wtorek, 31 marca 2015

Podsumowanie marca i prognoza kwietniowa

Zapraszam na krótkie podsumowanie miesiąca - być może przegapiliście jakiś artykuł, który mógłby Was zainteresować? Tutaj znajdziecie zestawienie wszystkich tytułów marca.

MEDIA

Miesiąc rozpoczęłam zaproszeniem Was do lektury mojego artykułu na temat profilaktyki dziecięcej oraz obowiązkowych badań zdrowotnych w Niemczech, który ukazał się na łamach "Mojego Miasta". 

DWUJĘZYCZNOŚĆ

W imieniu organizatorów, czyli uniwersyteckiej poradni służącej pomocą wokół tematu wielojęzyczności oraz organizującej wykłady i seminaria na temat wielojęzycznego wychowania dzieci, zaprosiłam Was do udziału w głośnym czytaniu dla najmłodszych w języku polskim.

DIY

Temat straży pożarnej pojawia się na moim blogu dosyć często, głównie ze względu na rodzinne zainteresowania :) Tym razem zaprezentowałam Wam prosty sposób na wykonanie wozu strażackiego z kartonu. Błysk w oku dziecka - gwarantowany!

MONACHIUM

W marcu nie zabrakło wpisu poświęconemu jakiejś atrakcji dla dzieci i rodziców w mieście. Tym razem odwiedziłam z moim młodszym Synkiem sklep z artykułami dziecięcymi "Murmelwald". Znajduje się on w dzielnicy Maxvorstadt. Oprócz bogatego asortymentu i wielu produktów rękodzielniczych sklep posiada małą i przytulną kawiarenkę z kącikiem zabaw dla dzieci. 

BAWARIA

I znowu było o strażakach - tym razem w wydaniu lokalnym. Razem z dziećmi odwiedziliśmy największe w Bawarii i jedno z większych w Niemczech muzeów poświęconych historii i rozwojowi straży pożarnej. Było ciekawie i zabawnie!

NIEMCY

Artykuły z serii "5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech" należą do najczęściej komentowanych na blogu i najbardziej lubianych na Facebooku. W tym miesiącu przyjrzeliśmy się wspólnie najładniejszym piosenkom dla dzieci oraz niemieckim zwyczajom wielkanocnym

POLKI W MONACHIUM

W tym miesiącu przedstawiłam Wam kolejną Polkę w Monachium - tym razem, z okazji moich 35-tych urodzin, zrobiłam sobie prezent i cały artykuł poświęciłam mojej osobie! W poście tym mogliście dowiedzieć się, czym zajmowałam się przed posiadaniem dzieci i jaką przeszłam zawodowo drogę do momentu, w którym znajduję się obecnie. 



W kwietniu przygotuję wpis o monachijskim lotniku, na który nie starczyło czasu w tym miesiącu. Poza tym pojawią się kolejne powody, dla których warto żyć w Niemczech i propozycje wycieczek na ładną pogodę :) A może Wy macie jakieś propozycje artykułów, jakie chcielibyście tu znaleźć? Piszcie, komentujcie i dzielcie się swoimi wrażeniami - na moim blogu jest miejsce również i dla Was!

Wasza Dominika


poniedziałek, 30 marca 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #8. Wielkanoc

Przez ostatnie kilka lat spędzałam Wielkanoc w Niemczech, głównie wśród rodziny mojego Męża. Lubię ten okres wyciszenia, wyrwania z codziennego rytmu, przeniesienia się na chwilę w inną rzeczywistość. I mimo, że Święta te nie są może w mojej tutejszej rodzinie tak religijnie obchodzone, jak w Polsce, jest to wyjątkowy czas, podczas którego dzieją się również wyjątkowe rzeczy. Czym, oprócz obchodów kościelnych, różni się niemiecka Wielkanoc od polskich zwyczajów?

1. PALMY
O przygotowaniach do niedzieli palmowej oraz własnoręcznych robieniu palemek pisałam już w zeszłym roku. Również i tym razem spotkałam się z ogłoszeniami wywieszanymi w niemieckich parafiach, poprzez które zapraszano dzieci i rodziców do wspólnego sporządzania palm. Braliśmy udział w zeszłym roku w takich warsztatach i uważam, że to świetny pomysł, żeby wprowadzić dzieci w temat Wielkanocy.


