niedziela, 30 listopada 2014

Co było w listopadzie, co będzie w grudniu

WPISY GOŚCINNE

W listopadzie mieliśmy okazję spotkać się wirtualnie 9 razy - rzadziej, niż ostatnio, ale dla mnie był to miesiąc chorób, wirusów i wizyt u lekarzy, które prawdopodobnie przeciągną się do grudnia... W blogowaniu dzielnie wspierały mnie Ola z Berlina oraz Gosia i Edyta z Monachium, które na kartach "Polki w Monachium" podzieliły się z nami swoimi doświadczeniami. Ola pisała o walce z biurokracją ciążową w Niemczech, a Gosia i Edyta o swojej akcji charytatywnej "Monachijczycy pomagają dzieciom", podczas której udało się zebrać kosmetyki i pieluszki dla ośrodka pomocy niemowlętom "Ufność" z Częstochowy. Jeden wpis został poświęcony marce Goshico, dzięki której czytelniczka Marta wygrała wiosną damską torebkę tej firmy. Marta opisała swoją opinię na temat wygranej torebki i załączyła dwa zdjęcia.

ZWYCZAJE / KULTURA NIEMIECKA / MONACHIUM

Nad listopadem roztoczył swój czerwony płaszcz św. Marcin, który przyświecił nam kolorowymi lampionami. Dni zaczęły być odczuwalnie krótsze i chłodniejsze, coraz mniej czasu spędzaliśmy na dworze, a coraz więcej w pomieszczeniach, no i w domu.  

Rozpoczęliśmy masową produkcję bożonarodzeniowych wypieków - dotychczas przedstawiłam Wam przepis na ciasteczka maślane, a kolejne przepisy czekają na opracowanie i opublikowanie. 

W listopadzie podzieliłam się również moim doświadczeniem związanym z rejestracją dziecka do przedszkola w Monachium oraz zdradziłam Wam, jakie drobiazgi znajdą moje dzieci w swoim kalendarzu adwentowym

VARIA

Wydanie polskiej mapy obrazkowej "Polka 25 lat wolności" natchnęło mnie do ogólnych rozważań nt. wolności po obu stronach Odry, a koniec miesiąca skłonił do zapowiedzi nowej serii na blogu "5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech". Pierwszy wpis z tego cyklu już jutro!


Niestety znowu nie wyrobiłam się z prezentacją kolejnej silnej osobowości "Polki w Monachium", ale artykuł świeżutki i czeka na autoryzację. W grudniu oprócz tego wspomniane ciasteczka, które w okresie bożonarodzeniowym smakują najlepiej, kolejny święty, którego imieniny obchodzimy 6 grudnia i dużo prywaty :) Zapraszam i dziękuję za listopad!

Wasza Dominika - Polka w Monachium

piątek, 28 listopada 2014

5 powodów, dla których warto żyć w Niemczech - zapowiedź serii

Polska zawsze pozostanie moją ojczyzną, niezależnie od tego, ile lat mojego życia spędzę w Niemczech. To polska kultura ukształtowała moją osobowość, charakter, sposób myślenia. Tam spędziłam ponad 25 lat życia, podczas których wydarzyło się tyle ważnych i niezapomnianych sytuacji. Jednak teraz mój dom jest w Niemczech. Tu przyszły na świat moje dzieci i to właśnie język niemiecki i niemiecka kultura stały się niespodziewanie częścią mojej nowej osobowości. Jest wiele rzeczy, które mi przeszkadza, czy nawet denerwuje - podobnie zresztą, jak i w Polsce. Jest jednak i sporo takich, które doceniam, bo wiem, że są swojego rodzaju luksusem. Albo przynajmniej dobrem pospolitym, za które jestem wdzięczna.

O takich rzeczach chciałabym Wam pisać w nowej serii postów "5 powodów, dla których warto mieszkać w Niemczech". I nie chodzi o to, żeby podkreślać, jacy Niemcy są wspaniali i jak znakomicie się tutaj żyje, tylko po prostu dostrzec w zwykłej codzienności ducha czasu, innowacyjności i zwykłą-niezwykła ludzką życzliwość. Chcecie wybrać się ze mną w podróż po Niemczech, jakich jeszcze nie znacie? Zapraszam!


