sobota, 28 lutego 2015

Co było w lutym, co będzie w marcu

Dopiero co pisałam podsumowanie stycznia, a już mamy ostatni dzień lutego! Co działo się na blogu w tym czasie?

DWUJĘZYCZNOŚĆ

Przedstawiłam fragmenty rozmów z moimi dwujęzycznymi dziećmi, z okazji Dnia Języka Ojczystego pokazałam Wam film, jaki powstał w ramach akcji "Mamo, tato chcę mówić po polsku!"oraz opowiedziałam - tym razem po niemiecku i w formie krótkiego filmu/wywiadu - o moich osobistych metodach na wychowanie dzieci w dwujęzyczności.

NIEMCY

W obrębie cyklu "5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech" ukazały się dwa artykuły: o karnawale oraz o niemieckich producentach zabawek, które skrywają za sobą długą, niekiedy wzruszającą historię. 

MONACHIUM

W lutym zaprosiłam Was do obejrzenia wystawy motyli tropikalnych w monachijskich Ogrodzie Botanicznym. Widzieliście je już? Macie na to czas do 22 marca 2015.

BLOG

W tematyce okołoblogowej zachęcałam do głosowania na mnie w konkursie na Blog Roku oraz do wzięcia udziału w losowaniu kolorowej pościeli firmy Sangotrade


W marcu postaram się napisać, gdzie można spędzić z dzieckiem czas na lotnisku w Monachium, przedstawię Wam największe muzeum strażackie w całej Bawarii i zaproponuję jakąś fajną wycieczkę w regionie! Będziecie ze mną przez kolejne tygodnie? Mam taką nadzieję! Miłego początku miesiąca :)

Wasza Dominika

piątek, 27 lutego 2015

Biligualität, czyli Polka w Monachium po niemiecku o dwujęzyczności

Czy znacie internetowy pchli targ Mamikreisel? Można tu wymieniać, sprzedawać i oddawać używane rzeczy po swoich dzieciach - zarówno ciuszki, jak i zabawki, artykuły dekoracyjne, sprzęty i akcesoria. Również ciążowe rzeczy, których już nie potrzebujecie. Wszystko działa bardzo prosto: należy się najpierw zarejestrować, zrobić zdjęcie rzeczy, którą chcecie sprzedać lub zamienić, wstawić zdjęcie do swojego profilu i czekać na chętnych do transakcji! Korzystanie z portalu jest bezpłatne, musicie jedynie dogadać się z ewentualnym kupującym.

Mamikreisel istnieje od października 2012 roku, a obecnie uczestniczki tej strony wymieniają nie tylko ciuchy i zabawki, ale również swoje opinie na różne tematy. Wokół portalu stworzyła się prawdziwa społeczność! Forum, które utworzono w obrębie Mamikreisel, porusza wiele tematów rodzinnych. Warto tu zerknąć, jeśli szukacie porady lub wskazówek na jakieś konkretne tematy.

Od stycznia 2015 roku Mamikreisel ma swój własny kanał na YouTube. Założycielka portalu Günes Seyfarth rozmawia tu z różnymi gośćmi, prezentując wiele ciekawych tematów, które mogą zainteresować zarejestrowane mamy. Również i ja, jako autorka niemieckojęzycznego bloga From Munich with Love, miałam przyjemność uczestniczyć w dwóch takich wywiadach. Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam jeden z nich, w którym opowiadam o tym, jak wspieram dwujęzyczność moich dzieci. Jeśli się podoba, poproszę o lajki ;)




poniedziałek, 23 lutego 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #6. Producenci zabawek

I znowu minęły dwa tygodnie od mojego ostatniego postu z serii "5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech". Niesamowite, jak ten czas goni! Na szczęście mam w zanadrzu jeszcze sporo tematów, które w tej tematyce chciałabym poruszyć, więc spieszę z kolejnym, żeby się nim z Wami podzielić.