2. OSTERNEST - KOSZYCZEK WIELKANOCNY
Własnoręczne przygotowanie koszyczka wielkanocnego należy zdecydowanie do tutejszej tradycji. Wykonywane w przedszkolach lub w domu stanowią ładną dekorację przedświąteczną i są okazją do popisu kreatywności autora. Do środka trafiają jajka z czekolady lub pokolorowane wydmuszki. Dno koszyczka często wyściełane jest rzeżuchą. Tutaj kilka przykładów takiego koszyczka, jaki mój Synek i jego przyjaciele wykonali kiedyś u swojej Tagesmutter


3. WIELKANOCNE WYPIEKI
Typowe dla tego okresu są rozmaite wypieki z ciasta drożdżowego, niekiedy z dodatkiem rodzynek. Wypieki przybierają często formę króliczka, kurczaka lub baranka. Popularne są również ciasta, typu chałka. Niemcy uwielbiają smarować je masłem i zajadać w dużej ilości do kawy :) 



4. KRÓLICZEK WIELKANOCNY
Ta figura ma znaczny związek z kolejnym punktem, który się w tej wyliczance pojawi. Warto jednak jeszcze dodać, że króliczek wielkanocny niemieckim zwyczajem przynosi dzieciom prezenty. Niektóre rodziny starają się zachować umiar w obdarowywaniu dzieci, inne szaleją na skalę podobną jak podczas Bożego Narodzenia. No w każdym razie nie znałam tego zwyczaju i na razie nie praktykuję go tutaj, chociaż moje dzieci dostają niekiedy upominki od naszych przyjaciół lub bliskich znajomych - zawsze z informacją, że podrzucił im je króliczek wielkanocny ;)

5. SZUKANIE JAJEK
Dla moich dzieci to punkt kulminacyjny Wielkanocy! W przedszkolu mojego Synka w okresie świątecznym pojawiło się wiele książek w kąciku czytelniczym właśnie o króliczkach, które pilnie pracują, kręcąc masę czekoladową lub dekorując słodkie pisanki, aby zdążyć w niedzielę wielkanocną pochować jajeczka przed dziećmi :) Jaka to frajda dla dzieci, wielkie poszukiwanie jajek ukrytych gdzieś w mieszkaniu, a najlepiej w ogrodzie. No a jeszcze większą przyjemnością jest odpakowywanie kolorowych sreberek i zjadanie ich zawartości ;)



A Wy, może zauważyliście jakieś inne zwyczaje w tym okresie wielkanocnym? Macie jakieś bardziej religijne spostrzeżenia na ten temat?

poniedziałek, 23 marca 2015

Największe muzeum strażackie w Bawarii: Feuerwehrmuseum w Waldkraiburg

Temat wielkiej miłości moich dzieci do wszystkiego, co ma związek ze strażą pożarną, już pojawiał się na blogu nie raz... Mogliście przeczytać już, jak zrobić samemu wóz strażacki z kartonu oraz jakie jest niezbędne wyposażenie każdego małego strażaka! Wystarczy wspomnieć, że jedno z pierwszych słów małego Synka w wieku ok. 20 miesięcy było "ulalaci", czyli właśnie wóz strażacki ;)

Tym razem chciałabym opisać Wam naszą wizytę w największym w Bawarii strażackim muzeum. Wybraliśmy się tutaj 1 czerwca 2014 r. i to był dla chłopaków bardzo radosny Dzień Dziecka :) Tyle aut strażackich na raz nie widzieli nigdy w życiu, nawet tych zabawkowych u siebie w domu! 

Przejęci byli już od rana - wystroili się na tę okazję w swoje strażackie koszulki i czerwone spodnie. Oczywiście z domu zabraliśmy również kaski oraz plastikowe gaśnice. Już sam widok tych małych pogromców ognia mnie tego dnia rozczulał! Moi kochani strażacy :)


Feuerwehrmuseum w Waldkraiburgu (ok. 1 godzina jazdy od Monachium) na przykładzie rozmaitych pojazdów, strażackiego sprzętu i wyposażenia można prześledzić całą historię niemieckiej straży pożarnej. W ten sposób np. dowiedziałam się, że w czasie II wojny światowej straż została włączona do Wehrmachtu, a jej samochody musiały zmienić kolory na zielone. Dopiero po wojnie przemalowywano auta ponownie na czerwono. 