Posty o tej tematyce będą pojawiać się dwa razy w miesiącu - w co drugi poniedziałek. Słowo się rzekło, więc muszę się teraz zmobilizować i pilnować mojego kalendarza ;) Zajrzyjcie więc tutaj w najbliższy poniedziałek 1. grudnia, a dowiecie się, co mnie w Niemczech fascynuje!

Temat na najbliższe spotkanie: opieka zdrowotna

niedziela, 23 listopada 2014

Rodzinne przepisy: pyszne ciasteczka maślane - idealne jako wypieki świąteczne

Moje dzieci uwielbiają pomagać mi w kuchni - nie tylko przyglądać się, ale również zakasać rękawy i wkładać ręce w co się da! Nie zawsze jest to łatwe i spokojne zadanie, staram się jednak umożliwić się to pomaganie, bo to doskonała inwestycja w przyszłość! Poza tym przyrządzone samemu po prostu lepiej smakuje, prawda? Staram się więc nie przejmować powstającym wokół chaosem, klejącą się od soku lub mleka podłogą czy ścianami zachlapanymi sosem - wszystko to można domyć, a poczucie spełnienia pozostaje na długo ;)

środa, 19 listopada 2014

Kalendarz adwentowy dla dzieci - co z tymi prezentami?

Jako dziecko nigdy nie miałam kalendarza adwentowego. Może wynikało to ze specyfiki czasów - moje dzieciństwo wypadło na początek ponurych lat 80-tych; może z braku tego zwyczaju w regionie, w którym się wychowałam; a może po prostu z nieobchodzenia tej tradycji w mojej rodzinie. Nie mam o to żalu, brakuje mi jedynie tych wspomnień przy tworzeniu kalendarza dla własnych dzieci. W Niemczech zwyczaj ten jest bardzo rozpowszechniony i kalendarz - często własnoręcznie robiony - dekoruje przez prawie cały grudzień niejeden dziecięcy pokój. Starszym dzieciom niekiedy daje się do wykonania różne zadania, np. narysować laurkę dla św. Mikołaja, upiec z rodzicami ciasteczka, wspólnie wyjść na basen lub ulepić bałwana. 


Małe dzieci - a moje do takich jeszcze należą - dostają najczęściej niewielkie i niedrogie upominki. W zeszłym roku tylko starszy Synek cieszył się porannym rytuałem odpakowywania prezencików z kalendarza - młodszy miał dopiero 10 miesięcy i uznałam, że jest jeszcze na to za mały. W tym roku jednak dynamika między Synkami bardzo się zmieniła, jest duża konkurencja i każdy z zazdrością patrzy, czy brat aby nie dostał czegoś fajniejszego/lepszego/ciekawszego. Dlatego postanowiłam zrobić im podobne kalendarze, do których dokupiłam mało się od siebie różniące suweniry. Wszystko po to, aby nie dać komuś poczucia, że jest gorszy lub w jakiś sposób niedoceniony. Uff...

niedziela, 16 listopada 2014

Opinia czytelniczki o wygranej torebce marki GOSHICO

Pamiętacie konkurs z nagrodą w postaci torebki GOSHICO z okazji pięćsetnej liczby fanów na facebookowym profilu Polki w Monachium? Do wygrania była ta oto torebka:



Podczas majowego losowania szczęście uśmiechnęło się do Marty :) Przeczytajcie, jak Marta ocenia swoją nową torebkę i zobaczcie, jak się GOSHICO na swojej właścicielce prezentuje :)

Torba którą otrzymałam jest wyjątkowa. Bardzo oryginalny projekt i staranne wykonanie. Przyciąga uwagę wyjątkowym haftem, dla którego inspiracją zapewne były wzory łowickie. To naprawdę niebanalna i poręczna listonoszka „na co dzień”. Na tyle duża by pomieścić niezbędne skarby, zarówno moje jak i mojej pociechy. Każda mama wie zapewne, o czym mówię. Dla mnie doskonała. Polecam!


