1. Łańcuszek do smoczka


To taki klasyczny, ale bardzo wdzięczny upominek, który można na różne sposoby indywidualizować, np. poprzez dodanie imienia noworodka, jakiś ozdobny, szczególny koralik lub napis typu "młodszy brat". Największy wybór takich łańcuszków znajdziecie na moim ulubionym portalu DaWanda. To właśnie tu można personalizować taki prezent oraz dowolnie dobierać kolory i kształty poszczególnych perełek łańcuszka. I nie musicie się obawiać, że jeśli bobas nie akceptuje smoczka, taki łańcuszek się nie przyda. Można wykorzystać go jako zwykłą zabawkę lub swojego rodzaju grzechotkę (jeśli posiada np. mały dzwoneczek) - oczywiście pod nadzorem rodzica. Polecam zwłaszcza, jeśli niemowlę ma krótkie imię.



2. Indywidualne prezenty z imieniem niemowlaka


Co prawda łańcuszki do smoczka też należą do tej kategorii, zawiera ona jednak o wiele więcej możliwości, o których warto tu wspomnieć. Taki prezent to wyjątkowa pamiątka dla dzidziusia i jego rodziców, dla których wybrane imię jest oczywiście najpiękniejsze na świecie :) Upominek z imieniem dziecka podkreśla szczególną okazję, a taka rzecz nabiera wyjątkowego statusu. Jakie przedmioty z imieniem niemowlaka ucieszą obdarowanych? Np. poduszkabucikiśliniakokładka na tzw. U-Heft czy body.



3. Słodkie ciasteczka od Keksliebe


W tym kreatywnym sklepie z kolorowymi i ręcznie dekorowanymi ciasteczkami Keksliebe można kupić zarówno pojedyncze sztuki, jak i zestawy ciasteczek. Jako prezent z okazji powiększenia się rodziny szczególnie nadaje się zestaw dziecięcy, na który składa 12 świeżo upieczonych i pięknie udekorowanych ciasteczek: 2 kaczuszki, 3 serca, 1 wózek dziecięcy, 2 śliniaki, 1 butelka mleka, 2 pary śpiochów oraz 1 miś. Ciasteczka mają waniliowy smak i dostępne są w trzech różnych kolorach - niebieskim, różowym oraz szarym. Fajny i oryginalny prezent, z którego ucieszy się niejedna świeżo upieczona mama. W końcu w czasie połogu zapotrzebowanie na kalorie i słodycze szczególnie wzrasta :)



4. Spersonalizowany album dla niemowlaka


Na stronie internetowej "Geschenkeschatz" firmowanej przez niemieckie wydawnictwo arsedition można kupić m. in. nietypowy i oryginalny album, towarzyszący rodzinie od ciąży aż do pierwszego roku życia dzidziusia. Moim faworytem jest album "Mały Książę" z ilustracjami i tekstami pochodzącymi ze słynnej książki Antoine Saint-Exupéry'ego. Album zawiera w sumie 72 strony, które można indywidualnie redagować i tworzyć. Piękny prezent np. dla niemieckojęzycznych przyjaciół lub nowo narodzonego dziecka kolegi czy koleżanki z pracy.




5. "Torty z pieluszek" (Windeltorte)


To dobry prezent dla tych z Was, którzy obdarowywanie bliskich lubią łączyć z praktycznym zastosowaniem suweniru. Takie standardowy torty można kupić w niemieckich drogeriach, np. DM. Jeśli jednak szukacie bardziej zindywidualizowanej wersji, którą można dodatkowo ozdobić według własnych życzeń, polecam piramidy pieluszkowe ze sklepu internetowego "Schluckauf". Każdy z tortów pieluszkowych jest tutaj pieczołowicie i starannie przygotowywany oraz dekorowany, a całość zostanie zapakowana w folię celofanową. Na profilu sklepu na DaWandzie znajdziecie również inne pomysły na prezenty sygnowane marką "Schluckauf Diaper Cake".