Do kilku z wystawionych tu pojazdów można wsiąść i poczuć się, jak prawdziwy kierowca! Dodatkowo podczas naszej niedzielnej wizyty o godz. 12:00 odbył się pokaz wysuwania kilkudziesięciometrowej drabiny, a miły pan strażak z obsługi muzeum pokazywał nam różne dźwięki syreny alarmowej i opowiadał o amerykańskich wpływach na bawarką straż pożarną. Nie tylko dzieci, również my byliśmy pod wrażeniem.





I mimo, że bezpośrednia oferta skierowana jest raczej do starszych dzieci, mój trzylatek i roczniak byli w siódmym niebie! Nico tylko trochę mina zrzedła, kiedy włączyła się syrena strażacka - zaczął płakać i sam wył ;)



To był bardzo udany Dzień Dziecka i fajna wycieczka po bawarskich obrzeżach. Minus dla muzeum za brak przewijaka w łazience! Za to miły strażak udostępnił nam pomieszczenie biurowe :)

Feuerwehrmuseum Bayern
Duxer Straße 8
84478 Waldkraiburg

Godz. otwarcia:
wt. - ndz. 10:00 - 17:00
pn. - śr. do ustalenia (Tel. 08638 / 88 41 112)

Bilety wstępu:
Dzieci do lat 5 oraz grupy przedszkolne: wstęp wolny
Dzieci w wieku 6 - 13 lat: 3 euro
Młodzież 14 - 17 lat: 6 euro
Dorośli: 9 euro
Rodziny: 16 euro

środa, 18 marca 2015

Murmelwald w dzielnicy Maxvorstadt: sklep dziecięcy i kawiarenka

Robienie zakupów z dzieckiem? Czy to w ogóle możliwe? No, do najłatwiejszych zadań to nie należy, ale w nowym sklepie Murmelwald w dzielnicy Maxvorstadt jest to zadanie wykonalne! Wszystko dzięki udogodnieniom dla rodzin, jakie nas tu spotkają oraz dzięki właścicielce sklepu, która ze stoickim spokojem patrzy na dzieci, ściągające z regałów i półek rzeczy na sprzedaż. Na pewno pomaga jej w tym fakt, że sama jest mamą dwóch dziewczynek i doskonale wie, że dzieciom trudno opanować emocje na widok tylu pięknych rzeczy ;)



Dostaniecie tu różnorodne książki i zabawki dla dzieci w różnym wieku, ale i przeróżne akcesoria dziecięce oraz wiele fajnych i oryginalnych ubranek. Asortyment jest o tyle nietypowy, że większość dostępnych tu produktów to rękodzieło lokalne. Można tu kupić buciki wydziergane przez jakąś bawarską mamę lub obrazek namalowany przez monachijskiego artystę. Jest sporo rzeczy niszowych firm lub unikatów, które trudno dostać w innych sklepach. To dobry adres, jeśli szukacie wyjątkowego prezentu na jakąś szczególną okazję lub upominku o rękodzielniczym charakterze.




Chwilę wytchnienia gwarantuje malutka kawiarenka urządzona w jednym z pomieszczeń sklepu oraz przylegający do niej kącik zabaw dla dzieci. Murmelwald, czyli las szklanych kuleczek lub paciorków, został tu przeniesiony z krainy fantazji i zaprasza dzieci do zabawy w nim. Jest duże drewniane drzewo wyposażone w długie tory, po których można puszczać nieskończoną ilość kuleczek. Jest również drewniany domek, także wyposażony w kuleczkowe tory, w którym zmieniające się światła wyczarowują bajkową atmosferę. Oprócz tego kilkoro leśnych przyjaciół, którzy umilają czas.






W toalecie dla klientów dostępny jest przewijak.
Podsumowując: bardzo fajny sklep - a pyszna kawa jest miłym efektem ubocznym wizyty :)

Murmelwald
www.murmelwald.de
Schleissheimerstrasse 34
80333 Monachium
Godziny otwarcia:
Pon. 9:00 – 19:00 
Wt.-Czw. 9:00 – 16:00 
Pt. 9:00 – 15:30 
Sb. 10:00 – 16:00 

poniedziałek, 16 marca 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #7. Piosenki dla dzieci

Tym razem zapraszam Was na subiektywny przegląd niemieckich piosenek dla dzieci! Oto moich 5 ulubionych tytułów (wersje z YouTube nie są wymarzone - najlepsze są oczywiście te w wykonaniu moich własnych dzieci! ;), ale przynajmniej będziecie mieć wyobrażenie, jak brzmią te melodie w oryginale). 