Będąc jeszcze w Polsce nie znałam żadnych niemieckich firm, produkujących zabawki dla dzieci. Raczej włoskie, np. Chicco lub amerykańskie, np. markę Fischer Price. Dopiero po przyjeździe do Niemiec poznałam wiele ładnych i mądrych zabawek, które tutaj właśnie są produkowane. No w każdym razie firmy, które je produkują, mają swoją siedzibę w Niemczech. Dziś przedstawię Wam kilka najfajniejszych, niekoniecznie jeszcze znanych lub rozpowszechnionych w Polsce. Niesamowite jest to, że za sukcesem większości z nich stoją kobiety - silne, utalentowane i przebojowe, których upór i ambicje wyniosły firmę na wyżyny! Zapraszam do dłuuugiej lektury kilku niesamowitych historii!

1. STEIFF
To firma-tradycja, której korzenie sięgają XIX w. i mają związek z pełną optymizmu i życiowego entuzjazmu Margarete Steiff. W wieku 18 miesięcy zachorowała ona na porażenie dziecięce i całe życie cierpiała na silne bóle rąk. Mimo to ukończyła szkołę, do której siostry i dzieci sąsiadów woziły ją na wozie drabiniastym, a do klasy wnosiła ją kobieta, mieszkająca obok placówki. 17-letnie Margerete skończyła naukę na krawcową i wkrótce potem otworzyła swoją własną działalność. Sprzedawała odzież i artykuły do domu. W jednym z magazynów o modzie zauważyła model słonia do uszycia. Tak powstał prototyp wszystkich maskotek STEIFF - słoń-poduszeczka do szpilek i igieł. I tak oficjalnie w 1880 roku powstała firma STEIFF. Najpierw hitem sprzedaży były maskotki słonie, potem dołączyły do nich również osiołki, konie, wielbłądy, myszki, koty, psy, króliki, świnki i żyrafy.

Największym sukcesem firmy było wyprodukowanie w 1902 pierwszego na świecie pluszowego misia, któremu ruszały się ręce i nogi. To właśnie od tego misia pochodzi nazwa "Teddy bear" - niedźwiadek został wyeksportowany do Stanów i tam dostał przydomek "Teddy" ku chwale prezydenta Theodore'a "Teddy" Roosevelta. Szybka popularność przytulanki - również jej międzynarodowy sukces - skłoniła producentów do szukania patentu, który chroniłby firmowe misie przed plagiatem. I tak pojawiła się idea metalowego "kolczyka" w uszach pluszaków, dzięki któremu marka ta stała się rozpoznawalna na całym świecie. Od 1905 roku sam kolczyk oraz nazwa "Knopf im Ohr" są chronione prawnie. I już wiecie - specjalnością firmy STEIFF są właśnie wszelkiego rodzaju przytulanki i pluszaki. Wykonane z wysokiej jakości materiałów, potrafią przetrwać nawet kilka pokoleń! 

O autorce tego sukcesu powstał nawet film w 2005 roku pt. "Margerete Steiff" z Heike Makatsch w roli głównej. Oto jego trailer w wersji angielskojęzycznej. Piękna historia, prawda?



Obecnie STEIFF to nie tylko cała paleta pluszaków w kolczykiem w uchu, ale również ubranka dla dzieci, artykuły dekoracyjne i różne akcesoria. A komu mało, może odwiedzić muzeum, działające w domu, w którym kiedyś mieszkała i pracowała sama Margarete Steiff.


Maskotki firmy STEIFF można kupić w sklepie internetowym tej marki oraz TUTU lub TU.

sobota, 21 lutego 2015

Mówmy do naszych dzieci po polsku, będą nam za to wdzięczne!

Czy wiecie, że dziś, tzn. 21 lutego przypada Dzień Języka Ojczystego? Jest to międzynarodowe święto ustanowione przez UNESCO jako upamiętnienie wydarzeń w Bangladeszu, podczas których w 1952 roku zginęło pięciu studentów. Brali oni udział w demonstracji, której uczestnicy domagali się nadania językowi bengalskiemu statutu języka urzędowego. Założeniem Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego jest wsparcie i ochrona różnorodności językowej jako dziedzictwa kulturowego.

Ci z Was, którzy od jakiegoś już czasu śledzą mojego bloga, wiedzą że przekazanie moim dzieciom poprawnego języka polskiego jest dla mnie niezwykle ważne. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że język jest dla nich kluczem nie tylko do poznania własnej tożsamości, ale również kultury, w której ja wyrosłam. Daje im także możliwość kontaktu z polską częścią rodziny, co ma ogromny wpływ na kształtowanie ich osobowości. A w przyszłości może być dodatkowym atutem podczas pracy zawodowej i innych kontaktów towarzyskich. 


