niedziela, 29 grudnia 2013

O miłości, pokoju i pojednaniu: Ost-West-Friedenskirche w Olympiapark

Jest takie miejsce w Monachium, którego nie oświetlają tysiące kolorowych, świątecznych lampek, w którym nie brzmi głośna muzyka ani w którym nie sprzedaje się drogich biletów wstępu. To miejsce skromne, proste, cicho przypatrujące się cywilizacyjnemu szaleństwu i komercyjnemu światu. Tu można poczuć magię, dotknąć Prawdy i wzruszyć się niezwykłą historią pewnej niecodziennej pary. Oraz poznać najstarszego Monachijczyka ever! Zobaczcie sami:



Mowa o Ost-West-Friedenskirche w Olympiapark, czyli kościele zbudowanym przez rosyjskiego pustelnika Timofeja i jego partnerkę Nataszę. Oboje poznali się w Wiedniu, gdzie trafili przez burzę wojennych wydarzeń. Timofej parę lat wcześniej doznał widzenia, w którym ukazała mu się Maryja i przykazała zbudować na Zachodzie kościół, będący połączeniem dwóch chrześcijańskich tradycji - wschodniej i zachodniej, niosący przesłanie pokoju i miłości.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jarmark bożonarodzeniowy dla wielbicieli radiowozów: Christkindlmarkt am Chinesischen Turm

Jeśli mowa o jarmarkach bożonarodzeniowych, trudno nie wspomnieć tego przy Chinesicher Turm. W lecie pełno tu turystów i miejscowych, popijających chłodne piwo w jednym z najbardziej popularnych w Monachium ogródków piwnych. Zimą z kolei trudno przebić się wśród tłumu chętnych do wypicia grzańca przy jednym z tutejszych standów pełnych rozmaitych drobiazgów. Oświetlona wieża, z której regularnie słychać koncert jakiejś orkiestry dętej (codziennie od 16:00), retro karuzela, uwielbiana wprost przez dzieciaki (są m. in. wozy strażackie, autobus, radiowóz policyjny) oraz dużo kolorowych stoisk, a przede wszystkim romantyczny nastrój Englischer Garten sprawiają, że miejsce to ma swój urok i charakter. Najpiękniej jest podobno, gdy spadnie śnieg, ale nie wiem, czy tego sobie i Wam życzyć ;) 

Karuzela w stylu retro

piątek, 13 grudnia 2013

Ze słownika dwujęzycznego (prawie) trzylatka. Odcinek pierwszy.

Mój Synek sprawia wrażenie małomównego. Wszyscy znajomi z lekkim niedowierzaniem w oku pytają: "On zawsze taki spokojny?". To niedowierzanie bierze się stąd, że jednak czują, że to onieśmielone zachowanie Synka to tylko czubek góry lodowej... 

Otóż Synek mój jest straszną gadułą! Lubi zadawać pytania (wchodzi w fazę: um? [warum?], czego? [dlaczego?]), oznajmiać, co robi lub co zamierza zrobić oraz komentować aktywności innych osób. I biada tym, którzy nie zrozumieją, co chciałby powiedzieć! Będzie powtarzał dopóty, dopóki mama nie odgadnie, jaki miał być komunikat!

W domu używamy dwóch języków - ja mówię do dzieci WYŁĄCZNIE po polsku, bez względu na to, czy słucha nas sąsiadka, pani w sklepie, czy współpasażerowie w autobusie. Staram się być konsekwentna i nieustannie stosować zasadę: jedna osoba - jeden język. Mąż jest Niemcem i oczywiście mówi do dzieci po niemiecku. Niestety nie rozumie polskiego, więc automatycznie językiem jakim się porozumiewamy jest jego język ojczysty. Myślę, że niemiecki będzie dla Synków językiem dominującym, głównie ze względu na ogromny wpływ otoczenia i przeważającą rolę tego języka w domu. Mimo to Synek stara się używać polskich słów i wtrącać je w budowane przez siebie z mozołem zdania. Na pewno już umie rozróżniać dwie odrębne składnie językowe i mówić polsak [po polsku] i micek [po niemiecku] :)

Oto przykład naszej zwyczajnej, codziennej rozmowy:

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Polki w Monachium - nowa seria o spełnionych mamach

Każda z nas mam staje w pewnym momencie na życiowym rozdrożu - kiedy dzieci już trochę podrosną pojawia się pytanie, co dalej... Czy wrócić do poprzedniej pracy? Zacząć coś nowego? Może przekwalifikować się i zmienić pracodawcę? A może spróbować rozkręcić coś na własny rachunek?

Zainspirowana ciekawą książką dwóch niemieckich autorek, podających kilka pozytywnych przykładów mam, które "zrobiły karierę znad przewijaka" (Mama muss die Welt retten. Wie Mütter vom Wickeltisch aus Karriere machen Caroline Rosales, Isa Grütering), postanowiłam rozejrzeć się w naszym polonijnym środowisku i odszukać osób, którym udało się połączyć realizację własnych pasji z posiadaniem rodziny.