1. WER WILL FLEISSIGE HANDWERKER SEHEN


2. GRÜN, GRÜN, GRÜN SIND ALLE MEINE KLEIDER


3. BACKE, BACKE KUCHEN


4. KOMMT EIN VOGEL GEFLOGEN


5. HÄNSCHEN KLEIN 






Moje dzieci uwielbiają śpiewać, a najlepiej im to wychodzi przy oglądaniu śpiewników z obrazkami. Naszym podstawowym źródłem jest Das große Liederbuch - niemiecka klasyka, na którą składają się 204 piosenki ludowe i dziecięce oraz 156 kolorowych obrazków autorstwa słynnego Tomiego Ungerera. Słynnego, bo jego ilustracje - swoją drogą niektóre dosyć straszne i brutalne - zna chyba każdy dorosły Niemiec, wspominający swoje muzyczne dzieciństwo! Ungerer jest również autorem wielu książek dla dzieci i dorosłych.






Do książki tej dokupiłam kiedyś płytę Die schönsten Kinderlieder, na której piosenki wykonuje świetnie niemiecka aktorka Heike Makatsch, a ich aranżacji dokonał jej mąż i wyśmienity multiinstrumentalista Max Martin Schröder (derhundmarie). W ich wykonaniu zwykłe przyśpiewki i proste melodie nabierają ponadczasowego brzmienia, a ciepły głos Heike sprawia, że każda z piosenek to prawdziwe dzieło sztuki muzycznej! Wreszcie trafiłam na piosenki dla dzieci, które nie są infantylne oraz posiadają wysokiej jakości tło muzyczne. Polecam zarówno dla uczących się niemieckiego (do płyty dołączona jest książeczka z tekstami piosenek), jak i dla osób lubiących posłuchać muzyki w dobrym wykonaniu.


Tu znalazłam krótki filmik reklamowy płyty, dzięki któremu możecie wyrobić sobie opinie o jakości tego muzycznego dzieła.




A jakie są Wasze ulubione niemieckie piosenki dla dzieci? Śpiewacie je aktywnie z maluchami, czy raczej zostawiacie muzyczną edukację przedszkolu i szkole? 

środa, 11 marca 2015

Polki w Monachium - cz. 10. Dominika, blogerka

Tak, tym razem będzie o mnie. Nie dlatego, że mam się czym wyjątkowo chwalić, ale - podobnie jak inne bohaterki serii artykułów "Polki w Monachium" - jestem mamą, prowadzącą samodzielną działalność gospodarczą i próbującą odnaleźć się w nowej sytuacji zawodowej. Trochę informacji o mnie przewijało się już w rożnych miejscach tego bloga, teraz jednak chciałabym opowiedzieć Wam moją historię z zawodowego oraz macierzyńskiego punktu widzenia.


W Monachium mieszkam od 2010 roku, czyli już pięć lat. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na pracę mojego - wtedy świeżo poślubionego - Męża. Wcześniej mieszkaliśmy co prawda razem w Hamburgu, gdzie ukończyłam mój intensywny kurs języka niemieckiego, jednak dopiero w Monachium zamieszkaliśmy już jako małżeństwo. Okres między Hamburgiem a Monachium spędziliśmy w związku na odległość - ponad 2 lata kurowaliśmy na trasie Hamburg - Gdańsk - Warszawa - Monachium. Ale po kolei...

Z wykształcenia jestem kulturoznawcą z ukończoną specjalizacją "animacja kultury" - studiowałam w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Zaraz po studiach, czyli w czerwcu 2004 r. w ramach programu UE "Leonardo da Vinci" wyjechałam na staż do Lugano, w południowej Szwajcarii. Pracowałam tam w dziale ds. młodzieży i eventów w urzędzie miasta Lugano, a przy okazji uczyłam się języka włoskiego - w teorii i praktyce. Właśnie tam poznałam mojego Męża, z którym przeniosłam się w 2005 r. do Hamburga. Była to dla mnie ogromna zmiana - z ciepłego, kameralnego miasta, w którym bliskość Włoch jest wyraźnie odczuwalna, do na północy położonego Hamburga, zimnego, choć pięknego miasta, w którym... ratunku... wszyscy mówili po niemiecku! Ja, w liceum zacięty przeciwnik tego znienawidzonego języka, nagle musiałam zacząć się porozumiewać po niemiecku. Mało tego, po jakimś czasie zaczęłam go nawet lubić i nie wiadomo kiedy wdarł się do mojego życia codziennego, zmieniając po części mnie samą.

niedziela, 8 marca 2015

Monachium czyta dzieciom, również po polsku!