Temat poprawności języka polskiego wśród emigrantów staje się coraz częściej przedmiotem dyskusji, a nawet badań naukowych. I dobrze, bo jest to temat niezwykle ważny - w końcu jesteśmy pierwszym pokoleniem, które na taką skalę opuściło kraj i zdecydowało się na życie poza jego granicami. Warto korzystać z różnych źródeł pomocy i doświadczeń ekspertów, którzy znają się na temacie wielojęzyczności. Może nam to pomóc we właściwym przekazywaniu dzieciom naszej wiedzy językowej i pozwolić na uniknięcie podstawowych błędów.

Z okazji dzisiejszego święta pozarządowa organizacja o charakterze non-profit, czyli Międzynarodowy Zespół Placówek Oświatowych z Krakowa, w ramach akcji "Mamo, tato chcę mówić po polsku!", wyprodukował krótki filmik. Klip ten, odwołujący się do rodzinnych relacji, ma na celu pokazanie problemu, jaki dotyka coraz więcej rodzin emigranckich. Mianowicie zanikania wśród nich języka ojczystego. Autorzy próbują pokazać, że przekazywanie języka ojczystego w warunkach emigracyjnych daje dzieciom szansę na większą stabilizację emocjonalną, pozytywne relacje z rodziną w Polsce oraz sprzyja rozwojowi tożsamości kulturowej. Zobaczcie sami:


I jak, czujecie że to o Was? A może ten problem w ogóle Was nie dotyczy, bo sami dbacie o poprawną polszczyznę Waszych dzieci? W obu przypadkach zachęcam Was do komentowania: podzielcie się z nami własnymi doświadczeniami. przeszkodami, wyzwaniami. W grupie raźniej!

środa, 18 lutego 2015

Motyle tropikalne w Ogrodzie Botanicznym w Monachium - tylko zimą

Kleine Rauper Nimmersatt
Być może znacie książkę amerykańskiego autora Erica Carle "Bardzo głodna gąsienica" ("Kleine Raupe Nimmersatt"). W swoich domowych zasobach ma ją chyba prawie każde dziecko = w końcu została przetłumaczona na 47 języków i dotychczas sprzedana w 29 milionach egzemplarzy!


Tę cudowną przemianę gąsienicy w motyla możecie obserwować właściwie na żywo na wystawie Tropische Schmetterlinge“ w monachijskim Ogrodzie Botanicznym. Jak pomyślałam "wystawa motyli", to mój mózg podsyłał mi obraz zasuszonego motyla w gablotce przypiętego wielką szpilką... Ale ekspozycja w Botanischer Garten jest zupełnie niezwykła, bo kolorowe, przepiękne motyle dosłownie fruwają nad naszymi głowami, co niektóre przysiadają na naszych ramionach lub na soczystej połówce pomarańczy i dają się sfotografować! Gwarantuje - poczujecie się, jak w bajce! Dzięki setkom kolorowych skrzydełek, łopoczących w powietrzu, przeniesiecie się na chwilę do zaczarowanego lasu lub magicznej krainy Waszej wyobraźni :)





czwartek, 12 lutego 2015

Losowanie: do wygrania kolorowa pościel dziecięca firmy Sangotrade!

Tym razem we współpracy z polską firmą Sangotrade, produkującą pościel oraz akcesoria dla dzieci i młodzieży, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w losowaniu! Nagrodą jest śliczny, kolorowy i wesoły zestaw pościeli dla dziecka!

Sangotrade jest firmą rodzinną, a jej produkty zostały zainspirowane dziećmi właścicieli. Te maluchy właśnie testują wszystkie akcesoria i zachęcają rodziców do tworzenia produktów o wysokiej jakości, ciekawej estetyce i oryginalnym wzornictwie. Oprócz pościeli w różnych rozmiarach w Sangotrade można kupić także m. in. rozmaite dodatki, element dekoracyjne, kocyki, ochraniacze na łóżeczko, poduszki do karmienia, śpiworki i wiele innych drobiazgów, które ułatwiają i umilają chwile spędzone z dzieckiem. Wielkim atutem jest przystępna cena, przyjemna kolorystyka i wielość pomysłów. Przekonajcie się sami na stronie Sangotrade!