Z takimi spełnionymi zawodowo mamami będziecie mogli się spotykać co miesiąc na moim blogu - od stycznia 2014 roku rusza cykl 12 spotkań o wiele mówiącym tytule "Polki w Monachium" :)


czwartek, 5 grudnia 2013

Jarmark bożonarodzeniowy z lasem pełnym bajkowych bohaterów: Weihnachtsdorf in der Residenz

Parę dni temu otworzyły swoje wrota liczne jarmarki bożonarodzeniowe. Monachijczycy uwielbiają tę tradycję i tłumnie gromadzą się, żeby wypić jednego czy dwa grzańce, zjeść małe co nie co lub kupić kilka świątecznych prezentów. 

Jeden z jarmarków najbardziej obleganych przez rodziny z dzieciakami to ten zwany Weihnachtsdorf, znajdujący się na dziedzińcu Rezydencji (okolice Odeonsplatz). Jest tu ciasno, bo z czterech stron otaczają nas mury, ale i przytulnie. Jest szopka betlejemska i oczywiście sporo sklepików z różnościami. Całość sprawia wrażenie małej, bajkowej enklawy w samym centrum miasta. 



piątek, 29 listopada 2013

Domowe przedszkole wszystkie dzieci kocha, czyli nasze życie z Tagesmutter

- Jak to, nie zarejestrowałaś dziecka do żłobka jeszcze będąc w ciąży? - to zdanie słyszałam czasami od znajomych mam, zdziwionych moją opieszałością we włączaniu potomka w szeroko pojęty krąg życiowej edukacji. A no nie, nie zarejestrowałam dziecka, mimo że wiedziałam, jak trudno jest w Monachium o miejsce w jakiejkolwiek placówce opieki. Jakoś nie mogłam sobie tego wyobrazić - do tej pory widziałam Synka jedynie na badaniach USG jako małą plamkę, potem żwawego gumisia, aż wreszcie małego bobaska ledwo mieszczącego się w moich powłokach brzusznych :) Myślenie wtedy o żłobku, przedszkolu lub o jakichkolwiek planach dalszych niż wyjście ze szpitala do domu było ponad moje siły i wydawało mi się zbyt abstrakcyjne. 

Myśl o powrocie do pracy zaczęła jednak krążyć wokół mojej głowy po kilku miesiącach od narodzin, a wraz z nią pojawił się temat opieki nad pierworodnym. Obejrzałam kilka żłobków i zarejestrowałam nawet Synka, ale wszędzie nie robiono mi większych nadziei na wolne miejsce, nawet jeśli byłam gotowa czekać parę miesięcy. Wtedy postanowiłam rozejrzeć się za jakimiś alternatywami. 

Znajoma Włoszka przez kilka miesięcy oddawała pod opiekę swojego rocznego wtedy Matteo do tzw. Tagesmutter (nie ma dokładnego polskiego odpowiednika; trochę "opiekunka", trochę "wychowawca", dlatego będę się trzymać niemieckiej wersji). I ja zaczęłam się rozglądać za taką panią dla Synka. I wiecie co? Znalazłam najlepszą w całym Monachium! A młodszy Synek już ma u niej zaklepane miejsce :) 

* Pudełko dla mamy na biżuterię, w tle foto-książka - prezent dla Synka od Tagesmutter na zakończenie roku 

wtorek, 19 listopada 2013

Zabawki z duszą i długą tradycją: sklep Kunst und Spiel przy Leopoldstrasse

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami... Czas pomyśleć o prezentach! Chciałam się z Wami podzielić opisem jednego z moich ulubionych sklepów z artykułami dziecięcymi i nie tylko. Kunst und Spiel to doskonałe miejsce na zakupy z dzieckiem, gdzie mały człowiek rzeczywiście stoi w centrum uwagi!



poniedziałek, 11 listopada 2013

Pochód św. Marcina: o dobrych uczynkach, lampionach i oczyszczającej mocy ognia

11 listopada w Niemczech wspomina się Św. Marcina, patrona m. in. armii, rycerzy, dzieci, podróżujących, żebraków. Św. Marcin żył w IV wieku. Za młodu był rzymskim legionistą, lecz po przyjęciu chrztu porzucił służbę wojskową. Następnie przez szereg lat prowadził pustelniczy tryb życia, skupiając wokół siebie kilkudziesięciu innych mnichów. Wkrótce został ogłoszony biskupem z Tours. Jako ordynariusz "zrewolucjonizował" swój urząd - wyszedł z katedry i zaczął sam chodzić do wiernych, nawiązywał kontakty z innymi biskupami, żył skromnie i przykładnie. Stał się ojcem życia zakonnego we Francji, a później patronem tego kraju.

W potocznej świadomości zasłynął jednak przede wszystkim swoim szczodrym gestem - legenda głosi, że Marcin jeszcze jako żołnierz w pewną mroźną noc spotkał na drodze przemarzniętego żebraka, który poprosił go o pomoc. Marcin rozciął swój czerwony płaszcz i oddał pół szaty żebrzącemu. W noc po tym wydarzeniu Marcinowi miał ukazać się Jezus, mówiąc, że to On podał się za biedaka.



