piątek, 31 października 2014

Żegnaj złota jesieni, witaj listopadzie!

W październiku mieliśmy okazję spotkać się na blogu 10 razy! Miło mi widzieć nowych czytelników - tym razem odwiedziło mnie sporo gości z Polski i innych zakątków świata :) Cieszę się, że mój na początku lokalny blog zaczyna powoli wychodzić poza granice Bawarii i docierać do Polaków rozsianych po świecie! Październik zaowocował następującymi tematami:

POLKI W MONACHIUM

Wreszcie udało mi się opublikować kolejny wywiad z aktywnymi zawodowo mamami. Tym razem spotkaliśmy się z utalentowaną i wszechstronną Bianką, która w Monachium pracuje jako grafik komputerowy, ale również artystka fotograf i malarka.

MONACHIUM

Tym razem przedstawiłam Wam założoną zaledwie parę tygodni kawiarenkę Turncafé w dzielnicy Schwabing. To miejsce, gdzie dzieci mogą się wybiegać, wyszaleć i po prostu fajnie pobawić.

WYZWANIE BLOGOWE

Również i w tym miesiącu skusiłam się do udziału w wyzwaniu blogowym Uli Phelep. Dzięki temu mogliście się dowiedzieć, jakie niemieckie słowa są najczęściej używane przez polskich rodziców (najchętniej czytany i komentowany post w tym miesiącu!) oraz kto mnie inspiruje. Oprócz tego była okazja,  żeby obejrzeć moje zdjęcie z dzieciństwa i zdjęcia moich dzieci, bawiących się w parku pięknie przystrojonym jesiennymi kolorami. Zaprezentowałam Wam również wszystkie platformy społeczne, na których możecie mnie i mojego bloga znaleźć.

DIY

Nie jestem żadną boginią rękodzieła, ale dzieci inspirują mnie do ciągłych poszukiwań i odkryć. W ramach tego cyklu pokazałam, jak ozdabiam dziecięce koszulki i bluzki kolorowymi aplikacjami oraz jak można wykonać z maluchami dekorację drewnianych literek, układających się w imię autora.

VARIA

W tej kategorii przedstawiłam Wam aplikację na smartfona BabyPlaces, pozwalającą odszukać w Waszej okolicy miejsca przyjazne dziecku i rodzinie. Aplikacja ta została przetłumaczona również na język polski :)


Czegoś zabrakło? Miałam nadzieję, że uda mi się opublikować kolejny przepis rodzinny. Nic to, może w listopadzie się uda. Poza tym będziecie mogli przeczytać m. in. o rejestracji do przedszkola, wieńcach i kalendarzach adwentowych oraz o kolejnej Polce w Monachium, która pracuje jako Tagesmutter i w swoim domu opiekuje się trójką dzieci. 

Dziękuję, że tak licznie i aktywnie odwiedzaliście Polkę w Monachium i zapraszam do kolejnych wizyt! 

środa, 29 października 2014

W zdrowym ciele zdrowy duch - Turncafé w dzielnicy Schwabing

Krajobraz monachijskich kawiarenek dla dzieci jest kolorowy i różnorodny. Są lokale, w których dzieci mają wyznaczoną niewielką przestrzeń do zabawy oraz takie, które oferują osobne pomieszczenie na dziecięce harce. Są kawiarnie, gdzie najważniejsi są najmłodsi goście i ich rodzice oraz takie, w których cała rodzina może przyjemnie zjeść brunch lub śniadanie. Ale w żadnej z istniejących do tej pory restauracji czy kawiarni, nie ma tyle przestrzeni, co w nowo otwartej Turncafé w dzielnicy Schwabing (okolice stacji metra U2 Hohernzollernplatz).

