poniedziałek, 3 marca 2014

Jedzie pociąg z daleka, czyli wycieczka do Miniland München

Chłopcy w pewnym wieku zaczynają objawiać wielkie zainteresowanie motoryzacją - niektórym zostaje tak do końca życia :) Synek kiedyś miał fazę na pociągi! Z przyjemnością oglądał bajki z serii "Tomek i przyjaciele", bawił się drewnianą kolejką, budował dworce, magazyny, hangary, często oglądał obrazki do wierszyka "Lokomotywa". I mimo że fascynacja pociągami zmieniła się w absolutną miłość do straży pożarnej, ten sentyment do wagoników pozostał :) Żeby sprawić radość naszemu małemu maszyniście, wybraliśmy się do miejsca, gdzie można pooglądać całe masy kolejek w miniaturze - do Miniland München.

video



Tu jeżdżą różne pociągi, mijając znane i mniej znane krajobrazy - jest sporo bawarskich widoków i symboli oraz kilka niemieckich i alpejskich regionów. Co jakiś czas startują i lądują na lotnisku samoloty - ten pokaz zawsze wzbudza emocje wśród małych pilotów :) Są liczne scenki rodzajowe i okolicznościowe, sytuacje na ulicy, w mieście, na wodzie, w górach, na stadionie piłkarskich. Taki przegląd różnych scen, które można samemu animować, włączając znajdujący się przy nim przycisk. Dzięki temu nagle nadciąga w górach burza, odzywają się dźwięki alpejskich rogów, pojawiają się sztuczne ognie, a karuzele na Oktoberfest zaczynają ożywać. Dodatkowo co jakiś czas zmienia się światło i cały ten miniaturowy świat przykrywa noc. Wszystko to sprawia, że dzieciom bardzo się tu podoba i nie nudzą się.




Lokalny koloryt w Minilandzie
  
Zmieniające się pory dnia

Gdyby jednak samo patrzenie oraz włączanie dźwięki i ruchu nie wystarczyło, można zaprowadzić dzieci do pokoju, w którym przygotowano tematyczną atrakcję - we współpracy z firmą BRIO zbudowano wielką drewnianą kolejkę. Po ustawionych już szynach można kolejkami pędzić, mijać tunele, zjeżdżać z góry, wjeżdżać pod most, zabierać ludzi z dworca. Dla miłośników klocków lego ustawiono osobny kącik, w którym można samemu zbudować własne szyny i kolejki. Można by narzekać na małą pomysłowość organizatorów, bo przecież temat rzeka i fajnie byłoby przygotować tutaj coś bardziej kreatywnego, ale ja pozostaje przy jednym głównym zarzucie: brud i kurz! Wałęsające się koty z kurzu widać gołym okiem i ogólnego syfu nie przykryje nawet wspaniała kolejka znanej firmy...


Na terenie Minilandu znajduje się również mała, acz niezbyt przytulna kawiarnia, w której można też zorganizować urodziny dziecka. I obiecuje, że po takiej wizycie trudno będzie Wam wyjść stąd bez jakiejś małej kolejki lub innego gadżetu - przy wyjściu znajduje się spory sklep z zabawkami, które kuszą i zachęcają do kupna.


A teraz trochę ciekawostek: w Minilandzie ustawiono aż 11000 figurek, imitujących ludzi i ich różne aktywności, użyto 1400 budynków i domów, tworzących przestrzeń tego miejsca oraz 1700 samochodów, stanowiących ruch kołowy na drogach. W nocy teren oświetla 6600 lampek. To wszystko istnieje od lat 80-tych, choć w 2008 roku całość została odnowiona ze względu na wielką przeprowadzkę z ówczesnych pomieszczeń do budynku w miejscowości Kirchheim-Heimstetten (obok stacji S2). Niestety duży kłopot będą tutaj mieli właściciele spacerówek, bo mimo iż po terenie Minilandu można poruszać się wózkiem, to najpierw trzeba jakoś dostać się na pierwsze piętro - windy brak! Ale w sumie fajna wycieczka i moi mali maszyniści byli bardzo zadowoleni.






Miniland München
www.miniland.de 
Hürderstraße 4
85551 Kirchheim / Heimstetten 

6 komentarzy:

  1. Fantastyczne miejsce, szczególnie dla osobników z dużą iloscią testosteronu. Swietna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wielkość też jest ok, bo nie trzeba pokonywać kilometrów trasy, żeby zobaczyć cały świat w miniaturze :)

      Usuń
  2. Sama lubie ogladac takie mini miasteczka.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dodatkowy powód, żeby się tam wybrać :)

      Usuń
  3. Jestem już dorosła i nie mam jeszcze dzieci, ale sama chętnie bym się wybrała w to miejsce :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)