środa, 6 listopada 2013

Na osłodę dnia: kawiarna Zuckertag

Na kawiarnianej łące Monachium wyrósł niedawno nowy kwiat - nazywa się Zuckertag. Słowo kawiarnia nie wyczerpuje jednak wszystkich zalet tego zakątka - są tu pomieszczenia zabaw dla dzieci, kursy dla mam i maluchów, jest miejsce do poczytania kawy i wypicia popołudniowego cappuccino, małe stoisko z ubraniami i dziecięcymi akcesoriami oraz możliwość opieki na godziny. Są warsztaty, pchle targi, urodziny dziecięce oraz wiele innych atrakcji, które organizatorzy mają jeszcze w planach. Zuckertag działa zaledwie od wrześnie 2013 roku, ale dzięki prężnej reklamie i świeżym pomysłom zyskał już ponad 550 fanów na Facebooku! Grupa docelowa to dzieci od 0 do 4 r. ż.

Zuckertag to miejsce, które działa zaledwie parę miesięcy

poniedziałek, 28 października 2013

Leśni mieszkańcy z bliska: BergTierPark w Blindham

Złota, monachijska jesień... Ciekawe, jak długo jeszcze potrwa. My rodzinnie staramy się wykorzystać każdy słoneczny dzień - trzeba naładować akumulatory przed długą zimą :) Ostatnio cieszyliśmy się piękną pogodą i imponującą panoramą Alp w leśnym zoo - w BergTierPark w miejscowości Blindham (okolice Aying, ok. 30 km od Monachium).

Ten nietypowy ogród zoologiczny istnieje od 2004 roku i przez te 10 lat swojego istnienia zyskał duże grono stałych bywalców. Można z bliska zobaczyć, pogłaskać, dokarmić różne zwierzęta, które tutaj znalazły swój dom. Są m. in. owieczki, kozy, gęsi, konie, krowy, świnie, osły, świnki morskie, króliki, daniele, jelenie, nutrie, dziki i muflony. Można je poznać, pokonując ok. 2-kilometrową trasę wokół całego terytorium - część ścieżek prowadzi przez otwartą przestrzeń, inna część przez las oraz okolice bagienne, ale (prawie) wszędzie da się wjechać z wózkiem. 



środa, 23 października 2013

Dla fanów motoryzacji: Verkehrszentrum w Deutsches Museum

Kiedy Synek kończył zimą 2 lata, ja byłam w zaawansowanej ciąży i nie miałam siły na organizowanie jakiegoś urodzinowe przyjęcia. Spędziliśmy ten dzień w trójkę, na spokojnie, robiąc same przyjemne rzeczy :) Najpierw były prezenty i obowiązkowe "Sto lat", potem wspólna zabawa i wygłupy. Na deser postanowiliśmy wybrać się do Verkehrszentrum, czyli do oddziału Deutsches Museum poświęconego wyłącznie środkom transportu. Synek był wtedy na początkowym etapie odkrywania swojej fascynacji pojazdami, więc uznaliśmy, że będzie to super miejsce na spędzenie takich kameralnych urodzin.

Verkehrszentrum ma osobne wejście i funkcjonuje również jako samodzielne muzeum

poniedziałek, 14 października 2013

Must see: zamek Neuschwanstein - zwiedzanie z dzieckiem

Dzisiaj będzie po królewsku, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o zamku Neuschwanstein, ale boicie się zapytać :) Lub po prostu nie możecie znaleźć w internecie. A konkretnie będzie o zwiedzaniu zamku z dzieckiem!

Neuschwanstein jest jednym z najczęściej odwiedzanych obiektów zamkowych w całych Niemczech, może nawet w całej Europie. W sezonie letnim bywa, że przez zamek przewija się 10 000 osób dziennie! W skali roku średnia liczba gości na dzień wynosi 4 000 - nawet przy sporych mrozach i dużym zaśnieżeniu co najmniej tysiąc osób dziennie decyduje się na wizytę w tym popularnym miejscu. Żeby nie przedłużać - w sumie w ciągu roku Neuschwanstein odwiedza ok. miliona czterystu tysięcy turystów! Robi wrażenie, prawda? Zwłaszcza, że dla publiczności udostępniono zaledwie kilka pomieszczeń zamieszkiwanych przez króla Ludwika II Wittelsbacha.



niedziela, 29 września 2013

Szczęśliwe dzieci i zadowoleni rodzice w Café Glückskind

Kawiarnia Glückskind istnieje zaledwie od paru miesięcy, ma już jednak stałe grono swoich wielbicieli. Na pewno sprawiła to sama jej lokalizacja - w sercu dzielnicy Haidhausen, niedaleko Max-Weber-Platz, przy spokojnym, zielonym placyku. W ciepłe, letnie dni można tu sączyć latte macchiato na tarasie i delektować się tą błogą atmosferą. 




czwartek, 12 września 2013

Piknik, krowy i szpecle: urlop z dziećmi w Allgäu

Gdy zimą tego roku na świat przyszedł młodszy Synek, a ja mentalnie zakopana pod śniegiem marzyłam już o letnich wakacjach, wiedziałam, że tym razem na urlop nie pojedziemy na drugi koniec świata, a zostaniemy po prostu w Bawarii. Nie miałam ochoty na długie podróże z dwójką małych dzieci i naprawdę cieszyłam się na możliwość lepszego poznania okolicy, gdzie obecnie mieszkam.