Przypominam Wam drogie Czytelniczki, że torebki marki GOSHICO dostępne są zarówno w Polsce, jak w Niemczech.

Marto, dziękuję za miłą wiadomość i za zdjęcia!

czwartek, 13 listopada 2014

Monachijczycy pomagają dzieciom - akcja charytatywna

Drodzy Czytelnicy! Wielkimi krokami zbliżają się Święta - czas, w którym szczególnie otwieramy się na potrzeby cierpiących, w którym szczodrze dzielimy się innymi tym, co mamy. Dwa lata temu powstała w Monachium grupa, która stara się pomóc porzuconym i niechcianym noworodkom, będącym pod opieką ośrodka "Ufność" w Częstochowie. Bez naszych darów ośrodek ten nie mógłby przetrwać. Przeczytajcie o akcji charytatywnej i pomóżcie - robiąc tak niewiele, można zdziałać tak wiele! Oddaje głos organizatorkom akcji, a sama zabieram się za składanie paczki dla ośrodka! 
Wasza Dominika - Polska w Monachium

Grupa „Monachijczycy dzieciom” powstała w roku 2012 z inicjatywy Edyty Pużak i Małgorzaty Gąsiorowskiej, które na wieść o problemach, z jakimi boryka się częstochowski ośrodek „Ufność” postanowiły zadziałać na terenie Monachium.

Jako że ośrodek ten nie jest placówką państwową, a stowarzyszeniem pielęgniarek i ludzi dobrej woli (jednak ściśle współpracujące z sądami, ośrodkami adopcyjnymi i wszelkimi instytucjami będącymi w stanie pomóc porzuconym dzieciom), nie przysługują mu dotacje państwowe, co wiąże się z wieloma problemami, w tym m.in. niestabilną sytuacją finansową. W roku 2012 ośrodek był bliski upadłości i ostatnią deską ratunku okazało się nagłośnienie problemu, jakim jest coraz większa liczba porzuconych noworodków oraz to co się z nimi dzieje, jeśli okazuje się, że są one dodatkowo ciężko chore. Niestety państwo nie zawsze jest w stanie się nimi zająć i wtedy w grę wchodzą właśnie takie ośrodki jak „Ufność”.

Akcja zyskała duży rozgłos, a ośrodek otrzymał wielkie wsparcie od ludzi dobrej woli, nie tylko z Polski, ale i z całego świata, w tym właśnie od nas, z Monachium. Ośrodek można było wesprzeć na dwa sposoby – finansowo i rzeczowo. Wszystkie infromacje na temat aktualnych potrzeb były i są umieszczane na stronie ośrodka www.ufnosc.pl oraz na ich facebookowym profilu (Porzucone tylko raz).

wtorek, 11 listopada 2014

Biurokracja ciążowa w Niemczech - wpis gościnny Oli z Berlina

Dzisiejszym artykułem chciałabym rozpocząć serię wpisów gościnnych polskich blogerek rozsianych za granicą. Głównie będą to emigrantki, mieszkające w Niemczech, ale na pewno nie zabraknie ciekawych i przydatnych informacji z innych zakątków świata! Tym razem zapraszam na spotkanie z Aleksandrą z Berlina, która prowadzi blog The Moon Mom. Ola pomoże w rozwikłaniu biurokratycznego supła, na jaki składają się dokumenty niezbędne do zebrania przed narodzinami dziecka lub zaraz po nich. 
Zapraszam i pozdrawiam wszystkich Czytelników!
Wasza Dominika - Polka w Monachium


The Moon Mom - Aleksandra i Nila
Cześć! Mam na imię Aleksandra i zostałam zaproszona przez Polkę w Monachium do napisania krótkiego artykułu na temat niemieckiej biurokracji, która pogrzmiewa groźnie w zasięgu wzroku każdej ciężarnej przyszłej matki-ekspatki. Na co dzień mieszkam w Berlinie wychowując trzymiesięczną córeczkę Nilę, a dni upływają nam na codziennych małych radościach oraz na blogowaniu przy świetle księżyca tu: www.themoonmom.blogspot.de.