6. Kocyk do przytulania i otulania


Każdy mały dzidziuś bez względu na  porę roku, w jakiej się urodził, potrzebuje małego kocyka. Może być lekki, bawełniany, bardzo użyteczny np. podczas drzemek w wózku (np. ten ze zdjęcia w paseczki firmy Bellybutton) lub cieplejszy, mający kształt becika, którym można maluszka szczelnie zawinąć (np. ocieplany becik firmy Sterntaler). Dobry prezent, który będzie miał zastosowanie przez długi czas, choćby podczas drzemek południowych przez kolejne lata życia dziecka.



7. Pozytywka - śpiewający przyjaciel


Nowoczesne pozytywki, których serce bije w ciele jakiegoś sympatycznego zwierzaka, mogą stać się wiernym towarzyszem dziecięcych drzemek. Delikatnie i z wyczuciem śpiewają lub grają spokojne melodie, kołyszące dzieci do snu. Często przekazywane młodszemu rodzeństwu lub nawet następnym pokoleniom mogą stać się niekiedy kolejnym członkiem rodziny. A dźwięk wygrywanej przez nie melodii będzie nieodłącznie kojarzył się ze smakiem dzieciństwa. I w to mi graj!


Spodobała Wam się piosenka, jaką wygrywa pozytywka mojego Synka? To przeczytajcie historię tej melodii we wpisie "Niemiecka kołysanka La Le Lu".

8. Samodzielnie wykonane upominki 


Te prezenty, których wykonanie zajęło obdarowującemu czas i uwagę, są szczególnie cenione. Robione z myślą o nowo narodzonym dzidziusiu są wspaniałą pamiątką i dowodem wielkiej miłości i przywiązania. Na portalu DaWanda można znaleźć akcesoria, które pomogą w stworzeniu Waszego arcydzieła. A co może nim być? Oto kilka pomysłów:

- małe literki z drewna, które mogą ozdobić pokój dziecka (możecie sami je udekorować np. według mojego postu DIY)
- książeczka sensoryczna
- ubranka i różne dziecięce akcesoria (możecie je uszyć np. podczas kursów szycia ubranek dla dzieci w Monachium)
- zrobione na drutach buciki lub czapeczki
- karuzela do powieszenia nad łóżeczkiem.



9. STEIFF - Misio z kolczykiem w uchu


O tej ciekawej firmie z długimi tradycjami pisałam już więcej o osobnym artykule o niemieckich producentach zabawek. Przytulanka tej firmy lub bluzeczka czy śpioszki ze słynnym misiem należą właściwie do podstawowego wyposażenia każdego niemieckiego niemowlaka. Nic dziwnego, w końcu korzenie marki STEIFF sięgają jeszcze XIX wieku, a jej produkty są obecnie symbolem zamożności, lekkiego snobizmu i dobrobytu. Ale oprócz tego są po prostu ładne, milutkie i szczycą się wysoką jakością.

Obecnie firma STEIFF produkuje nie tylko pluszaki, ale również ubranka, zabawki i szeroką gamę innych przedmiotów dla dzieci. Dla niemowląt nadają się przytulanki, grzechotki, maskotki, kołderki, pozytywki, buciczki, bodziaki, śpioszki czy urocze bluzki i bluzeczki. Jeśli chcecie zrobić komuś porządny i reprezentacyjny prezent, to zabawka lub ciuszek z zakolczykowym misiem jest strzałem w dziesiątkę!



10. Zestaw prezentów


Takie gotowe zestawy, które można samemu dowolnie uzupełniać lub tworzyć są doskonałą i ładną alternatywą dla wszystkich, których czas goni. Zaproponowane przeze mnie zestawy upominkowe są miłym gestem i na pewną ucieszą każdą obdarowywaną rodzinę.

  • Na stronie Little Baby Box można wybrać pomiędzy pięcioma różnymi pakietami: dla chłopca, dziewczynki, uniwersalny, dla bliźniąt i dla mamy. Większość zestawów składa się z uroczej walizeczki, przytulanki i jakiegoś dodatkowego produktu, np. ręcznika, body lub kołderki. Fajny pomysł i urocze wykonanie! I uwaga - miła właścicielka sklepu ma polskie korzenie! :)


  • Produkty oferowane przez firmę Gifts to Grow szczycą się wysoką jakością i mają etykietkę "Fairtrade". Tutaj podstawowy zestaw składa się z jakiegoś ciuszka niemowlęcego (dostępnego w dwóch różnych rozmiarach), zabawki oraz książki. Dodatkowo każdy zestaw można uzupełniać o kolejne przedmioty, w zależności od budżetu jakim dysponujemy. Taki system sprawdza się, np. jeśli robimy grupowy prezent i składamy się w kilka osób na podarunek dla świeżo upieczonych rodziców. 