Nasz wybór był dosyć oczywisty - spędziliśmy ferie w regionie Allgäu, tak lubianym przez rodziny z małymi dziećmi. Jest to obszar częściowo położony w Badenii-Wirtembergii, ale znaczniejsza jego część znajduje się w Bawarii, a dokładnie w jej południowo-zachodnim kąciku. Tu Bawaria pokazuje swoje piękne oblicze - są góry i jeziora, są zielone trasy na wędrówki górskie (również ze spacerówką!) oraz liczne atrakcje turystyczne. A przede wszystkim jest bardzo duży wybór niedrogich (spora konkurencja!) apartamentów do wynajęcia (Ferienwohnung), często położonych w atrakcyjnych przyrodniczo i rozrywkowo miejscach oraz spora oferta agroturystyczna, w tym tzw. wakacje w gospodarstwie rolnym (Ferien auf dem Bauernhof). Gdybym miała porównać region Allgäu do jakiś polskich odpowiedników, powiedziałabym, że do bardzo udana mieszanka Mazur i Bieszczadów :)



sobota, 7 września 2013

Polskojęzyczne grupy zabawowe w Monachium - sezon 2013/2014

Za chwilę rusza w Bawarii kolejny rok szkolny, a razem z nim rozpocznie się sezon na dodatkowe zajęcia dla naszych maluchów. Monachium oferuje kilka polskojęzycznych grup zabawowych dla dzieci od 0 do 5 lat. Oferta nieznacznie zmieniła się w stosunku do poprzedniego semestru, dlatego podaję Wam aktualne daty i godziny. Opisy poszczególnych zajęć znajdziecie w poście z zeszłego roku :)



Jeśli macie namiary na jakieś dodatkowe grupy, również te prywatne i mniej oficjalne, to dajcie znać, chętnie uzupełnię lub poszerzę moją listę! Dobrej zabawy :)





czwartek, 5 września 2013

Menterschwaige - ogródek piwny przy szlaku turystycznym nad Izarą

Menterschwaige - podobno jeden z piękniejszych monachijskich ogródków piwnych, zapewne jeden z najbardziej lubianych przez dzieci i rodziny. A na 100% jeden z najdroższych, w jakich się restaurowałam!

Ogródek ma 2500 miejsc i znajduje się przed ładnym dworkiem, który szczyci się długą i ciekawą historią. Obecnie ma on funkcję ekskluzywnej restauracji. Tę wyjątkowość widać właśnie po cenach posiłków, ale co się dziwić - jesteśmy w końcu w dzielnicy Grünwald. Widać to również po klienteli - są szykowne bawarskie damy, zadbane pudelki na smyczy, zamożne rodziny, przystojna młodzież :) Ale oprócz tej lekko snobistycznej atmosfery, są również piękne, rozłożyste drzewa, jest urok i czar samego dworku, są śmiechy dzieci i muzykanci przygrywający na żywo.

Wysokie drzewa rzucają przyjemny cień

czwartek, 8 sierpnia 2013

"Pan Pierdziołka spadł ze stołka" czyli o dobrym wpływie niegrzecznych rymów

Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce wybrałam się do Empiku, żeby uzupełnić braki w polskich lekturach mojego Synka. Stwierdziłam bowiem, że w naszej domowej biblioteczce przeważają książki niemieckie, a takich z polskim tekstem jest niewiele. Dopóki Synek był mały i zadowalał się obrazkami, nie miało to większego znaczenia. Teraz jednak, gdy chętnie słucha tekstu, nawet dosyć długiego, zwracam uwagę, żeby miał swobodny dostęp również do polskich lektur. W moim koszyku na zakupy nie mogło oczywiście zabraknąć klasyki, czyli wierszy Brzechwy i Tuwima, ale prawdziwą sensację wzbudziła pozycja z TOP listy Empiku: Pan Pierdziołka spadł ze stołka. Powtarzanki i śpiewanki

Pan Pierdziołka spadł ze stołka. Powtarzanki i śpiewanki. Format A 4, twarda oprawa.

środa, 31 lipca 2013

BADRIA - wodna oaza dla dzieci w Wasserburgu

Dziś będzie znowu o wodzie, no ale w takie upalne, letnie dni trudno jest myśleć o czym innym. A wytrzymać w mieście, nawet takim jak Monachium - trudna sztuka. Dlatego zdecydowaliśmy się wypożyczyć samochód i wyruszyć na poszukiwanie jakiejś wodnej oazy. W ten sposób trafiliśmy do kompleksu wodnego Badria w miejscowości Wasserburg, położonej nad rzeką Inn, ok. 1 godziny drogi od Monachium.  

Wewnętrzny basen dla dzieci w kompleksie Badria w Wasserburgu

czwartek, 25 lipca 2013

Wodny plac zabaw w Peteulpark

Jak już zdążyliście się zorientować, Synek uwielbia wodne place zabaw. Przy pięknej pogodzie chętnie spędzamy na nich słoneczne popołudnia. Do jednych z ulubionych należy ten położony na terenie Peteulpark, znajdującym się nad tunelem Petueltunnel, łączącym dwie dzielnice: Milbersthofen oraz Schwabing. 

