sobota, 29 marca 2014

Ze słownika dwujęzycznego trzylatka. Odcinek drugi.

Od poprzedniego odcinka pisanego w grudniu sytuacja językowa mojego trzyletniego Synka nieznacznie się zmieniła (Leo obecnie ma 3 lata i 2 miesiące). Zauważyłam, że w rozmowie ze mną stara się być coraz bardziej poprawny i dobierać prawie wyłącznie polskie słowa. Jeśli zdarza mi się podsłuchać go, jak się sam bawi, najczęściej mówi wtedy po polsku, a właściwie w swoim slangu, mieszając obie składnie językowe. Zaskoczyło mnie to, że również w zabawach z bratem używa najczęściej polskiego, nawet jeśli niemieckojęzyczny tata jest w pobliżu. Cieszy mnie to szczególnie, bo daje szansę na sukces również w przypadku młodszego Synka.

Leo mówi do mnie wyłącznie "mamusiu". I to zawsze w wołaczu: "Mamusiu, popatrz", "Mamusiu, chodź tutaj sibko [szybko]", "Mamusiu, piosię bajdzio [proszę bardzo]". Nie wiem, skąd mu to się wzięło, ale to bardzo miłe! Słowa "mama" używa, kiedy mówi o mnie w trzeciej osobie. 

- Patrz mamusiu, tutaj auto matka [armatka] - mówi, wskazując na stojący obok wóz strażacki.
Wychylam się zza komody, żeby przyjrzeć się samochodowi. - O, wóz strażacki z armatką wodną. To chyba auto jakiegoś super strażaka.
- Tak, mamusiu, Neo [Leo] super kaziak [strażak]. O tu, bajdzio duga bina [bardzo długa drabina], a tu dwa kaziaki - uzupełnia mój podekscytowany Syn.
Nagle ciszę przerywa głośne brzęczenie, wydobywające się z gardła Leo: "Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!". - To alarm, mamusiu! Neo kaziak, Neo duzio nędzia [narzędzia], auto rein [ins Auto einsteigen / wsiąść do samochodu], padek [wypadek] - oznajmia mi po chwili.
Udaję zdziwioną i pytam, żeby się upewnić: - Leo strażak bierze dużo narzędzi, biegnie do auta i jedzie do wypadku, tak?
- Tak, mamusiu. Neo und pizza männer [Polizisten / policjanci] und mendak [komendant].
- Aha, policjanci i komendant też jadą na miejsce! - tłumaczę sobie tę zawiłą logikę.
- Woda marsz! - krzyczy Leo, polewając wyimaginowany pożar długą rurką z tworzywa, udającą sikawkę. - Wasser stop! - dodaje po chwili nasz strażak, zdejmując z głowy kask i wycierając rękawem pot z czoła.




środa, 26 marca 2014

Propozycja na deszczowe popołudnie: Café Tibatong

Kolorowa kawiarnia Tibatong w dzielnicy Neuhausen


Kąciki zabaw dla dzieci i niemowlaków


Już myśleliśmy, że wiosna w pełni i kolejne popołudnia będziemy spędzać wyłącznie na placach zabaw, ale ziąb i deszcz ostatecznie nas od tego planu odwiodły. Na naszej kawiarnianej mapie brakowało jeszcze jednego miejsca do zaliczenia. W pewne chłodne popołudnie zapakowałam więc chłopaków w autobus i pojechaliśmy odwiedzić Café Tibatong w dzielnicy Neuhausen.

To nieduże, ale bardzo miłe i przyjazne miejsce, w którym sporo ładnych zabawek, przyjemnych dla oka kolorów i smacznych przekąsek. Starsze dzieci mają wydzielony swój kącik - dużą atrakcją jest kolejka drewniana firmy BRIO, domek ze zjeżdżalnią oraz mini kuchnia z Ikei. Oprócz tego do zabawy są książeczki, klocki Duplo, różne zwierzątka i puzzle.

Kącik zabaw w kawiarni Tibatong

niedziela, 23 marca 2014

Niemiecka kołysanka "La Le Lu"

Piaskowy dziadek jest już w drodze

Melodia na dobranoc z pozytywki 


Chyba każdy z nas ma lub miał dla swojego niemowlaka zabawkę z pozytywką. My dostaliśmy od znajomych dla Synka małego pieska z firmy Sterntaler, który po naciągnięciu sznureczka, wygrywał taką, dotąd nie znaną mi melodię. Posłuchajcie sami, na pewno też już ją kiedyś słyszeliście:

video


Melodia wpada w ucho (zdarza mi się ją cały dzień nucić...) i choć w wykonaniu naszego pieska zdaje się mieć zbyt szybkie tempo, postanowiłam się dowiedzieć, co to za piosenka i jaka historia za nią stoi.

