poniedziałek, 17 marca 2014

Kultura niemiecka z codziennej perspektywy

Mimo że na moich studiach kulturoznawczych miałam przez na rok zajęcia "Kultura niemiecka", kiedy pierwszy raz na dłużej przyjechałam do Niemiec w 2006 roku, tak naprawdę niewiele o tej kulturze wiedziałam. Owszem, słyszałam sporo o niemieckim zamiłowaniu do karnawału, interesowałam się twórczością Hermanna Hessego, widziałam kilka filmów z ekspresjonistycznego nurtu kinematografii niemieckiej, znałam Rammstein i "1,2,3 Polizei" (na podstawie tej piosenki uczyłam się w liceum liczebników!). Ale co innego teoria, a co innego życie na co dzień w danym kraju: robienie zakupów, załatwianie spraw w urzędach, picie kawy w tutejszej kawiarni, korzystanie ze środków komunikacji miejskiej. Nagle wiele zwykłych, codziennych czynności wydało mi się dziwne, niespotykane, inne. Ludzie wokół mnie mówili o nieznanych mi postaciach, wydarzeniach i sytuacjach, posługiwali się jakby wewnętrznym kodem, do którego dostęp mieli wyłącznie wtajemniczeni. Czyli obywatele, mieszkający tu już na tyle długo, że zdążyli przesiąknąć tutejszą obyczajowością, zwyczajami i wartościami. 

Dziś, już po ponad 5-letnim stażu mojego pobytu w Niemczech (z 2,5-letnią przerwą na ponowny wyjazd do Polski), wiem na pewno więcej o tutejszej kulturze, niż wtedy, gdy w 2006 roku zamieszkałam w pięknym hanzeatyckim Hamburgu. Nie chodziłam na kurs kultury niemieckiej, za to na kurs języka niemieckiego i po prostu w naturalny sposób zaczęłam ją wchłaniać, rozmawiając ze znajomymi, czytając gazety, oglądając TV, czy po prostu jeżdżąc autobusem i tramwajem, obserwując otaczający mnie świat. Nadal jednak pamiętam, że sporo rzeczy mnie zaskoczyło i zaciekawiło - to uczucie towarzyszy mi wciąż, ale już w innym stopniu. O tych różnicach kulturowych, ciekawych rytuałach, o nietypowych postaciach, charakterystycznych piosenkach, o powszednich fenomenach, wreszcie o niemieckiej kulturze z codziennej perspektywy, również o tematach związanych z wychowaniem dzieci - o tym wszystkim chciałabym pisać w nowej kategorii, którą nazwę "Kultura niemiecka".



Być może już tu mieszkacie albo macie w planach przeprowadzkę się do Niemiec? Mam nadzieję, że wpisy te zainteresują Was i ułatwią życie nie tylko w Monachium oraz w Bawarii, ale i ogólnie w Niemczech. Tych informacji nie znajdziecie w podręcznikach, wszystkie mają charakter powszedni, są więc często ignorowane w ogólnej dyskusji na temat kultury niemieckiej. Nawet dla obywateli Niemiec opisywane przeze mnie fenomeny mogą być tak oczywiste, jak dla Polaków Smok Wawelski, niedzielny rosół czy poranna audycja radiowej Trójki.

I nie chodzi o to, aby wszystko bezkrytycznie łykać, ale żeby lepiej poznać i zrozumieć miejsce, w którym się mieszka, a dzięki temu lepiej się tu poczuć i zadomowić :) Zapraszam do regularnego zaglądania na mojego bloga!

12 komentarzy:

  1. Nie uwierzysz ale doslownie kilka godzin temu o tym myslalam i zastanawialam sie, czy zrobic na ten temat posta.:-D Kiedy przyjechalam do Niemiec, przez 1,5 roku mieszkalam u niemieckich rodzin - bez przerwy mnie czyms zaskakiwali.:-) do tej pory pamietam tez moje zdziwienie na widok parowek w sloikach.:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będziesz mogła wiele od siebie komentować, bo przecież temat każdej z nas dotyczy :)

      Usuń
  2. Świetny pomysł! Od momentu poznania Christiana nie przestaję się dziwić, jak np. można jeść sałatkę ziemniaczaną na Wigilię albo planować urlop na cały rok już 1 stycznia :) Ciekawa jestem, jak widzą to inni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sałatkę ziemniaczaną, mówisz? Ciekawie będzie powymieniać się obserwacjami :)

      Usuń
  3. Ojj nie mogę się doczekać na takie posty ja jestem w Monachium dopiero tydzien i za kazdym razem jak wychodze z domu to cos mnie zaskakuje i to nie tylko jesli chodzi o sama kulture... jaka bylam zdziwiona jak sie okazało ze jak sie placi karta w sklepie to musi byc to konkretna karta platnicza, np maestro, gdzie w PL wogole nie ma to znaczenia i cała masa innych rzeczy :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminka, witaj w Monachium! Tylko nie daj się zirytować tym "drobiazgom", tu jest naprawdę fajnie ;) Udanego startu na tym nowym etapie!

      Usuń
    2. Hehe, mnie to wcale nie irytuje :), miasto mi sie podoba, i ogólnie czuje się tutaj dobrze, ale naprawde kilka rzeczy mnie zdziwilo, również pozytywnie, jedno co moge powiedziec na pewno, ze jest tutaj masa uśmiechnietych i niezwykle życzliwych ludzi.
      Mam tylko jedno pytanie, czy możesz polecić jakiś dobry intensywny kurs niemieckiego w Monachium, jeden znalazłam ale zaczyna się dopiero w maju, dodam ze nie jestem tu zameldowana i nie mam szans na razie na zadne dofinansowanie :(

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Chetnie bede zagladac :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz jak w banku, że będę zaglądała tutaj i z niecierpliwością czekała na posty z tego cyklu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie Olu, będzie kolejna okazja do wirtualnych spotkań :)

      Usuń
  6. Witaj Dominiko! i inne dziewczyny. Mam na imię Małgosia i jestem mamą 3 małych pasożytów (akurat na Przyrodzie "przerabiamy" choroby pasożytnicze - pasożyt to organizm, który żywi się kosztem innego organizmu - to jak nasze dzieci prawda?!) A na poważnie - cieszę się, że trafiłam na twój blog. Już od jakiegoś czasu przewija się w naszej rodzinie temat wyjazdu lub na początek mieszkania na dwa kraje (mąż już pracuje w Niemczech przy granicy), więc twoje informacje, pomysły są dla mnie bardzo cenne - szczególnie z punktu widzenia matki. Pozdrawiam ze Szczecina wszystkie monachijskie Polki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Małgosiu, dziękuję za miły komentarz! Życzę Ci przyjemnej lektury bloga i zapraszam do dyskusji - ze mną i z innymi mamami. Każda z nas ma inne doświadczenia, fajnie jest się nimi powymieniać :)
      Pozdrawiam Szczecin i Ciebie serdecznie!
      Dominika

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)