Jak podoba Wam się taka lista? Może macie jeszcze jakieś inne oryginalne pomysły, o które można ją uzupełnić? Jeśli tak, to podzielcie się nimi w komentarzu :)

Artykuł zawiera tzw. Affiliate Links.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Plusk, plusk: 3 baseny w okolicy Monachium z podgrzewanym brodzikiem dla niemowląt

W tym roku mamy piękne i bardzo upalne lato. I like! Ale nie wszyscy muszą się dobrze czuć przy tak wysokich temperaturach. Również niemowlętom może upał przeszkadzać i negatywnie wpływać na ich rytm spania i jedzenia. Rodzice starszych dzieci często zabierają je na basen na wolnym powietrzu, tam jednak woda jest chłodna - dla niemowląt niestety za chłodna. Mimo upałów, wolą one ciepłą wodę, jaką znają z brzucha mamy...

Z mojego archiwum miejsc, które odwiedziliśmy, wyszukałam trzy bardzo przyjemne baseny odkryte, które posiadają również halę z ciepłą wodą oraz specjalne kąpielisko dla najmłodszych. Tutaj cała infrastruktura dopasowana jest do potrzeb rodzin z dzidziusiami (rodzinne przebieralnie, przewijaki itp.), co gwarantuje udany i beztroski dzień nad wodą :) Zapraszam do lektury!

1. BADRIA w Wasserburgu nad rzeką Inn


O tym kąpielisku położonym w uroczym miasteczku Wasserburg pisałam już dwa lata temu. Właśnie wtedy, kiedy młodszy Synek miał zaledwie pół roku, odwiedziliśmy to miejsce i byliśmy nim zachwyceni! 

BADRIA jest dobrą alternatywą dla rodzin, które wolą korzystać zarówno z chłodnym basenów otwartych, jak i cieplejszych, położonych w hali. Ciekawym rozwiązaniem jest również podgrzewany brodzik na zewnątrz basenu, w którym maluchy mogą się doskonale pluskać. Jeśli macie dzieci w różnym wieku, każde z nich będzie zadowolone. Polecam na upalne i chłodniejsze dni!


Bade-, Sport- und Freizeitzentrum BADRIA
www.badria.de
Alkorstraße 14
83512 Wasserburg am Inn

2. AmperOase w Fürstenfeldbruck


Dla zmarzlaków świetną alternatywą są ciepłe baseny wewnętrzne - zarówno płytki, po dziecięce kolana, jak i głębszy, do wodnych wygłupów w rodzicami. AmperOase posiada dla najmłodszych dodatkowo fontannę i kilka sprzętów, umilających pobyt w wodzie. Ale również na zewnątrz - co prawda z chłodną wodą - można się chlapać i moczyć do woli. Szalone zabawy gwarantowane!


Uwaga! W części halowej kąpieliska AmperOase w Fürstenfeldbruck trwa do do 16.08. remont i można obecnie korzystać wyłącznie z basenu zewnętrznego. Całość będzie ponownie oddana do użytku po 17.08.2015.

Amperoase
Klosterstraße 7
82256 Fürstenfeldbruck

3. Phoenix Bad w Ottobrunn


Phoenix Bad w Ottobrunn został parę tygodni temu odnowiony i zmodernizowany. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku, posiada wiele basenów, baseników i brodzików, w których można bawić się i pluskać do woli. Długa rura, która wpada prosto do ciepłej wody, ucieszy niejednego starszaka. A niemowlęta z przyjemnością pochlapią się w jednym z wielu kolorowych brodzików. Chętni mogą również skorzystać z odrestaurowanej sauny.

Moje zdjęcia pochodzą sprzed remontu.