czwartek, 20 marca 2014

Polki w Monachium - cz. 3. Ewa, coach i współwłaścicielka firmy Instytut Durkalskiego

Ewa to kobieta wulkan, tryskająca nie tylko energią i radością życia, ale również innowacyjnymi pomysłami i zawodowym spełnieniem. Do tego mama trzech małych chłopców, prowadząca aktualnie swoje dwie firmy, działające równolegle na polskim i niemieckim rynku. Udziela się na profesjonalnym forum, radzi i wspiera młode kobiety, chcące podjąć własną działalność, znajduje czas na regularne zawodowe pobyty w Polsce. Jak godzi role bizneswoman i spełnionej mamy? Zapraszam do lektury mojej próby dotarcia do fenomenu kolejnej Polki w Monachium!



Ewa Jochheim, Instytut Durkalskiego
Ewa obecnie mieszka w Niemczech dłużej niż w Polsce - z kraju wyjechała w 1995 roku, czyli mając 18 lat. Chciała tu popracować przez rok jako opiekunka do dzieci i nauczyć się języka, a potem wrócić do Polski i rozpocząć tam studia pedagogiczne. Po tym pierwszym roku zdecydowała się przedłużyć pobyt w Niemczech i tu kontynuować swoją edukację. Nie było to jednak takie proste, gdyż wtedy jeszcze polska matura nie była uznawana, a żeby rozpocząć studia, należało najpierw uczęszczać do Studienkolleg, czyli instytucji edukacyjnej, przygotowującej obcokrajowców do studiowania na danym kierunku. I mimo że w trakcie nauki okazało się, że polską maturą można się już w Niemczech posługiwać, Ewa postanowiła zostać w Studienkolleg, co w kolejnych latach bardzo ułatwiło jej studenckie życie naukowe. 

Zaczęła studiować prawo, jednak po pierwszym semestrze przeniosła się na ekonomię polityczną (VWL Volkswirtschaftslehre). Wtedy jeszcze regularnie musiała ubiegać się o nową wizę i prosić o przedłużenie pobytu w Niemczech. Po 4,5-letnich studiach dyplomowych zaczęła pracować w firmach consultingowych, chociaż plan powrotu do Polski był nadal aktualny. Na jednej z praktyk zaproponowano jej pozostanie w firmie i Ewa z zaproszenia skorzystała. Z kolei na After-Work-Party poznała swojego przyszłego męża, no i tak już w Monachium została :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Kultura niemiecka z codziennej perspektywy

Mimo że na moich studiach kulturoznawczych miałam przez na rok zajęcia "Kultura niemiecka", kiedy pierwszy raz na dłużej przyjechałam do Niemiec w 2006 roku, tak naprawdę niewiele o tej kulturze wiedziałam. Owszem, słyszałam sporo o niemieckim zamiłowaniu do karnawału, interesowałam się twórczością Hermanna Hessego, widziałam kilka filmów z ekspresjonistycznego nurtu kinematografii niemieckiej, znałam Rammstein i "1,2,3 Polizei" (na podstawie tej piosenki uczyłam się w liceum liczebników!). Ale co innego teoria, a co innego życie na co dzień w danym kraju: robienie zakupów, załatwianie spraw w urzędach, picie kawy w tutejszej kawiarni, korzystanie ze środków komunikacji miejskiej. Nagle wiele zwykłych, codziennych czynności wydało mi się dziwne, niespotykane, inne. Ludzie wokół mnie mówili o nieznanych mi postaciach, wydarzeniach i sytuacjach, posługiwali się jakby wewnętrznym kodem, do którego dostęp mieli wyłącznie wtajemniczeni. Czyli obywatele, mieszkający tu już na tyle długo, że zdążyli przesiąknąć tutejszą obyczajowością, zwyczajami i wartościami. 

Dziś, już po ponad 5-letnim stażu mojego pobytu w Niemczech (z 2,5-letnią przerwą na ponowny wyjazd do Polski), wiem na pewno więcej o tutejszej kulturze, niż wtedy, gdy w 2006 roku zamieszkałam w pięknym hanzeatyckim Hamburgu. Nie chodziłam na kurs kultury niemieckiej, za to na kurs języka niemieckiego i po prostu w naturalny sposób zaczęłam ją wchłaniać, rozmawiając ze znajomymi, czytając gazety, oglądając TV, czy po prostu jeżdżąc autobusem i tramwajem, obserwując otaczający mnie świat. Nadal jednak pamiętam, że sporo rzeczy mnie zaskoczyło i zaciekawiło - to uczucie towarzyszy mi wciąż, ale już w innym stopniu. O tych różnicach kulturowych, ciekawych rytuałach, o nietypowych postaciach, charakterystycznych piosenkach, o powszednich fenomenach, wreszcie o niemieckiej kulturze z codziennej perspektywy, również o tematach związanych z wychowaniem dzieci - o tym wszystkim chciałabym pisać w nowej kategorii, którą nazwę "Kultura niemiecka".