Tu pomieszczenia są duże i przyjemnie urządzone. Już od drzwi wejściowych wiadomo, jaki jest cel całego przedsięwzięcia: chodzi przede wszystkim o ruch, fizyczną aktywność oraz o dobrą zabawę. Centrum lokalu stanowi hala wypełniona po brzegi różnymi sprzętami, przeszkodami do pokonania oraz obiektami, które "aktywują" dzieci i wprawiają je w ruch :) Od tuneli i trampoliny przez huśtawkę, zjeżdżalnię, aż po ściankę wspinaczkową i tor przeszkód - tu każdy miłośnik ruchu spełni swoje fizyczne ambicje!



piątek, 24 października 2014

DIY: drewniane literki tworzące imię dziecka

Niedawno zamieniliśmy się z Synkami na pokoje - oni dostali naszą sypialnie, a łóżko małżeńskie wylądowało w byłym pokoju dziecięcym. Dzięki temu bracia mogli wreszcie zacząć spać w tym samym pomieszczeniu, a bariera "moje" / "twoje" zaczęła powoli zanikać. Chłopcy coraz częściej się razem bawią (mają 3,5 i 1,5 roku), odkrywają wspólne pasje i spędzają w swoim nowym królestwie sporo czasu. Żeby rytualnie podkreślić zamianę pokoi postanowiliśmy zawiesić na ich drzwiach literki, układające się w imiona Synków. Nie chciałam jednak kupować gotowych literek, bo takie już mieliśmy, ale włączyć ich do wspólnej zabawy i dać swobodę wyboru dowolnej techniki wykonania dzieła. Chłopcy, a właściwie głównie starszy, wzięli się do roboty i tak powstały nasze kolorowe napisy na drzwi!



Aby wykonać podobne napisy, potrzebne są nam:


Najpierw dałam się dzieciom trochę pobawić samymi literkami oraz materiałami - takich ich ilości nie mają na co dzień. Jak już trochę ochłonęli, wzięli się do pracy, choć przyznaję, że to głównie starszy brat przejął inicjatywę i wykonywał większość prac.



Ja przygotowałam różne materiały, dzięki czemu dzieci miały do wyboru: 
  • malowanie po literkach farbami (najprostsze)
  • przyklejanie kolorowych tasiemek (byłoby trudno bez pomocy mamy) 
  • naklejanie różnych wzorów powycinanych z jakiś starych strzępków ozdobnego papieru lub materiału



Trochę pracy, nieco nerwów (zwłaszcza przy późniejszym sprzątaniu!) i bardzo wiele radości przy wieszaniu - z poziomicą, a jakże - naszych nowych, wesołych literek. Teraz już dzieci nie mylą pokoi i wiedzą, czyje pomieszczenie do kogo należy. Co nie oznacza, że w nocy nie odwiedzają naszej sypialni ;)


Drewniane litery kupiłam oczywiście na moim ukochanym portalu DaWanda. A dzięki tej pracy Leo nauczył się sam pisać swoje imię - czasami wychodzi mu Ole, ale już rozpoznaje te trzy literki alfabetu :)


wtorek, 21 października 2014

BabyPlaces - przydatna aplikacja na smartphona

Czy zdarzyło Wam się spontanicznie zmienić plany i na szybko szukać jakiegoś fajnego miejsca przyjaznego dzieciom i rodzinie? Np. jakiejś restauracji, gdzie wszyscy mogliby dobrze zjeść, a dzieci pobawić się w kąciku zabaw, miejsca, gdzie można dziecko przewinąć i spokojnie nakarmić lub sklepu z artykułami dziecięcymi? 

Jeśli w takich momentach nie chcecie przerzucać kilkunastu stron internetowych w poszukiwaniu właściwego celu, warto ściągnąć sobie bezpłatną aplikację BabyPlaces (dostępna jest ona na następujące urządzenia: iPhone, iPad, Android-Smartphone i Windows Phone). Aplikacja ta wyświetla w czytelny sposób listę przyjaznych rodzinie miejsc, lokali i instytucji, które dostępne są w Waszej okolicy. W BabyPlaces można nie tylko wyszukiwać ciekawych miejsc, ale również samemu jej dodawać i recenzować. Dzięki temu tworzycie także nową jakość dla innych rodziców :)