Wszystkie produkty można kupić zarówno w złotówkach, jak i w euro - przesyłka do Niemiec kosztuje ok. 15 euro. Firma zajmuje się również sprzedażą produktów poprzez znany Wam na pewno portal DaWanda.

A tymczasem zapraszam na losowanie! Do wygrania jest piękna, bawełniana pościel marki Sangotrade o wymiarach 100 x 135 cm (kołdra) oraz 40 x 60 cm (poduszka). Udział w konkursie mogą brać zarówno czytelnicy z Polski, jak i z Niemiec oraz innych zakątków Europy :)


Oto warunki konkursu:

- jeśli jeszcze nie lubicie profilu Polki w Monachium na Facebooku, poproszę o Wasze lajki i/lub dodanie bloga do listy obserwowanych obiektów (okienko obserwatorzy w pasku po prawej stronie)

- zajrzyjcie na profil na Facebooku firmy Sangotrade i polubcie go ;)

- proszę o pozostawienie komentarza pod poniższym artykułem do środy 18.02.2014, w którym napiszecie pod jaką nazwą/jakim imieniem śledzicie mój profil na Facebooku

- ten kto udostępni post na Facebooku, ma dodatkową szansę na udział w losowaniu (proszę o dodanie tej informacji do Waszego komentarza)

- zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania - wyniki ogłoszę na Facebooku i wyślę szczęściarzowi wiadomość.

Powodzenia i dobrej zabawy!

Dziękuję firmie Sangotrade za bezpłatne udostępnienie mi zestawu pościeli!

poniedziałek, 9 lutego 2015

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - #5. Karnawał

W potocznym myśleniu karnawałowe szaleństwo kojarzy się raczej z długonogimi Brazylijkami, których przystrojone w pióra kuperki kręcą się rytmicznie przy dźwiękach samby gdzieś na ulicach Rio de Janeiro. A tymczasem to nasi sąsiedzi znad Odry są karnawałowymi mistrzami! Wystarczy wspomnieć, że niektórzy z nich (rejon Nadrenii-Westfalii) świętują karnawał już od dnia 11 listopada, nazywając ten okres do Środy Popielcowej piątą porą roku! Tak się bawią, tak się bawią NIIIEEEMCYY!

1. Fasching, Karneval, Fastnacht
Z tymi licznymi nazwami karnawału w różnych regionach Niemiec jest trochę jak z określeniami śniegu przez Eskimosów, którzy potrafią wymienić ponad 200 różnych rodzajów śniegu. Każdy region ma swoją odmienną tradycję, głębiej lub mniej zakorzenioną w kulturze i mentalności społeczeństwa. Podobno to właśnie mieszkańcy Nadrenii-Westfalii, gdzie karnawał nabiera największych rozmiarów, są najbardziej otwartymi i ekstrawertycznymi obywatelami kraju! Sytuacja karnawału, zamiana ról i świat na opak, pozwalają nie tylko stać się na chwilę kimś innym, ale wręcz zmuszają do przełamywania barier, ośmielają i prowokują do zawierania nowych kontaktów z przebranymi współimprezowiczami. Kto zliczy pary, które w ten sposób rozpoczęły swoją znajomość! ;)

2. Weiberfastnacht
Mimo że zwyczaj ten pielęgnowany jest głównie w okolicach Kolonii, również w innych częściach kraju można spotkać się z tradycją obcinania nożycami przez kobiety męskich krawatów. Pamiętam, jak mój Mąż, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Hamburgu, tego dnia założył do pracy "stary" krawat, którego nie było mu szkoda, na wypadek gdyby któraś koleżanka chciała go pozbawić krawata. A więc panowie, strzeżcie się w ostatni czwartek karnawału - kobiety, do dzieła!