Das Phönix-Bad in Ottobrunn bei München
www.phoenixbad.de
Haidgraben 121
85521 Ottobrunn

Czy byliście już w którymś z tych basenów? A może znacie inne pływalnie z ciepłą wodą, w których maluszki czują się "jak w domu"? Podzielcie się z nami w komentarzach Waszymi wskazówkami!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #17. Wakacje w Niemczech

Dla Polaków wakacje to przede wszystkim dwa letnie miesiące lipiec i sierpień. Młodzież już pod koniec czerwca robi się niespokojna, myśli o niebieskich migdałach lub zapachu morskiej piany na plaży w Łebie. Ewentualnie o widoku na Zakopane z Gubałówki :) Również dla nas, Polaków mieszkających w Niemczech, takie skojarzenia z wakacjami są nieobce, zwłaszcza gdy planujemy urlop w Polsce

Niemcy z kolei mają nieco inne wyobrażenia o swoich letnich wakacjach. Jakie? Zapraszam do lektury kolejnego artykuły z serii "5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech".

1. FERIE SZKOLNE
Tak jak pisałam we wstępie, polscy rodzice muszą zorganizować swoim dzieciom ponad 8 tygodni letnich wolnych od szkoły. 1 września nie ma zmiłuj i każdy polski uczeń wraca do szkolnej ławki. W Niemczech wakacyjna laba trwa ok. 6 tygodni, a jej początek i koniec zależy od kraju związkowego, w jakim się mieszka. W tym roku najwcześniej, bo już 29.06. (czyli podobnie, jak w Polsce) swoje wakacje rozpoczęli uczniowie z Nadrenii Północnej-Westfalii, oni wracają jednak do szkoły już w połowie sierpnia. Kolejne landy, czyli Turyngia, Saksonia-Anhalt i Saksonia dołączyły do letniej przerwy 13.07. W następnym tygodniu, a więc 16.07. świadectwa otrzymali uczniowie z Hamburga, Brandenburgii i Berlina, a 20.07. - z Szlezwiku-Holsztyna oraz Meklenburgii-Pomorza Przedniego. Pod koniec lipca cieszyła się wakacjami młodzież z Saary, Nadrenii-Palatynatu, Dolnej Saksonii, Hesji i Bremy. W Badenii Wirtembergii oraz w Bawarii wakacje rozpoczynają się najpóźniej i trwają do połowy września. Uff... 
Czy ma to jakieś znaczenie w praktyce? No na przykład takie, że jeśli mieszkacie w Bawarii i chcecie spędzić wakacje z kuzynem z Nadrenii Północnej-Westfalii, to macie jedynie ok. 10 dni na wspólne planowanie ferii. Generalnie jednak sierpień jest takim czasem w całej Republice, kiedy większość osób wypoczywa, wyjeżdża i jest trudniej niż zwykle dostępna. 

Jeśli chodzi o przedszkola, to większość placówek planuje 2- lub 3-tygodniową obowiązkową przerwę wakacyjną. Rodzice mniejszych dzieci zwykle wtedy właśnie organizują letnie wyjazdy, bo ich przedszkola są po prostu zamknięte. 

2. MORZE BAŁTYCKIE
Dla urlopowiczów, chcących pozostać w kraju, jednym z głównych celów podróży jest oczywiście Morze Bałtyckie, czyli Ostsee. Właśnie tu, podobnie, jak nad polskim Bałtykiem, można spotkać najwięcej rodzin z dziećmi. Turystów przyciągają ładne plaże, szeroka oferta rekreacyjna, no i samo morze! A co po niektórych skuszą polskie ceny i przeniosą się z niemieckiego na polskie Wybrzeże...

3. MORZE PÓŁNOCNE I SYLT
Podobno szczytem snobizmu jest spędzić urlop na wyspie Sylt położonej nad Morzem Północnym. W Polsce odpowiednikiem wczasów na Sylcie byłby pewnie Półwysep Helski lub Jurata ;) W końcu pokazać się na Sylcie to jak przejechać się Porsche z odkrytym dachem po głównej ulicy miasta! Ale Niemcy aż tak się tym nie przejmują i niekiedy zabierają tam całe rodziny. Oczywiście ci, których na to stać. Inni wolą mniejsze oazy Morza Północnego, jak np. St. Peter-Ording. Niezwykła architektura, piękna przyroda i morze, które tak dalece cofa się podczas odpływów, że można spacerować po jego dnie, jak po niekończącej się plaży. Równie szybko należy uciekać przed niesamowicie prężnymi przypływami! 