Peteulpark istnieje dopiero od 2004 roku. Ma ok. 60 m szerokości i niecały kilometr długości. Mimo jego niewielkich rozmiarów można znaleźć tu ciekawą ofertę rekreacyjną. Oprócz wspomnianego placu zabaw warto zajrzeć do Cafe Ludwig, oferującej m. in. smaczne śniadanie oraz brunch (dzieci do 6 r. ż. nie płacą nic, dla malców w wieku 7-12 lat koszt brunchu to 7 euro, przy regularnej cenie 16,5 euro). Przy ładnej pogodzie najprzyjemniej siedzi się na zewnątrz, a ponieważ kawiarnia położona jest przy tzw. placu fontann, warto uzbroić się w silne nerwy (i w ubranko na zmianę), wybierając się tam z rozbieganym potomstwem ;) Oprócz tego z dziecięcych udogodnień dostępny jest przewijak, kredki i malowanki.

Wracając do naszego placu zabaw - nad całością czuwa smok/dinozaur, który przypomina trochę naszego Smoka Wawelskiego, tylko że zamiast dymu i ognia z paszczy leci mu woda :) Stwór ten porozsiewał po całym terenie placu smocze jaja, z których na przemian tryska woda. Dla dzieci to duża frajda biegać po tym terenie i próbować zgadnąć, z którego miejsca "wybuchnie" następna wodna niespodzianka. Wodę można również samemu pompować, stojąc na pochylni i balansując na niej ciężarem ciała.



wtorek, 25 czerwca 2013

Monachium z dzieckiem - nowy przewodnik dla ciekawych świata

Czy uwierzylibyście, że przewodnik po Monachium dla rodzin z dziećmi może zawierać ponad 200 stron? Takiej ilości materiału nie powstydziłby się Londyn czy Berlin. Ale to właśnie nasza "bawarska metropolia" ;) należy do jednych z najbardziej sprzyjających rodzinie miejsc, gdzie mnóstwo atrakcji i niespodzianek dla różnych grup wiekowych. Dla monachijskich rodzin został świeżo wydany nowy przewodnik München mit Kind firmowany przez berlińskie wydawnictwo tip Verlag oraz magazyn Himbeer, o którym pisałam TUTAJ.

Kto zna i lubi magazym Himbeer, polubi również ten rodzinny poradnik

środa, 5 czerwca 2013

Miejskie biblioteki dla małych moli książkowych

Synek, jak większość dzieci w jego wieku, uwielbia oglądać książeczki. To nasz stały rytuał nie tylko przed spaniem, ale również w ciągu dnia. Działa uspokajająco, pobudza wyobraźnie i wzbogaca słownictwo. Ale i pomaga nam wytworzyć niezwykłe poczucie intymności i nasz własny, rodzinny język, kiedy opowiadamy sobie później przygody poszczególnych bohaterów z ulubionych książek :)

Jeśli i Wasze pociechy tak chętnie sięgają po książki, polecam wizytę w jednej z miejskich bibliotek. Doliczyłam się 23 punktów bibliotecznych w różnych dzielnicach Monachium oraz dodatkowo 6 wypożyczalni, znajdujących się w monachijskich klinikach. Mimo iż największa miejska wypożyczalnia znajduje się w Haidhausen - Am Gasteig (więcej informacji o tej bibliotece, posiadającej największy w Monachium zbiór książek w języku polskim znajdziecie na blogu Polonisty na emigracji), do tej pory udało mi się odwiedzić 2 mniejsze filie - w Milbertshofen i Schwabing. Obie posiadają przytulne kąciki czytelnicze zaaranżowane i dostosowane do potrzeb maluchów.

W tym pierwszym oddziale książki dla najmłodszych nie stoją wysoko na regałach, ale ułożone są na podłodze w specjalnych przegródkach dostępnych dla małych rączek. Otoczone małymi krzesełkami oraz morzem poduszek - nic, tylko zatopić się w lekturze :) Synek był zachwycony możliwością oglądania takiej ilości książek! Wybierał, przebierał, skakał z radości na widok jakiegoś znajomego tytułu. 

Kącik dla dzieci w bibliotece miejskiej w Milbertshofen




czwartek, 30 maja 2013

Plac zabaw przy Kaiserplatz - mały raj dla małych dzieci

Na pewno i Wy (tzn. Wasze dzieci :)) macie swoje ulubione place zabaw. Te za rogiem, na które zawsze po drodze, często dosyć kameralne i spokojne lub te nieco bardziej oddalone, na które trzeba się specjalnie wybrać, smakujące za to jak niedzielne lody.