Być może już tu mieszkacie albo macie w planach przeprowadzkę się do Niemiec? Mam nadzieję, że wpisy te zainteresują Was i ułatwią życie nie tylko w Monachium oraz w Bawarii, ale i ogólnie w Niemczech. Tych informacji nie znajdziecie w podręcznikach, wszystkie mają charakter powszedni, są więc często ignorowane w ogólnej dyskusji na temat kultury niemieckiej. Nawet dla obywateli Niemiec opisywane przeze mnie fenomeny mogą być tak oczywiste, jak dla Polaków Smok Wawelski, niedzielny rosół czy poranna audycja radiowej Trójki.

I nie chodzi o to, aby wszystko bezkrytycznie łykać, ale żeby lepiej poznać i zrozumieć miejsce, w którym się mieszka, a dzięki temu lepiej się tu poczuć i zadomowić :) Zapraszam do regularnego zaglądania na mojego bloga!

sobota, 15 marca 2014

Kursy, wykłady, warsztaty w Monachium dla dzieci i rodziców

Niedawno pisałam o polskojęzycznych spotkaniach dla rodziców i dzieci na terenie Monachium. Tym razem chciałabym przedstawić Wam trzy największe niemieckie instytucje, zajmujące się organizowaniem kursów i warsztatów dla dzieci w naszym mieście. Każda w nich różni się od siebie nawzajem na wiele sposobów, mają jednak jedną główną cechę wspólną: oferują dla monachijskich rodzin całą gamę rozmaitych kursów, na różnych etapie rozwoju rodzicielstwa i dla różnych grup wiekowych. Są to m. in. zajęcia dla kobiet w ciąży, szkoła rodzenia, masaże niemowląt, kursy dla dzieci od mniej więcej 2-3 miesiąca życia, mini-kluby dla starszaków, warsztaty dla przedszkolaków, teatrzyki, spotkania, wykłady. To tylko kilka przykładów oferowanych spotkań. 
Nowy semestr - nowe programy zajęć

poniedziałek, 10 marca 2014

Nasze gadżety do prac ręcznych i malowania

Dzisiejszym postem chciałabym rozpocząć nową kategorię o nazwie "Gadżety". Będę Wam tu prezentować przedmioty, zabawki, materiały, niezwykle ułatwiają lub uprzyjemniają życie. Część z nich można by zapewne nazwać nadprogramowymi, czy nawet zbędnymi, ale przecież nie samych chlebem człowiek żyje :)

Mój 3-letni Synek parę tygodni temu odkrył nożyczki i najchętniej wszystko by ciął! Już nie raz udało mi się uratować spod jego zachłannych rączek ważny dokument lub książkę... Musiałam wprowadzić zasadę, że może ciąć tylko te kartki, które ja sama mu naszykuję - wtedy mam pewność, że w koszu nie wylądują urzędowe pisma lub ulubione czasopismo! W nagrodę za przestrzeganie tej zasady kupiłam mu w Tchibo komplet 3 sztuk nożyczek konturowych, tworzących z papieru różne wzorki i szlaczki. No i najważniejsze, że jedne z nożyczek są różowe! ;)

Nożyczki konturowe Tchibo

czwartek, 6 marca 2014

Przegląd polskich grup zabawowych w Monachium - semestr letni 2014

Niedługo kończą się ferie i od poniedziałku zaczyna się nowy semestr. Również nowe polskie grupy stworzone dla rodziców z dziećmi rozpoczynają swoją działalność lub zmieniają dotychczasowe godziny, terminy, a nawet prowadzących. Postarałam się zebrać dla Was wszystkie nowości i umieściłam je na jednej liście. Bardziej szczegółowy opisy poszczególnych kursów znajdziecie TU

Jeśli znacie jakieś inne grupy, działające na terenie Monachium, dajcie znać, chętnie dodam je do tych obecnych.

Miłej zabawy :)



poniedziałek, 3 marca 2014

Jedzie pociąg z daleka, czyli wycieczka do Miniland München

Chłopcy w pewnym wieku zaczynają objawiać wielkie zainteresowanie motoryzacją - niektórym zostaje tak do końca życia :) Synek kiedyś miał fazę na pociągi! Z przyjemnością oglądał bajki z serii "Tomek i przyjaciele", bawił się drewnianą kolejką, budował dworce, magazyny, hangary, często oglądał obrazki do wierszyka "Lokomotywa". I mimo że fascynacja pociągami zmieniła się w absolutną miłość do straży pożarnej, ten sentyment do wagoników pozostał :) Żeby sprawić radość naszemu małemu maszyniście, wybraliśmy się do miejsca, gdzie można pooglądać całe masy kolejek w miniaturze - do Miniland München.

video