Miejsca podzielono na kilka kategorii: m. in. karmienie piersią i przewijanie, przystanki miejskiej komunikacji, przy których znajdują się windy, place zabaw, gastronomia, zakupy oraz pediatrzy i apteki. Od niedawna aplikacja ma również swoją internetową wersję, gdzie w równie prosty i wygodny sposób znajdziecie przyjazne rodzinie miejsca w Waszym otoczeniu. I co równie ważne, aplikacja ta  dostępna jest także w języku polskim, jeśli tylko ustawicie polski jako język Waszego telefonu. Obecnie BabyPlaces ma największą siatkę polecanych miejsc w Niemczech, ale również polskie i inne europejskie miasta znajdują się na tej mapie. Kolejne punkty pojawia się na niej regularnie - może również dzięki Wam? :)


BabyPlaces

piątek, 17 października 2014

Złota monachijska jesień

Wspominałam Wam już o tym, że za jesienią nie przepadam. Ale w 2014 wyjątkowo uwielbiam te porę roku! Owszem, zdarzają się deszczowe i ponure dni, jak choćby ten dzisiejszy, jednak większość czasu jest w Monachium ciepło (nawet pow. 20 stopni!) i słonecznie. Drzewa pięknie się czerwienią i złocą, liście przyjemnie szurają pod nogami, w lesie pachnie grzybami, a w parku nagrzaną od słońca ściółką. 

Popołudniowe spacery w naszym ulubionym parku za rogiem należą do stałego programu - chyba nawet wolę je od wygłupów na placu zabaw. Na zielonej łące w parku można pochylić się nad każdym kwiatkiem, liściem czy kasztanem, pogonić wiewiórkę i pogapić się na liczne psy, które lubią bawić się wokół grządki z różami. Takie niewinne przedłużenie lata...










 

czwartek, 16 października 2014

Get social with... me!

Tym razem chciałabym Was zaprosić do poznania mojej działalności okołoblogowej :) Polkę w Monachium można bowiem znaleźć na kilku innych platformach społecznościowych. Oto miejsca w sieci, w których działam:

 Facebook

Na Facebooku jestem dosyć aktywna i mam tam bardzo miłe grono "wielbicieli". Tu publikuję linki do nowych postów, udostępniam fajne artykuły lub zdjęcia, pokazuję fotografie własnego autorstwa. Poza blogiem właśnie tu można spotkać mnie najczęściej!

 Google+

No tak, bez konta na Google+ trudno jest obecnie obejść się, choć przyznaję się bez bicia, że założyłam je tylko, aby móc utworzyć własny kanał na Youtube. Z Plusa (niestety) prawie w ogóle nie korzystam, ale planuję to zmienić, jak tylko znajdę chwilę, żeby się w ten temat wgryźć. Tymczasem zapraszam do objęcia mnie swoim kręgiem ;)

 Youtube

Ten wspomniany już kanał Youtube założyłam całkiem niedawno, aby umieszczać tam filmiki, które do tej pory ukazały się na blogu. Nie jest ich dużo, ale ich liczba na pewno będzie wzrastać, więc warto odwiedzić mnie i tam :)

 &

Swoje konto - aczkolwiek pod inną nazwą - mam również na Instagramie oraz Pinterest. O tej działalności chciałabym Was jednak powiadomić przy zupełnie innej okazji...

 Bloglovin'

O platformie Bloglovin' kiedyś już Wam pisałam. Polkę w Monachium można obserwować, dodając adres URL bloga do wyszukiwarki Bloglovin'. Miło mi będzie ugościć nowych obserwatorów!



To jak, gdzie widzimy się następnym razem? :)

środa, 15 października 2014

Ja - Polka w Monachium

Jako dziecko, byłam dosyć płaczliwa - sama to dobrze pamiętam! Wszystkiego się wstydziłam, bałam nieznanych mi sytuacji, robiło mi się przykro, gdy ktoś się ze mnie wyśmiewał. Te sytuacje kojarzę przede wszystkim z przedszkolem. 

Pamiętam pierwszy dzień, gdy pozostawiona sama sobie ocierałam łzy i pociągałam nosem, bo mama poszła, a wokół pełno było nowych twarzy.