Jeśli chcę sprawdzić Synkowi przyjemność, zabieram go na pobliski plac zabaw w Bayernpark. Tu największą atrakcją dla niego jest wodna pompa, przy której potrafi spędzać długie godziny, nie bacząc na temperaturę wody... W tym roku jednak ze względu na nieprzewidywalną pogodę pompa nie została jeszcze zainstalowana. Dlatego też wyruszyliśmy w głąb dzielny Schwabing w poszukiwaniu innego miejsca, spełniającego oczekiwania mojego małego wodnika. Po dłuższym spacerze trafiliśmy na plac zabaw przy Kaiserplatz, położony na tyłach kościoła św. Urszuli.



poniedziałek, 13 maja 2013

Królestwo dziecięce: Kinderreich w Deutsches Museum

Warszawskie Centrum Nauki Kopernik zostało otworzone jesienią 2010 roku, niestety już po moim wyjeździe ze stolicy. To wspaniałe miejsce oferuje tyle atrakcji, że aż trudno je wszystkie wyliczyć. Najważniejsza jest możliwość samodzielnego doświadczania i uczestniczenia w procesie twórczym, co oznacza, że wszystkie "eksponaty" i elementy rozmaitych wystaw mogą, a nawet powinny zostać użyte, dotknięte, wypróbowane, poddanie eksperymentom. To doskonała droga do nauki twórczego myślenia, działania innowacyjnego, poddawania w wątpliwość spraw, które wydają się oczywiste, poszukiwania różnych rozwiązań skomplikowanych problemów, a przy okazji wspaniała zabawa dla całej rodziny!

W poszukiwaniu podobnego miejsce w Monachium postanowiliśmy wybrać się całą rodziną do Deutsches Museum, a konkretnie do działu w całości poświęconego dzieciom - Kinderreich. Obie instytucje należą do organizacji zrzeszającej centra nauki na świecie (Ecsite - The European Network of Science Centres and Museums) - i na tym właściwie kończą się podobieństwa... W Deutsches Museum, które w sensie programowym i innowacyjnym oddalone jest od Centrum Kopernika o lata świetlne, czuje się upływ czasu, pokrycie kurzem i brak modernizacji. Przede wszystkim jednak chodzi o to, że nawet bardzo bogaty zbiór i ciekawe eksponaty nie zastąpią osobistego, zaangażowanego odbioru. Mam na myśli zwłaszcza dzieci, ale i dorosłym milej upływa czas, gdy sami mogą interaktywnie poznawać i odkrywać nowe światy. I takie powinny być nowoczesne, idące z duchem czasu muzea...

Ale nie chcę tylko marudzić, a głównie przedstawić ideę i zawartość dziecięcego królestwa, będącego atrakcją dla dzieci w wieku od 3 do 8 lat. Synek, który 3 miesiące temu świętował swoje drugie urodziny, też się tu dobrze bawił i z wielu propozycji skorzystał. 

Aby dostać się do Kinderreich, należy wykupić bilet jak na regularne zwiedzanie muzeum (dorośli płacą 8,50 euro, dzieci w wieku 6-15 lat - 3 euro). Najpierw przechodzi się przez wielką salę z różnymi statkami, potem mijamy pomieszczenie z samolotami i innymi maszynami latającymi, aby wreszcie zejść na dół lub zjechać windą do dziecięcego królestwa. Pierwsza i jedna z ciekawszych stacji to wodny świat. Tu można zmoczyć się od stóp do głów! Dlatego warto pamiętać o jakimś ubranku na zmianę... Dla zapominalskich przewidujący organizatorzy zadbali o ubrania zastępcze, które można wypożyczyć i oddać przy swojej następnej wizycie w muzeum lub odesłać pocztą oraz o suszarkę na ubrania dostępną w pomieszczeniu z przewijakiem ;) Buty można wysuszyć, wypożyczając z recepcji specjalnie do tego przeznaczoną suszarkę! Nie znam dziecka, które przy takich szalonych zabawa z wodą wyszłoby z tego suchą nogą, więc pomysł z suszarką jest naprawdę świetny. Wielu rodziców z niej na moich oczach korzystało ;)



środa, 1 maja 2013

Ogródek piwny z jakością bio - Biergarten am Muffatwerk

Wreszcie pogoda coraz bardziej zachęca do spędzania czasu na świeżym powietrzu, no i do długich spacerów :) Jedną z najbardziej ulubionych tras wszystkich Monachijczyków jest ścieżka ciągnąca się wzdłuż Izary - nie ma to jak chłodna bryza od wody w upalne dni! Po drodze można robić sobie przerwy na wizytę na przydrożnych placach zabaw, na rzucanie kamyków do wody, na grilla lub piknik na zielonej trawce. Dla miłośników bawarskich ogródków piwnych z klimatem polecam ten znajdujący się przy Muffatwerk (Biergarten am Muffatwerk), mniej więcej na wysokości Gasteigu. 

Biergarten am Muffatwerk w pobliży Izary

sobota, 20 kwietnia 2013

Klasyka gatunku: sala zabaw w Hofbräukeller

O placu zabaw w restauracji Hofbräukeller słyszałam już od paru osób, niedawno jednak postanowiłam sama przekonać się, jak ta sala wygląda i w jaki sposób miejsce przystosowane jest do potrzeb rodzin z dziećmi. Hofbräukeller w sezonie letnim to przede wszystkim wielki ogródek piwny, którego wielkim atutem są piękne kasztanowce, rzucające cień na liczne stoliki. Ponieważ jednak pogoda w tym roku zupełnie nie sprzyja do spędzania słonecznych popołudni lub ciepłych wieczorów w ogródkach piwnych, trzeba poszukać alternatywy oraz miejsc, gdzie również i najmłodsi członkowie rodziny wesoło spędzą czas. 