4. JEZIORO BODEŃSKIE
Ten cel podróży często wybierany jest przez mieszkańców południowych Niemiec. Dojazd tu nie jest aż tak uciążliwy, jak np. do Włoch, a poczucie urlopu i świeżego wiatru w żaglach - gwarantowane! Również stąd można robić ciekawe całodzienne wycieczki, bo okolica jest bogata w pomniki przyrody i kultury. Atrakcyjna jest również bliskość Austrii i Szwajcarii. No i samo jezioro, które niekiedy daje namiastkę bycia nad morzem!



5. KRAJE SĄSIEDZKIE
Oczywiście Niemcy równie chętnie odwiedzają kraje sąsiedzkie, w końcu stąd samochodem można w kilka godzin dojechać do Włoch, Francji, Holandii czy nawet Chorwacji. Dodatkowo mieszkańcy bundeslandów, które mają wakacje również w pierwszych tygodniach września, kuszeni są niższymi cenami pozasezonowymi u sąsiadów. A i gwarancja pogody większa, niż we wrześniowych Niemczech. 

Czy zauważyliście podobne ścieżki wakacyjne wśród niemieckich przyjaciół? A może Wasi znajomi z dziećmi jeżdżą w zupełnie inne miejsca? A czy Wy spędzacie wakacje w Niemczech - jeśli tak, to gdzie?

środa, 5 sierpnia 2015

Rodzinne przepisy: kolorowe szaszłyki

Pomyślałam sobie, że już bardzo dawno nie pojawił się na blogu żaden rodzinny przepis, a przecież chętnie je czytaliście i komentowaliście. Pozostało mi tylko wybrać ulubione danie i zaprezentować je.

Wybór padł na kolorowe szaszłyki z mojej ulubionej książki kucharskiej dla dzieci Kinderhits. Szaszłyki doskonale pasują do wakacyjno-grillowego sezonu, można je jeść na ciepło lub na zimno i są fajną, wesołą i smaczną alternatywą na jakiś piknik na świeżym powietrzu lub podczas wizyty w ogródku piwnym.




Składniki:
1. 1 ząbek czosnku i niewielki kawałek imbiru (opcjonalnie)
2. 2 niewielkie cukinie lub 1 duża
3. kilka małych pomidorków
4. 1 cebula
5. kolba kukurydzy (uprzednio ugotowanej)
6. kilka pieczarek
7. 350 g gulaszu wieprzowego
8. sól, pieprz
9. oliwa

Przepis:

1. Czosnek i imbir obrać ze skórki i drobno pokroić. Dodać olej, sól i pieprz. Do takiego sosu włożyć mięso i marynować je ok. 1 godzinę. Moje dzieci nie chciały za pierwszym razem jeść tak przyrządzonego mięsa - podobno "szczypało" je w język. Jeśli i Wasze dzieci mają delikatne podniebienia, warto pokusić się o bardziej delikatny sos, np. z oliwy, miodu, odrobiny ketchupu, musztardy i soku z cytryny. Również mięso można tu wymienić na bardziej delikatne mięso z kurczaka lub indyka.

2. Piekarnik nagrzać do 250 stopni.

3. Cebulę obrać i pokroić w ćwiartki. Pomidorki i cukinię umyć. Cukinię oraz kukurydzę pokroić na grube plastry.



 4. Wszystkie składniki nadziać na patyczki do szaszłyków i piec w piekarniku ok. 15 - 18 minut.


Jeśli danie spożywacie w domu, można przyrządzić do szaszłyków np. kaszkę kuskus lub ryż. Jeżeli danie pieczecie na grillu, wystarczy kawałek chleba jako dodatek, np. chrupiąca bagietka.


A tak ok. roku temu zajadał się tym daniem w domu młodszy Synek :)



Czas przygotowania: ok. 30 min (plus czas na marynowanie mięsa)
Stopień trudności: ★
Danie wegetariańskie: NIE
Pomoc dzieci: możliwa
Ilość osób: 4

★ - każdy da radę 
★★ - trochę pracy, ale się opłaca   
★★★ - dzieci trzeba zająć czymś ciekawym, a samemu zakasać rękawy


A zatem do dzieła i smacznego!

Artykuł zawiera tzw. affiliate links.