wtorek, 16 września 2014

Wyzwanie blogowe: Dzień 2. 10 rzeczy, o których nikt o mnie nie wie

Ups, robi się gorąco. Do tej pory raczej starałam się skrywać za moim logotypem, nie wychylać z twarzą i szczegółami z życia, no oprócz tych niezbędnych do postów o miejscach w Monachium przyjaznym dzieciom :) Ale słowo się rzekło, więc zapraszam Was na drugą część wyzwania blogowego.

Dzień 2: 10 rzeczy, o których nikt o mnie nie wie
  1. Mojego Męża Tobiasa poznałam nie w Niemczech, ale w Szwajcarii, a dokładniej we włoskim kantonie Tesyn. Mieszkałam tam po studiach i byłam na stażu w ramach jednego z edukacyjnych i językowych programu UE. W czasie wolnym chodziłam na kurs salsy i tam właśnie moja instruktorka Kolumbijka kazała mi tańczyć z jakimś kolesiem, który nie rozumiał włoskiego. Ja miałam mu tłumaczyć taneczne polecenia na angielski (wtedy jeszcze prawie w ogóle nie mówiłam po niemiecku). I tak oto tańcujemy ze sobą już prawie 10 lat!
  2. Z pobytu w Tesynie została mi nie tylko znajomość języka włoskiego, ale i wielkie zamiłowanie do wszystkiego, co włoskie. Nawet, a może zwłaszcza do Italo Disco ;) Piosenki Adriano Celentano nucę do dziś!
  3. Jestem strasznym krótkowidzem! Na co dzień noszę soczewki, a okulary zakładam wyłącznie wieczorem, kiedy jeszcze pracuję przy komputerze. Bez szkieł mogłabym pomylić komputer z telewizorem...
  4. Podczas mojego drugiego porodu krzyczałam tak głośno, że słychać mnie było na pewno w odległości kilometra od szpitala!
  5. Kiedy młodszy Synek miał jakieś 5-6 miesięcy, uszyłam mu samodzielnie i beż użycia maszyny do szycia małą książeczkę sensoryczną. Podpatrzyłam kilka pomysłów w internecie i zainspirowana innymi, podobnymi książeczkami uszytymi przez młode mamy, zajęłam się robótkami ręcznymi przez kolejne kilka dni, a może nawet tygodni. Za materiał posłużyła mi poszewka na poduszkę oraz stare bluzki, w których już nie chodziłam. Książeczka leży do tej pory w pokoju dziecięcym, a Synek bawił się nią może raz...
  6. W wieku przedszkolnym byłam bardzo wrażliwą dziewczynką. Płacz wywoływała u mnie każda sytuacja, która w jakiś sposób odbiegała od utartego już rytmu. Największą przykrość sprawiało mi jednak, kiedy dzieci przezywały mnie, parafrazując piosenkę Natalki Kukulskiej: "Dominika w tańcu sika...". Maaamuuusiiuuu....
  7. Jak miałam ok. 5 lat, przewróciłam się i upadłam na nos, przez co uległ on nieznacznej deformacji. Przez wiele lat był to mój największy kompleks i strasznie przeszkadzało mi, że nie był mały, zgrabny i prosty. Na studiach przeszłam dwie operacje przegród nosowych, bo jak się okazało, upadek spowodował, że kości źle się zrosły i organizm nie otrzymywał odpowiedniej ilości tlenu. Ja w każdym razie byłam szczęśliwa, bo mimo bólu pooperacyjnego, wyciągania szwów i sińców na całej twarzy, nowy nos - oprócz względów zdrowotnych - był wreszcie do zaakceptowania :)
  8. Wbrew temu, co napisałam w punkcie 1., nie jestem dobrą tancerką. Lubię tańczyć, ale w "Tańcu z gwiazdami" odpadłabym w pierwszym odcinku :) Mimo to przez całe życie, dopóki nie poznałam mojego Męża, zdarzało mi się tańczyć przed lustrem. Włączałam głośno jakąś muzykę, zakładałam jakiś fajny ciuch, okulary od słońca lub jakiś kapelusz - i już strój sceniczny był gotowy. Taki taniec doładowywał mnie i poprawiał humor albo po prostu był ekspresją radości życia. Od 10 lat już tego nie robię. W ogóle. No prawie.
  9. Pochodzę z Radomia, a na mojej drodze do Monachium znalazły się następujące miasta: Warszawa, Lugano, Hamburg, Gdańsk i znów Warszawa. Potem to już tylko Bawaria :)
  10. Mam słabość do... zwykłego precla słonego z masłem. Jak widzę go w piekarni, nie mogę obok spokojnie przejść! Ten smak przypomina dzieciństwo - mam przed oczami, jak z siostrą zakradałyśmy się do lodówki po to, aby słonymi paluszkami wydłubywać masło z maselniczki. Mniam! 

16 komentarzy:

  1. Pamiętam, że mnie położna nie pozwoliła krzyczeć. Nie było to fajne, bo musiałam się powstrzymywać i przez to poród jeszcze bardziej mnie męczył. A jak wyrwał mi się krzyk, położna wywoływała we mnie poczucie winy, że stresuję dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te położne. Ja może i dziecko zestresowałam, ale sobie porządnie ulżyłam - należało mi się! ;)

      Usuń
  2. Hahaha, super wpis! Fajnie było poznać Cię od takiej nietypowej strony. No i znowu odkryłam, że mamy wiele wspólnego, bo ja również jestem krótkowidzem, uwielbiam Włochy i nie mogę oprzeć się precelkom z masłem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy my się wreszcie spotkamy??? Koniecznie!

      Usuń
  3. Historia Twoja i Twojego Męża jest bardzo romantiko :) jak z filmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! A potem ja wzięłam od instruktorki jego nr tel. bo on zapomniał mi go dać ;)

      Usuń
  4. Ślepota i u mnie występuje. Całe szczęście, że jakiś geniusz wymyślił szkła kontaktowe, bo nie wyobrażam sobie chodzenia cały czas w okularach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnie nastraszyłaś z tym porodem! Piękna książeczka, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja też pochodzę z Radomia - to ci dopiero niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha :) Może mamy nawet jakies wspólne radomskie ścieżki? ;)

      Usuń
  7. A ja swojego męża poznałam w Łodzi. On pochodzi z Będzina, ja z Piotrkowa, a teraz przyszło nam mieszkać w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że nie tylko u mnie taniec małżeński rozpoczął się od salsy :-). Ja też lubię robótki ręczne i nie mogę żyć bez soczewek. Miło Cię poznać od bardziej osobistej strony. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie z tymi robótkami ręcznymi to różnie bywa, ale dla Synka miałam starszną potrzebę zrobić coś sama. Szkoda tylko, że się moim dziełem w ogóle nie chciał bawić ;)

      Usuń
  9. Bardzo ciekawe punkty, teraz chyba znam już część twojej biografii

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozdrawiam z Pionek

    OdpowiedzUsuń
  11. Ad 10) - strasznie mi tego brakuje w Polsce - rzadko można kupić precle piwne, a o moich ulubionych Laugenbrötchen/Laugensemmeln ze świeżym masełkiem mogę zapomnieć :(
    Może ktoś kojarzy miejsca w Warszawie, gdzie można je dostać?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)