Sala zabaw w Hofbräukeller, zwana Kinderland, istnieje już ponad 10 lat i przez ten czas zdążyła wyrobić sobie wśród rodziców renomę. Spotykają się tu przede wszystkim spore grupy znajomych z dziećmi w różnym przedziale wiekowym, ponieważ aranżacja przestrzeni pozwala na połączenie konsumpcji z zabawą. Rodzice mogą obserwować bawiące się dzieci i wykorzystać te "chwile wolności" na rozmowy z przyjaciółmi, jedzenie itp. A dzieci rzucają się w wir zabawy, mając jednocześnie rodziców na oku. W weekendy do Hofbräukeller przychodzą również tatusiowie, mający dyżur w opiece nad potomstwem - w ten sposób całkiem sprytnie ułatwiają sobie życie, dyżurując przy dużym piwku...

Kinderland przylega do pomieszczeń restauracyjnych, dzięki czemu rodzice mogą obserwować bawiące się dzieci

sobota, 16 marca 2013

Dla mam to, co najlepsze - o serwisie Mothers Finest

Kto sam tego nie przeżył, temu trudno to zrozumieć - jak w poporodowym wirze znaleźć czas na inne rzeczy niż opieka nad dzieckiem? Mam na myśli nie tylko sprzątanie, pranie, prasowanie, ale również czynności których pominąć nie można, mianowicie gotowanie i jedzenie... Bezdzietni lub nawet ci, którzy jakiś czas temu wychowali swoje maluchy, patrzą z niedowierzaniem na młode mamy, które dopiero koło południa myją zęby, gdzieś o 15.00 zmieniają domową podomkę na codzienne ubranie, a ok. 18.00 mają chwilę, żeby w biegu coś przekąsić. 

Wiem, o czym mówię, bo przy moim pierwszym Synku było ze mną podobnie... Od niedawna Synków jest dwóch, a ja od 6 rano na nogach, bo starszy budzi się wcześnie i oczekuje swojego porannego musli TYLKO od mamy ("Tata - nein, Mama - ja!"). No i mama, żeby nie słuchać szlochów i nie wybudzić ze smacznego snu młodszego Synka, wstaje nieprzytomna z łóżka i jak w transie wykonuje codzienne czynności. Jednak mimo podwójnych obowiązków, zęby udaje mi się umyć zaraz po śniadaniu, czyli już ok. 7-8 rano. Ten poranny rytm spowodowany jest konkretnymi obowiązkami, mającymi określoną porę. Dzięki nim dzień ma stabilne ramy i łatwiej się po prostu zorganizować. Mimo to jest kilka spraw, których jeszcze nie ogarniam: przede wszystkim codzienne gotowanie zdrowych i smacznych posiłków dla całej rodziny!

Nie oszukujmy się, nigdy nie byłam świetną kucharką... Lubię gotować, ale efekty mojej pracy są różne. Teraz w połogu i przy zwiększonym zapotrzebowaniu na energię, czuję, że powinnam zwracać szczególną uwagę na to, co zjadam i czym karmię rodzinę. Marzy mi się, żeby chociaż 1-2 razy w tygodniu mieć gotowe, ale za to zdrowe i smaczne danie, dające przyjemne uczucie sytości, ale i dobrze spełnionego matczynego obowiązku.

środa, 6 lutego 2013

Nowa polska grupa dla dzieci w wieku 6 - 12 miesięcy

Drodzy Rodzice! Niedługo zmiana semestru - być może niektórzy z Was będą chcieli zapisać dzieci na polskie zajęcia zabawowo-edukacyjne. Polecam przeczytanie wpisu o polskich grupach, jakie odbywają się na terenie Monachium. Szczegóły znajdziecie TUTAJ

Tym razem mam jeszcze dodatkową informację, dla rodziców, których maluchy mają od 6 do 12 miesięcy. Specjalnie dla tego przedziału wiekowego powstanie nowa grupa, tzw. Krabbelrunde, która nosi wdzięczną nazwę "Idzie raczek nieboraczek" :) Zajęcia będą odbywały się w czwartki, w godz. 9:30 - 11:00. Kurs potrwa w terminie od 11.04.2013 do 27.06.2013 (w sumie 9 spotkań). Kurs poprowadzi Małgorzata Anna Kosler, która do niedawna jeszcze przez kilka ładnych lat prowadziła zajęcia polskiej grupy zabawowej w instytucji Evang. Familien-Bildungsstätte "Elly Heuss-Knapp"

Oto opis zajęć ściągnięty ze strony internetowej organizatora:
"Dla maluchów pierwsze piosenki i wesołe rymowanki w języku polskim. Nie zabraknie także łatwych zabaw i tańców na koordynację ruchową pomagających przy stawianiu pierwszych kroczków. Dla mamy/taty okazja do nawiązania kontaktów, wymiany doświadczeń rodzicielskich oraz uzyskania informacji dotyczących pierwszego i drugiego wieku rozwojowego dziecka".