3. Rosenmontag
Już czuć w powietrzu zbliżający się post, ale jeszcze w ten ostatni poniedziałek karnawału można sobie pofolgować i to na całego! W miastach odbywają się parady, jest głośno, kolorowo i wesoło! Ile w tych Niemcach radości, dobrego humoru i pozytywnych wibracji! Wszystkie te cechy dają w tym czasie o sobie znać, bo świętuje prawie każdy, zrzucając z ramion dobre wychowanie i stając się na moment clownem, wampirem, diabłem lub... pralką ;) Przyjedźcie do Niemiec w czasie karnawału, a zobaczycie, jak wspaniale i z jakim poczuciem humoru Niemcy potrafią się bawić!


czwartek, 5 lutego 2015

Moje rozmowy z dwujęzycznymi dziećmi (2 i 4 lata)

Temat dwujęzyczności to nasz rodzinny chleb powszedni. Przez ostatni mniej więcej rok pokazywałam Wam stopień rozwoju językowego mojego trzyletniego wtedy Synka. Oto przykłady wpisów na ten temat:


Dziś, już bez mądrzenia się, chciałabym przedstawić kilka zwykłych zapisów rozmów z moimi dwujęzycznymi dziećmi. Ten fenomen przebija się prawie w każdym zdaniu, pokazując jak pokrętnymi ścieżkami może poruszać się językowa myśl w głowie dziecka ;) Oprócz dwujęzycznych smaczków zapisywałam sobie coraz to śmieszniejsze sposoby odmiany różnych wyrazów i dziecięce neologizmy. Popatrzcie sami:

Leo bierze z szafki grzebień i mówi: "Muszę się pogrzebać".

Wybieramy się na spacer do parku. 
Pytam: "Leo, gdzie jest twój rowerek?". 
Leo rozgląda się, po czym odpowiada: "W kamerze!". [Kammer - schowek, spiżarka]


Leo bawi się na dywanie, nagle zdejmuje swoje kapcie i siada na podłodze.
Ja:"???".
Leo: "Mamuniu, muszę ozimnić sobie nogi!".

wtorek, 3 lutego 2015

Blog roku 2014 - 2014 rokiem mojego bloga!

No dobra, namówiliście mnie! Mam na myśli tych wszystkich znajomych, przyjaciół i czytelników, którzy zachęcali mnie do startu w konkursie. I wierzcie mi - nie ma w tym zdaniu żadnej kokieterii! Zapisałam się ostatniego dnia naboru, raczej spontanicznie, kierując się zasadą no risk, no fun :) 

Ale tak naprawdę, to jakie to ryzyko? Oficjalnie przyznać się, że uważa się swoją pracę za dobrą? No tak, tak właśnie uważam! Sprawia mi ogromną radość pisanie bloga, tworzenie go z Wami i dla Was, ale również dla siebie. Z przyjemnością robię zdjęcia, opisuję ciekawe miejsca i coraz śmielej zdradzam różne szczegóły ze swojego życia...

Początkowo zarejestrowałam się w kategorii blogi parnetingowe, bo tak o swoim blogu myślałam te trzy lata temu, kiedy go założyłam. Jednak Komisja Konkursowa postanowiła przenieść mój blog do kategorii lifestyle. Trochę mnie to zdziwiło, ale w sumie to słuszna decyzja, bo - jak sami być może zauważyliście - coraz bardziej zaczęłam odchodzić od tematów "dzieciowych", skupiając się również na życiu w Niemchech i emigracyjnym macierzyństwie. Blog rozwinął się i poszerzył o nowe kategorie, ale przede wszystkim daje praktyczny obraz życia w Niemczech całkiem przeciętnej polsko-niemieckiej rodziny :)

A zatem, tych którym się "Polka w Monachium" podoba i którzy tu co jakiś czas zaglądają, uprzejmie proszę o wysłanie sms-a o treści: A11377 na numer 7122. Macie czas do 10 lutego 2015 r. do godz. 12:00. Koszt jednego sms-a to 1,23 zł, a całość środków otrzymanych z głosawania przez sms-y zostanie przeznaczona na rzecz Fundacji Dzieci Niczyje. W głosowaniu mogą brać udział tylko osoby, których sieć operatora komórki działa bezpośrednio w Polsce - czyli niemieckie lub inne zagraniczne numery telefonów nie działają. Dajcie cynk rodzinie w Polsce ;)