Biurokracja niemiecka to dzika i tajemnicza bestia o tysiącu twarzy, której ujarzmienie sprawia problemy nawet rodowitym Niemcom. Każdy, nawet na pozór najprostszy aspekt życia, naznaczony jest jej chłodnym oddechem. Weźmy choćby wynajem mieszkania - ot, niby prosta rzecz. Jednak aby podpisać kontrakt trzeba dostarczyć gruby plik dokumentów (można zacząć od treningu ich wymowy - vide Mietschuldenfreiheitsbescheinigung). Tutaj humorystyczny wpis na temat wymagań dotyczących wynajmu mieszkania w Berlinie.

niedziela, 9 listopada 2014

25 lat wolności - po niemieckiej i polskiej stronie Odry

Dzisiaj, 9 listopada, całe Niemcy świętują upadek Muru Berlińskiego. Już 25 lat minęło od tego pamiętnego wydarzenia, w wyniku którego niemiecka tożsamość musiała zdefiniować się na nowo. Również Polacy w tym roku obchodzą swoją okrągłą, solidarnościową rocznicę: 4 czerwca 1989 odbyły się pierwsze wolne wybory, a 12 września 1989 r. Tadeusz Mazowiecki został pierwszym niekomunistycznym premierem od czasów zakończenia II wojny światowej. Wkrótce po tym fakcie przywrócono nazwę "Rzeczpospolita Polska", a orzełek w godle odzyskał swoją koronę.

Czy w dzisiejszych czasach doceniamy jeszcze dobrodziejstwa, jakie z tej wolności wynikają? Czy będziemy o tych trudnych dla Polski momentach potrafili rozmawiać z naszymi dziećmi, dla których hasła "stan wojenny", "denominacja", czy "Okrągły Stół" będą jedynie pustymi, historycznymi zwrotami? Na pewno po stronie rodziców-emigrantów leży zadanie przedstawienia dzieciom tych ważnych momentów również z polskiej perspektywy - wersję kraju, w którym mieszkają, poznają choćby w szkole. W rozmowach o Polsce i Europie z naszymi pociechami może pomóc mapa obrazkowa "Polska 25 lat wolności" wydana przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Autorami jest znakomity duet Aleksandry i Daniela Mizielińskich (rocznik '82), których doskonale zna również niemiecki czytelnik, choćby ze słynnej serii "Miasteczko Mamoko" lub bardzo popularnych w Niemczech "Map" (znanych tu jako "Alle Welt. Das Landkartenbuch"). 



Mapa Polski obfituje w rozmaite obrazki charakterystyczne dla poszczególnych regionów, ale i w ogólnonarodowe symbole. Są postaci ważne dla polskiej sztuki i historii, są typowe dania oraz zwierzęta występujące na terenie naszego kraju. Taka Polska w pigułce. Uważam, że to świetne podsumowanie, zawierające kilka istotnych dat, ale na szczęście nie przeładowane faktami historycznymi. Jest lekko, bez pompy, ale z podniesioną do góry głową, bo wszystko ukazane jest pod hasłem "Co nam się udało". I wychodzi się poza schematyczne ramy, że Polska to tylko Warszawa, Kraków, ewentualnie Gdańsk, pierogi, barszcz i żubry w Białowieskim Parku Narodowym. Jest koloryt lokalny, wiele cennych detali, mniejszych i większych zabytków. Wspaniały wstęp do rozmowy z dzieckiem, skąd się pochodzi, gdzie już w Polsce byliśmy i co wspólnie zwiedziliśmy, dokąd chcielibyśmy pojechać następnym razem. Mój prawie czterolatek wodził palcem po mapie i cały czas pytał, kiedy znowu pojedziemy do Polski!