Miejsce: 
Evang. Familien-Bildungsstätte "Elly Heuss-Knapp"
Herzog-Wilhelm-Str. 24
80331 Monachium
tel. 089-55 22 41-0    
www.efbs-muc.de
Godzina: 9:30 – 11:00
Dzieci w wieku: od 6 do 12 miesiąca życia
Prowadząca: Małgorzata Anna Kosler
Opłaty: 68,40 euro / 9 spotkań




niedziela, 3 lutego 2013

Mało kultowe Kulti-Kids

Dla osób nie mających samochodu, dotarcie na plac zabaw, mieszczący się w zamkniętej hali, jest trudnym zadaniem w Monachium. Większość z nich położona jest poza centrum miasta, a dojazd środkami komunikacji miejskiej zajmuje bardzo dużo czasu. Do tego doliczyć trzeba liczne przesiadki, co w wykonaniu z dzieckiem często psuje radość z fajnego popołudnia. Z przyjemnością wspominam moje wizyty w Polsce, gdzie takie wewnętrzne place zabaw z reguły znajdują się w dogodnie położonych miejscach, często w dużych centrach handlowych, sklepach z artykułami dziecięcymi lub w nowoczesnych pomieszczeniach biurowych.Tym bardziej cieszyłam się na wizytę w hali Kulti-Kids, do której łatwo dotrzeć, wysiadając na przystanku Ostbahnhof. Ze stacji kolejki spaceruje się tam zaledwie kilka minut.

Kulti-Kids położone jest na terenie słynnej Kultfabrik

sobota, 19 stycznia 2013

Restauracja Oliveto - bambini i włoski flair

Odkąd Synek jest z nami na świecie, nie mieliśmy zbyt dużo spokojnych i beztroskich wizyt w restauracjach - mam na myśli głównie wieczorne wyjścia na kolację. I nie chodzi o te momenty, kiedy babcia lub opiekunka zostaje z maluchem, a my nerwowo co chwila patrzymy na telefon, czy aby nikt nie alarmuje o jakimś nagłym wydarzeniu, np. o niemożliwości nakarmienia czy uśpienia naszej pociechy... Chodzi mi o wyjście do restauracji całą rodziną, czyli również z dzieckiem, w godzinach tolerowanych także przez niepełnoletnich :) I to o takie wyjście, podczas którego nikt nie patrzy dziwnie, kiedy nasze dziecko biega między stolikami, ściąga obrus ze stołu, zrzuca sztućce itp., czyli wszystko to, maluchy lubią najbardziej w miejscach publicznych. 

Tym bardziej ucieszyłam się z naszego sobotniego wieczoru, spędzonego kilka już ładnych miesięcy temu w restauracji Oliveto. Wcale nie łatwo ją znaleźć, bo nie ma o niej ani słowa w żadnym z opisywanych przeze mnie przewodników po Monachium. Ba, nawet na stronie internetowej Oliveto nie pojawia się żadna wzmianka o jakimkolwiek geście właścicieli w stronę dzieci... Zresztą restauracja chyba należy do położonego obok Hotelu Herzog i wykorzystywana jest również przez tamtejszych gości hotelowych. Ja trafiłam na to miejsce przypadkowo, szukając w internecie miłej knajpy na rodzinny wieczór z kącikiem zabaw dla najmłodszych. Bo uważam, że naszym maluchom od czasu do czasu należy się dzień dziecka i mogą pójść później niż zwykle spać, a jednocześnie uczestniczyć w rodzinnym wydarzeniu.

Pomieszczenie zabaw dla dzieci w restauracji Oliveto

niedziela, 6 stycznia 2013

Czas wolny w Monachium czyli gdzie szukać inspiracji

Potrzeba sporo czasu, żeby dokładnie poznać obce miasto, zorientować się w jego strukturze, instytucjach, ofertach. Oswojenie ten obcej przestrzeni zajęło mi parę ładnych miesięcy, a cały ten proces zdecydowanie przyspieszyło pojawienie się dziecka. Bo był to dla mnie prawdziwy początek drogi pełnej rozmaitych inspiracji, dzięki którym przy okazji udało mi się odwiedzić odległe dzielnice, do których pewnie bym bez Synka nigdy nie trafiła. Dziś postanowiłam podzielić się z Wami uwagami na temat kilku wydawnictw, które nieustannie towarzyszą mi w odkrywaniu Monachium z dzieckiem oraz inspirują i motywują do dalszych poszukiwań.


Proponowane przeze mnie książki i magazyny to subiektywny zbiór, z którego można sobie wybrać 1 czy 2 pozycje, odpowiadające własnym potrzebom oraz indywidualnemu rytmowi życia. Ja korzystam regularnie z wszystkich tu przedstawionych pozycji, chociaż nie każdą z nich uważam za całkowicie trafioną. Ale po kolei :) Zacznę od tych, które sama kupiłam, żeby zorientować się w ofercie miasta lub szukając inspiracji do odkrycia kolejnych miejsc.

Zakupione przeze mnie poradniki i przewodniki