W ramach targów książki dla dzieci i młodzieży Münchner Bücherschau junior, które w tym roku odbywają się w dniach 7 - 15 marca w Stadtmuseum, odbędą się wielojęzyczne głośne czytania dla najmłodszych. 8 spotkań, 8 języków - w tym język polski! Czytania te organizuje Internationale Forschungsstelle für Mehrsprachigkeit IFM, czyli poradnia służąca pomocą wokół tematu wielojęzyczności oraz organizująca wykłady i seminaria na temat wielojęzycznego wychowania dzieci.

Czytać po polsku będzie pani Iwona Stec, pracownik Wydziału Germanistyki LMU. Spotkanie to dla dzieci od 4 lat odbędzie się w poniedziałek 09.03.2015 o godz. 16:00 i potrwa ok. 30 minut. Nie trzeba się rejestrować, udział jest bezpłatny. Wybieracie się? 



piątek, 6 marca 2015

DIY: wóz strażacki dla pogromców ognia!

O strażackiej pasji mojego Synka, a obecnie właściwie obu Synków pisałam już niejednokrotnie. Zobaczcie sami - to tylko mini wycinek strażackich akcji Leo:


Zanim za jakiś czas opiszę naszą zeszłoroczną wizytę w największym bawarskim muzeum strażackim, chciałabym przedstawić Wam patent na stworzenie wspaniałego i bardzo efektownego wozu strażackiego. Pomysł i wykonanie poddała mi przyjaciółka Ania, za co jestem jej bardzo wdzięczna :) Wóz powstał z okazji urodzin Synka, które miały strażacki motyw przewodni, jednak po imprezie służył nam w domu jeszcze kilka tygodni, czyli dopóki nie wyzionął ducha po intensywnej zabawie...


Oto czego potrzebujecie do wykonania tego dzieła:



1. Karton o bardzo dużych rozmiarach (nasz został dotachany z magazynu sklepu Karstadt - wcześniej służył pewnie jakiejś pralce lub lodówce)
2. Biała i czerwona, ewent. też czarna farba kryjąca
3. Dwa duże kubeczki po jogurcie
4. Cztery płyty CD
5. Żółta lub niebieska gruba taśma klejąca oraz taśma klejąca dwustronnie
6. Nożyczki lub nożyk 

Wasi mali strażacy mogą włączyć się w przyrządzanie wozu, np. podczas malowania go.


Wóz strażacki krok po kroku


1. Malujemy karton na czerwono
2. Kiedy wszystko wyschnie (ja zostawiłam karton do wyschnięcia na całą noc), wycinamy okna wozu
3. Teraz można białą lub czarną farbą pomalować elementy wozu, takie jak koła, sikawki, narzędzia itp. 
4. Za pomocą dwustronnie klejącej taśmy przyklejamy CD w miejscu, gdzie auto ma reflektory
5. Na dachu auta mocujemy dwa kubki po jogurtach i oklejamy je żółtą lub niebieską taśmą

Myślę, że w podobny sposób można wykombinować karetkę, śmieciarkę czy radiowóz. To super niespodzianka dla dzieci, które uwielbiają bawiąc się, naśladować dorosłych. 

I jak, skusicie się na taki do-it-yourself-wóz? Najważniejsze, to mieć ogromny karton, w którym zmieścić się może 1-2 dzieci, reszta jest kwestią fantazji i upodobań obdarowanego :) Powodzenia!


środa, 4 marca 2015

U-Untersuchungen, czyli bilanse zdrowia dzieci w Niemczech

Moi stali Czytelnicy być może przypominają sobie artykuł sprzed pół roku, w którym pisałam o systemie badań profilaktycznych w Niemczech. Ponieważ wpis ten cieszy się do tej pory dużą popularnością i dostaję sporo maili z tym tematem związanych, postanowiłam ponownie poruszyć tę problematykę - tym razem na łamach polonijnego magazynu "Moje Miasto". Najnowszy numer pisma możecie pobrać TUTAJ. Wydanie papierowe dostępne będzie w wybranych punktach na terenie Bawarii i Badenii-Wirtembergii 


Jakie są Wasze doświadczenia z tego typu badaniami? Uważacie, że są one za często/za rzadko? I jak oceniacie pracę pediatrów podczas tej profilaktyki?