Pamiętam, kiedy wpadłam na podwórku w kałużę i musiałam zmienić w przedszkolnej szatni spodnie - wstydziłam się, że muszę rozebrać się przy wszystkich innych do majtek.

Pamiętam, jak przy piosence Natalii Kukulskiej, wszystkie dzieci zamiast "Dominika w tańcu bryka" śpiewały "sika", a mnie od razu zbierało się na łzy.



Taka była Dominika 30 lat temu. Czy coś z niej jeszcze zostało? 

Cóż, nowe sytuacje nadal wywołują we mnie pewien lęk, ale ciekawość, ekscytacja i chęć doświadczenia nowego są większe, niż jakieś tam niepewności. Oczywiście nadal nie lubię, kiedy ktoś się ze mnie wyśmiewa lub nabija, ale nie reaguję na każdą krytykę spazmami i nieprzespanymi nocami. Bycie w grupie nie przeraża mnie, ale nadal lekko onieśmiela, daje za to poczucie wspólnoty i szerszej przynależności.

Z tej płaczki i wrażliwca czule zwanego w rodzinie Mimi, wyrosła Dominika, dla Was -  Polka w Monachium. Mam nadzieję, że Wam tu ze mną dobrze i że razem pobrykamy w tym blogowym tańcu jeszcze przez kolejne miesiące, a może nawet lata! :)

wtorek, 14 października 2014

Dziękuję Wam, drogie mamy!

Dziękuję Wam, drogie mamy! Wszystkim razem i każdej z osobna. Za empatię, zrozumienie, wyrozumiałość. Za wspólne myśli, przeczucia, intuicję. Za troski, marzenia, nadzieje. Za wyrzuty sumienia, popełnione błędy i wyciąganie z nich wniosków. Za inspirację, pozytywną energię i siłę kobiet. Za poczucie, że w moim zmęczeniu, niewyspaniu i kieracie nie jestem sama. Możemy się od siebie różnić sposobem wychowania, kultura osobistą lub narodową, eko-żywnością, tańszymi pieluchami z Rossmanna lub droższymi pampersami - ale jedno mamy wspólne: bezgraniczną miłość do naszych dzieci. I to nas łączy :)

Na swojej drodze spotkałam i nadal spotykam tyle fantastycznych mam - tych w najbliższej rodzinie, wśród przyjaciół i znajomych, ale i tych internetowych, które znam jedynie z ich wpisów na blogach. Każda z Was w jakiś szczególny sposób swoim gestem, czynem, komentarzem dała mi do myślenia, zainspirowała lub pomogła po prostu stać się lepszą. Lepszą mamą i lepszą kobietą.

To co najważniejsze, znajduje się zawsze między słowami...


poniedziałek, 13 października 2014

Niemieckie słowa najczęściej używane przez polskich rodziców

"Wstałam dzisiaj wcześnie rano, bo zaprowadzałam córkę do przedszkola. Musiałyśmy zdążyć na 9:00, ponieważ wtedy zaczyna się w przedszkolu morgenkreis. Najpierw jechałyśmy sbahną, a potem przesiadłyśmy się w ubahnę. Myślałam, że nie zdążę, bo córka przechodzi właśnie straszną trotzphasę i rano nie chciała się ubrać. A przecież musiałam jej założyć matschhose, bo padał deszcz. Na szczęście jakoś to szafnęłyśmy! Na drugie śniadanie zrobiłam jej butterbrezel, a po drodze kupiłyśmy jeszcze gelbwurst, bo córka ją bardzo lubi. Po zaprowadzeniu małej poszłam do arbeitsamtu i jugendamtu, bo musiałam tam załatwić różne sprawy, a po południu bawiłyśmy się z córką na spielplacu - chciałam, żeby pojeździła sobie trochę laufradem. Później poszłyśmy razem na spielgrupę, gdzie było również trochę basteln. Po przyjściu do domu zrobiłam jej abendbrot, wykąpałam ją i poszła spać". 