Mapę można zobaczyć online lub zamówić BEZPŁATNIE na stronie: www.mapa.premier.gov.pl (każda rodzina może zamówić 1 egz., instytucje, np. szkoły - do 5 egz.). Przesyłka na cały świat gratis! UWAGA! Zamówienia można składać tylko do 11 listopada 2014!

piątek, 7 listopada 2014

Lampiony na dzień św. Marcina

O samym dniu św. Marcina, pochodach z lampionami i znaczeniu rytuałów wokół tego święta pisałam już w zeszłym roku w poście "Pochód św. Marcina: o dobrych uczynkach, lampionach i oczyszczającej mocy ognia". Co roku jednak bardzo pozytywnie zadziwia mnie fantazja, z jaką dzieci przygotowują swoje lampiony. Tyle kolorów, przeróżnych kształtów, figur, gry światełek! Fascynujące!

Przypominam sobie pierwsze święto z latarenkami w Niemczech - Synek miał wtedy zaledwie 10 miesięcy, ale Mąż już parę dni wcześniej przygotował mu piękny i łatwy w wykonaniu lampion. Chodziło głównie o symbol, dobrą zabawę i oswojenie przeze mnie tematu :) Mieliśmy rodzinnie wybrać się na pochód wraz z jakimś przedszkolem, ale sprawy potoczyły się inaczej. Mąż wylądował w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc, a my nie mogliśmy go nawet odwiedzić. W dzień św. Marcina wybrałam się z Synkiem do szpitala, pod okno pokoju, w którym leżał Mąż. Pamiętam wzruszenie, Męża stojącego na balkonie opatulonego w szpitalną kołdrę oraz naszą skromną latarenkę, którą świeciła w ciemności i wysyłała znak nadziei i ciepłych myśli o chorym... 

W tym roku znów choroba nas się czepiła, ale na szczęście nie aż tak paskudna. Młodszy Synek był przez parę dni ze mną w domu i kurował się z niemiłego przeziębienia. Gdyby nie to, zrobiłby swój lampion razem ze swoją Tagesmutter i innymi dziećmi, którymi się ona opiekuje. Tak się jednak nie stało, więc postanowiliśmy sami udekorować naszą latarenkę. Pusty szablon dostaliśmy od Tagesmutter (podobne do własnoręcznej dekoracji można kupić za grosze np. w internecie lub w sklepie Kunst und Spiel, o którym kiedyś pisałam), pozostało nam zakasać rękawy i ozdobić biały pergamin według własnego gustu. 



Ponieważ sprawa była dosyć spontaniczna, nie byłam przygotowana na wielkie majsterkowanie. W domu znalazłam jedynie czerwoną farbę kryjącą, mazaki z brokatem i kilka kolorowych pieczątek. 21-miesięczny Synek wdział ochronny fartuszek i dał upust swojej fantazji. Nie przeszkadzałam mu i zostawiłam dużo swobody w wykonaniu dzieła. Dorysowałam mu jedynie małe czerwone serduszko i pomogłam z pieczątkami, resztę prac wykonał sam :)



Teraz pozostaje mi liczyć na to, że do 11 listopada, czyli do dnia św. Marcina, Synek wyzdrowieje i będzie mógł samodzielnie nieść swój promyczek przez ciemne ulice Monachium. A Wasze dzieci - robiły lampiony w przedszkolu czy razem z Wami?


Słynny lampion wykonany 3 lata temu przez Męża oraz tegoroczna latarenka małego Nico

środa, 5 listopada 2014

Rejestracja do przedszkola w Monachium

Zaczynam poznawać niemiecki system edukacji od podszewki! Najpierw zmierzyłam się z tematem Tagesmutter, od jakiegoś czasu w jednym paluszku mam wiedzę na temat rejestracji dziecka do przedszkola w Monachium. Cały ten proceder przepracowałam w zeszłym roku, a na koniec dostałam do wyboru dwa miejsca w wybranych przedszkolach. Całkiem nieźle, jak na nowicjuszkę, prawda? 

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że istnieje wiele różnych tzw. podmiotów (Träger) prowadzących przedszkola. Mogą to być placówki miejskie, przyparafialne, prywatne, założone przez rodziców (Eltern-Kind-Initiative) lub działające w ramach jakiegoś stowarzyszenia. Każda z tych grup ma inne, często odmienne zasady rejestracji i przy każdym przypadku z osobna trzeba się doinformować, jak sprawa wygląda.