Tak mogłaby wyglądać krótka relacja z dnia polskiej mamy, mieszkającej w Niemczech. Mogłaby? No tak, być może nawet często tak wygląda :) Zebrałam tu niemieckie słowa, które moim zdaniem najczęściej my rodzice wplatamy do polskiej mowy. Są to słowa nieskomplikowane, dobrze wyjaśniające daną sytuację, a do tego po polsku wymagające użycia bardziej opisowego języka. I o ile mam dużą wyrozumiałość do używania tych słów przez moich rodaków, absolutnie nie mogę zrozumieć fenomenu ubahny i sbahny. Przecież w Warszawie jeździ metro, a w stolicy i wielu innych miastach są kolejki miejskie (SKM, WKD itp.), dlaczego więc w Niemczech wszyscy jeżdżą ubahną i sbahną??? 

Poniżej możliwe tłumaczenie wyrazów:
Morgenkreis - dosłownie "poranny krąg" - praktyka stosowana w niektórych przedszkolach, mająca na celu przywitanie wszystkich dzieci (śpiewa się piosenki, opowiada, co ważnego dzieci zajmuje i jakie są plany na cały dzień)
U-Bahn - metro
S-Bahn - szybka kolej miejska (kolejka)
Trotzphase - wiek buntu (najczęściej w kontekście buntu dwulatka)
Matschhose - spodnie przeciwdeszczowe z ortalionu
schaffen - tu: poradzić sobie, podołać
Butterbrezel - precel z masłem
Gelbwurst - delikatna kiełbasa uwielbiana przez dzieci trochę przypominająca mortadelę - w sklepie na stanowisku mięsnym maluchy często otrzymują plasterek tej kiełbasy na spróbowanie
Arbeitsamt - urząd pracy
Jugendamt - urząd ds. młodzieży
Spielplatz - plac zabaw
Laufrad - słownik Pons tłumaczy jako "rowerek biegowy", spotkałam się również ze słowem "tuptuś"
Spielgruppe - grupa zabawowa
basteln - majsterkować, ale również wykonywać różne prace plastyczne, jak malowanie, wyklejanie, wycinanie itp.
Abendbrot - kolacja, ale w formie kanapek

Gelbwurst - przysmak niemieckich dzieci

A Wy jakie jeszcze słowa dodalibyście do tej listy? Są jeszcze jakieś, które szczególnie lubicie lub z którymi macie problem w tłumaczeniu na polski?

środa, 8 października 2014

Jak zrobić oryginalną i wymarzoną koszulkę dla dziecka? Krótka instrukcja mocowania aplikacji

Mój mały strażak ma fazę na jednokolorowe rzeczy, np. dziś ubrał się do przedszkola cały na niebiesko, łącznie z majtkami, skarpetkami i całą resztą! Dzisiaj bawił się wyjątkowo w policjanta i już z samego rana oświadczył mi, że naszykował sobie błękitne ubranie. Jego wizje zmieniają się jednak i przez pewien czas chciał zakładać tylko i wyłącznie rzeczy, które mają jakiś element strażacki. Żeby ułatwić sobie zadanie i nie tracić rano czasu na zbędne dyskusje, postanowiłam naszyć mu na kilka bluzek różne aplikacje, dzięki którym "nudna" biała koszulka zyskała status kultowej, o upchnięty na dno szafy zielony T-shirt stał się hitem wakacji! Może i Was zainspiruje poniższy wpis? Oto kilka pomysłów na uatrakcyjnienie odzieży małych maruderów :)

Największy wybór oryginalnych i kolorowych aplikacji oraz naszywek, jakie można nakleić lub zaprasować na ubraniach znajdziecie oczywiście na portalu DaWanda. Pisałam już kiedyś o łatach na spodnie, w jakie się tam zaopatruję, tym razem z kolei chciałabym pokazać Wam kilka możliwych rozwiązań przy użyciu różnych aplikacji właśnie.

Pierwsze naszywki (w wyszukiwarce DaWanda należy wspisać: Applikationen, Aufnäher lub Bügelbilder), jakie kupiłam, zrobione były z bawełny i z ponaszywanych kolorowych nitek. Aby je przymocować, należało po prostu odkleić z nich specjalną ochronną folię i zaprasować je żelazkiem w wybranym miejscu na bluzeczce.


niedziela, 5 października 2014

Polki w Monachium - cz. 8. Bianca, designer, artystka, malarka, fotograf

Bianca Patricia, artystka i designer
Biankę trudno opisać w jednym zdaniu. Jest jak artysta renesansu, skupiający się na wielu twórczych aktywnościach. Pierwsze studia, jakie skończyła na uniwersytecie w Düsseldorfie (Konzeptionelles Entwerfen und Gestalten), obejmowały trzy różne dziedziny sztuki: design, fotografię i typografię. Celem Bianki była samodzielna praca jako freelancer na stanowisku art director i designerDlatego też starała się szybko zdobyć doświadczenie w dziedzinie grafiki komputerowej, podczas opracowywania koncepcji komunikacyjnych i reklamowych, aby osiągnąć upragniony tytuł. Mimo że Bianca ma duszę artystyczną, twardo stąpa po ziemi - wie, że artysta musi mieć również dodatkowo inny zawód, dzięki któremu zarobi pieniądze na swoją twórczość i będzie mógł realizować swoje pasje.


Zainteresowanie sztuką przejawiała już we wczesnym dzieciństwie - rodzice ukończyli studia artystyczne (tata architekturę, a mama Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu), w domu z kolei przewijało się dużo artystówpsychologów oraz niekonwencjonalnych i ciekawych ludzi. Jako dziewczynka Bianca chętnie sięgała po książki, często chodziła z rodzicami do muzeum, na wystawy, do filharmonii i opery. Zamiast bajek wolała oglądać różne katalogi, malarstwo, grafikę lub polski plakat. Rodzice dawali jej dużo swobody, mogła a nie musiała chodzić do szkoły. Często zostawała po prostu w domu i sama uczyła się, robiła prace domowe, bardzo dużo czytała. Nie miała jednak właściwie książek dla dzieci, najczęściej sięgała po literaturę dla dorosłych. Już w podstawówce więc jej nauka bardziej przypominała system studiów, niż wkuwanie pod przymusem na kolejne szkolne lekcje. Ten okres bardzo ją ukształtował i dał wiele z polskiej kultury - poznała wtedy najwybitniejsze polskie dzieła, uczyła się wiele o historii i kulturze naszego kraju. Ugruntowała swoje umiejętności językowe.




czwartek, 2 października 2014

Podsumowanie września i zapowiedzi kilka

W ubiegłym miesiącu byłam pilna i pracowita - starałam się, aby mój blog stał się dla Was ciekawą, różnorodną i inspirującą platformą. Oprócz postów dotyczących bezpośrednio Monachium i kultury niemieckiej, poruszałam również inne, bardziej ogólne kwestie. Dodatkowo pojawił się pierwszy typowo fotograficzny wpis. Jeśli przegapiliście któryś z 12 wrześniowych artykułów, przygotowałam tu małe podsumowanie - może któryś z tematów zainteresuje Was szczególnie.

DWUJĘZYCZNOŚĆ
MONACHIUM
  • podałam Wam kilka wskazówek, jak można przygotować się do wizyty na Oktoberfest z dziećmi
  • przypomniałam wpis o świetnym sklepie dla dzieci Kunst und Spiel oraz informację o jesiennym święcie organizowanym w tym sklepie w zeszły weekend
WYZWANIA BLOGOWE

VARIA


We wrześniu zabrakło niestety artykułu z serii "Polki w Monachium", prezentującego kolejną pracującą mamę, która z sukcesem łączy opiekę nad dziećmi, obowiązki domowe i swoją zawodową pasję. Artykuł o wyjątkowej osobie jest już przygotowany i czeka na autoryzację. Pojawi się tu na pewno w październiku!

Czy jakiś post spodobał się Wam szczególnie? A może są jakieś inne tematy, które chcielibyście, żebym poruszyła na moim blogu? Zapraszam do komentowania i oceniania :)